Daytona 500 pada łupem McDowella

(fot. NASCAR, Stewart-Haas Racing)

Daytona 500 pada łupem McDowella

Daytona 500 stanowi nie tylko pierwsza rundę pucharowej serii NASCAR, ale również najbardziej prestiżowy wyścig w kalendarzu. O zwycięstwie na 2.5-milowym owalu w Daytona Beach na Florydzie marzy każdy z zawodników. Dwukrotny mistrz NASCAR, Kyle Busch (#18, Joe Gibbs Racing, Toyota), przyznał kiedyś, że chętnie wymieniłby jeden tytuł na trofeum z Daytony. Sprawa nie jest wcale taka łatwa, o czym boleśnie przekonali się najszybsi kierowcy minionego tygodnia.

Etap 1.

W wyniku kar za korzystanie z zapasowych samochodów, obok zdobywcy PP, Alexa Bowmana (#48, Hendrick Motorsports, Chevrolet), ustawił się Austin Dillon (#3, Richard Childress Motorsports, Chevrolet). Start wygrał Bowman, jednak od razu wyzwanie rzucił mu Kevin Harvick (#4, Stewart-Haas Racing, Ford), który z pomocą Arica Almiroli (#10, Stewart-Haas Racing, Ford) wysunął się na prowadzenie. 

Już na trzecim okrążeniu powiały żółte flagi - Derrike Cope (#15, Rick Ware Racing, Chevrolet) przebił oponę i zaliczył kontakt ze ścianą. Neutralizacja nie trwała długo i wyścig wznowiono. Tym razem w pierwszej linii ustawili się Harvick i Almirola. Duet ekipy Stewart-Haas książkowo rozegrał restart, utrzymując prowadzenie.

Piętnaste okrążenie okazało się fatalne w skutkach dla szesnastu zawodników. Kyle Busch popychał Christophera Bella (#20, Joe Gibbs Racing, Toyota) w celu nabrania większej prędkości. Manewr udał się jednak za dobrze, gdyż rozpędzony Bell dobił zbyt mocno do zderzaka Almiroli, powodując obrót kierowcy Forda. W karambolu ucierpiało aż szesnastu kierowców. Wśród pechowców znaleźli się między innymi: Ryan Blaney (#12, Team Penske, Ford), Martin Truex Jr (#19, Joe Gibbs Racing, Toyota) i  William Byron (#24, Hendrick Motorsports, Chevrolet).

Karambol okazał się tylko początkiem długiej przerwy. Niedługo po wywieszeniu żółtych flag zaatakował deszcz, wymuszając blisko sześciogodzinną przerwę. Gdy samochody wyjechały z powrotem na tor, cała stawka zjechała na pitstopy, jednak rywalizację wznowiono dopiero po piętnastu okrążeniach, a na prowadzenie wysunął się zwycięzca dwóch poprzednich edycji - Denny Hamlin (#11, Joe Gibbs Racing, Toyota).

Sześć okrążeń trwał stint pod zieloną flagą, dopóki opony nie stracił Quinn Houff (#00, StarCom Racing, Chevrolet). Po krótkiej przerwie wyścig wznowiono a na czoło na chwilę wysunął się Brad Keselowski (#2, Team Penske, Ford), jednak szybko został połknięty przez draftujące Toyoty Hamlina i Wallace’a (#23, 23XI Racing). Kolejne okrążenia kierowcy pokonywali w pojedynczym szeregu, a Denny Hamlin wygrał etap. W pierwszej piątce znaleźli się również Ryan Preece (#37, JTG Daugherty Racing, Chevrolet), Austin Dillon, Kyle Larson (#5, Hendrick Motorsports, Chevrolet) oraz Austin Cindric (#33, Team Penske, Ford).

Etap 2.

Restart przebiegł po myśli ekipy Team Penske - Joey Logano (#22) wypchnął na prowadzenie Austina Cindrica. Niedługo później musieli jednak uznać wyższość zespołu Joe Gibbs Racing - Bell, Busch i Hamlin zajęli pierwsze trzy pozycje i przewodzili stawce aż do serii pit-stopów.

Pit-Stop Harvicka, w tle Bell i Kyle Busch

Jako pierwsi w alei serwisowej zjawili się kierowcy Fordów, trzy okrążenia później zjechały Toyoty, a na sam koniec Chevrolety. Po zakończeniu cyklu na czele znów znalazł się Hamlin. 

Kolejną przygodę zaliczył Christopher Bell - przebita opona spowodowała kolejny karambol, w którym oprócz kierowcy JGR ucierpieli także Larson, Corey Lajoie (#7, Spire Motorsports, Chevrolet), Kaz Grala (#16, Kaulig Racing, Chevrolet), Ricky Stenhouse Jr. (#47, JTG Daugherty Racing, Chevrolet) oraz Jamie McMurray (#77, Spire Motorsports, Chevrolet). Restart nie udał się Hamlinowi tak jak poprzednie, co pozwoliło Logano i Harvickowi powalczyć o prowadzenie. Na dwa okrążenia na czele znalazł się Harvick, jednak z pomoca Wallace’a, Hamlin wrócił na swoja pozycję i utrzymał prowadzenie do końca etapu. Tym razem Top 5 uzupełnili Kevin Harvick, Bubba Wallace, Chase Elliott (#9, Hendrick Motorsports, Chevrolet) i Austin Dillon.

Etap 3.

Korzystając z żółtej flagi, kierowcy skierowali się do alei serwisowej, a najszybsi okazali się mechanicy Austina Dillona, który zdołał wyjechać z boksu przed Hamlinem. Przy restarcie Dillon wystrzelił do przodu, jednak trochę za daleko, dzięki czemu Hamlin powrócił na prowadzenie, draftując z Harvickiem. 

Trzeci etap również przebiegał bardzo spokojnie - zawodnicy jechali w pojedynczym szeregu, nie podejmując zbędnego ryzyka. Gdy przyszła kolej na pitstopy pierwsze znów zjechały Fordy, następnie Chevrolety a na sam koniec Toyoty. Najszybsi okazali się Hamlin i Busch, jednak przewaga okazała się przekleństwem - rozpędzona stawka połknęła kolegów z Joe Gibbs Racing, a na prowadzeniu znaleźli  się Joey Logano, Kevin Harvick i Brad Keselowski,

Na dwadzieścia okrążeń przed końcem pech dopadł debiutujący w tym sezonie zespół 23XI Racing - poluzowane koło zmusiło Wallace’a do zjazdu na pit-stop, co pogrzebało jakiekolwiek nadzieje na walkę o czołowe lokaty.

Logano przewodził stawce aż do ostatniego okrążenia. Keselowski uporawszy się z Harvickiem, zaatakował lidera. Logano postanowił zablokować kolegę i doszło do kontaktu, który spowodował kolejny karambol. Dyrekcja wyścigu błyskawicznie ogłosiła neutralizację, która zgodnie z przepisami zakończyła wyścig. Na czele znaleźli się Michael McDowell (#34, Front Row Motorsports, Ford), Chase Elliott i Austin Dillon. Po przeanalizowaniu materiału wideo sędziowie wydali werdykt - Daytonę 500 wygrał McDowell. Drugie miejsce zajął Chase Elliott, a top5 uzupełnili Austin Dillon, Kevin Harvick i Denny Hamlin. Dla McDowella jest to pierwsze zwycięstwo w pucharowej serii NASCAR. Zawodnik z Glendale, Arizona musiał jednak długo poczekać - 13 lat i 358 startów. 

Już w najbliższą niedzielę kierowcy NASCAR spowrotem wyjadą na tor Daytona - druga runda pucharowej serii odbedzie się na drogowej konfiguracji toru. Tym razem pogoda nie przeszkodzi w rozegraniu wyścigu - na torach drogowych zespoły maja do dyspozycji opony deszczowe. Murowanym faworytem wydaje się być Chase Elliott, jednak Busch Clash LINK DAĆ pokazał, że kierowca Hendrick Motorsports nie jest bezkonkurencyjny. Wyścig rusza o 21:00 czasu polskiego.

Daytona 500 - Wyniki wyścigu

Daytona 500 - wyniki

 

Komentarze (1)

Blantomir_Wiadrowolski18 lutego 16:58:35

To jakaś oficjalna ksywka dla Bush Clasha czy tylko Polacy go tak nazywają?

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Załóż konto lub Zaloguj się