Kevin Harvick razy dwa

(fot. Stewart-Haas, Joe Gibbs, Team Penske)

Kevin Harvick razy dwa

W miniony weekend zawodnicy NASCAR rywalizowali na torze Michigan International Speedway. Po raz kolejny w tym sezonie dwa wyścigi odbyły się w jeden weekend, jednak zamiast zwyczajowych 400 mil (644km) skrócono je do 312 mil (502km). 

Obiekt w Brooklyn, Michigan ma długość 2 mil (3,2km), a zakręty pochylone są pod kątem 18°. Tor charakteryzuje się bardzo dużą szerokością jezdni, a średnia prędkość najlepszych okrążeń często przekracza 320km/h, co czyni go jednym z najszybszych torów w kalendarzu.

Począwszy od roku 2018 królują tu kierowcy Fordów - czerwcowe wyścigi wygrywali Clint Bowyer (#14, Stewart-Haas Racing) i Joey Logano (#22, Team Penske), zaś sierpniowe edycje padły łupem Kevina Harvicka (#4, Stewart-Haas Racing). 

Wszystko po staremu

Pierwszy etap sobotniego wyścigu przebiegał bardzo spokojnie. Pozbawieni treningu zawodnicy unikali zbędnego ryzyka mając na uwadze, że w niedzielę startować będą tymi samymi autami. Ruszający z Pole Position Joey Logano skutecznie odpierał ataki Denny’ego Hamlina (#11, Joe Gibbs Racing, Toyota) aż do zaplanowanej neutralizacji.

Obaj liderzy zrezygnowali z możliwości zmiany opon. Restart przebiegł po myśli Hamlina i kierowca Toyoty objął prowadzenie, jednak cztery okrążenia później na czoło wysunął się Kevin Harvick. Zawodnik Stewart-Haas Racing nie oddał prowadzenia już do końca etapu, drugi dojechał Hamlin. Pierwszą piątkę uzupełnili Ryan Blaney (#12, Team Penske, Ford), Kurt Busch (#1, Chip Ganassi Racing, Chevrolet) i Brad Keselowski (#2, Team Penske, Ford).

Przy okazji neutralizacji na koniec etapu liderzy zjawili się u swoich mechaników. Świetny pit-stop, jak zwykle, zaliczyła ekipa Joe Gibbsa pozwalając Hamlinowi na objęcie prowadzenia. Z drugiej pozycji restartował Keselowski wykorzystując decyzję Harvicka o ustawieniu się na zewnętrznej stronie toru.

Niedługo po wznowieniu Hamlin spadł aż na czwarta pozycję, a na czoło stawki wysunął się Blaney. Młody zawodnik Team Penske długo wytrzymywał presję ze strony Kevina Harvicka - zwycięzca pierwszego etapu zdołał wyprzedzić Blaney’ego dopiero gdy zaczeli dublować wolniejszych zawodników. Harvick nie oddał prowadzenia aż do końca etapu

Nie mniej zacięty pojedynek rozegrał się między Hamlinem a Keselowskim. Kierowcy kilkakrotnie zmieniali się na trzeciej pozycji, a na koniec etapu to Hamlin był górą. Błąd Keselowskiego kosztował go również czwartą pozycję z korzyścią dla Erika Jonesa (#20, Joe Gibbs Racing,Toyota).

Czy ktoś zatrzyma Kevina Harvicka?

Po kolejnej neutralizacji i wizycie w boksach czerwony Ford z numerem 4 nadal dyktował tempo wyścigu. Sytuacja zmieniła się gdy po obrotach Johna Huntera Nemecheka (#38, Front Row Motorsports, Ford) wywieszono trzy kolejne żółte flagi - do walki o czołowe pozycje włączyli się Kyle Busch (#18, Joe Gibbs Racing, Toyota) i Chase Elliott (#9, Hendrick Motorsports, Chevrolet). 

Busch wysunął się na prowadzenie dzięki skróconemu pistopowi - zrezygnowano z wymiany opon. W przypadku Elliotta trafna okazała się decyzja o wyborze wewnętrznej linii na restart. Kolejna żółta flaga spowodowana była wypadkiem Ryana Preece (#37, JTG Daugherty, Chevrolet). Znakomity restart zaliczył Harvick objeżdżając Elliotta po zewnętrznej, następnie rzucił się w pogoń za prowadzącym Buschem. Wiele kontrowersji wzbudził sposób w jaki zawodnik Stewart-Haas uporał się z rywalem - zarówno zawodnicy jak i obserwatorzy potrzebowali powtórek wideo aby upewnić się, że między samochodami nie doszło do kontaktu. Busch spadł w efekcie na siódmą pozycję.

W końcówce wyścigu miały miejsce dwa potężne wypadki. Na dziesięć okrążeń przed końcem swojego Forda rozbił Cole Custer (#41, Stewart-Haas Racing). W celu usunięcia płynów wyciekających z wraku samochodu konieczne było wywieszenie czerwonej flagi. W trakcie restartu zderzyli się ze sobą Austin Dillon (#3, Richard Childress Racing, Chevrolet) i Ryan Newman (#6, Roush Fenway Racing, Ford). Incydent miał miejsce na tyle późno, że konieczne było wdrożenie procedury overtime.

Restartujący z drugiej pozycji Keselowski zrobił co mógł, jednak nie wystarczyło to by pokonać Harvicka. Zawodnik Stewart-Haas po raz pierwszy w tym sezonie zdobył komplet punktów,a tym samym zrównał się z Hamlinem pod względem liczby zwycięstw. Trzecie miejsce zajął Martin Truex Jr., a top 5 uzupełnili Blaney i Kyle Busch.

Druga szansa

Niedzielny wyścig zawodnicy rozpoczynali z pozycji, na których ukończyli sobotnie zmagania, z odwrócona kolejnością pierwszej dwudziestki. W pierwszej linii ustawić się mieli Chris Buescher (#17, Roush Fenway Racing, Ford) i Clint Bowyer, jednak Buescher zdecydował się na skorzystanie z rezerwowego auta, więc został przesunięty na koniec stawki, a do pierwszego rzędu awansował William Byron (#24, Hendrick Motorsports, Chevrolet).

Bowyer do maksimum wykorzystał start na czele - pewnie dowiózł zwycięstwo pierwszego etapu. Drugie miejsce zajął Christopher Bell (#95, Leavine Family Racing, Toyota). Na trzecie miejsce zdołał przebić się Kyle Busch, najwyżej spośród zawodników z sobotniego top 5. Czwarty był Matt DiBenedetto (#21, Wood Brothers Racing, Ford), a piąty Erik Jones. W pierwszej dziesiątce finiszowali również Ryan Blaney (P7) i Kevin Harvick (P8).

Do restartu na początku na pierwszym miejscu ustawił się Kyle Busch wygrywając pojedynek w boksach. Wykorzystując udany pitstop i możliwość wyboru Harvick restartował bezpośrednio za Buschem. Początkowo pomógł kierowcy Toyoty wysunąć się na prowadzenie jednak zaraz potem objechał rywala po zewnętrznej i narzucił tempo, do którego nikt nie był w stanie nawiązać, co pozwoliło mu kontrolować wyścig aż do końca etapu. Na drugą pozycję awansował Brad Keselowski, a top 5 uzupełnili Kyle Busch, Christopher Bell i Clint Bowyer.

Bratobójcze pojedynki

Kierowcy jadący na okrążeniu lidera zjechali do boksu, Harvick utrzymał prowadzenie. Restart tym razem wygrał Blaney, a między zawodnikami w pierwszej czwórce rozgorzała zacięta bitwa. Atakując prowadzącego Blaney’ego, Keselowski doświadczył uślizgu przedniej osi i próbując się ratować uderzył w kolegę z zespołu. Obaj uszkodzili swoje samochody na tyle, że nie nadawały się już do dalszej jazdy. 

Przy okazji kolejnego restartu Harvick powtórzył swój wcześniejszy manewr, tym razem przeciwko Denny’emu Hamlinowi i znów znalazł się na czele. Kilka okrążeń później przebita opona spowodowała obrót Christophera Bella, a co za tym idzie żółtą flagę. 

Większośc zawodników z czołówki zjechała do boksów na tankowanie, a Harvick i Kyle Busch zdecydowali się na zmianę dwóch kół. Błąd w komunikacji spowodował, że na torze pozostał Aric Almirola (#10, Stewart-Haas Racing, Ford) obejmując prowadzenie.

Do restartu w pierwszej linii ustawili się koledzy ze Stewart-Haas Racing - Almirola i Harvick. Mimo startu z brudnej strony toru Harvick nie tylko nie stracił pozycji ale zdołał rzucić wyzwanie Almiroli udowadniając, że jego samochód jest świetnie przygotowany na wszystkie możliwe scenariusze. Almirola początkowo utrzymał prowadzenie jednak po kilku okrążeniach musiał uznać wyższość kolegi z zespołu, spadając wkrótce na czwartą pozycję.

Harvick vs Hamlin - ciąg dalszy

Wyścig Almiroli uratował pech Alexa Bowmana (#88, Hendrick Motorsports, Chevrolet) - fragmenty przebitej opony wywołały neutralizację, dzięki czemu strategie się wyrównały. Stracił jednak pozycje na rzecz trio z teamu Joe Gibbsa - Hamlina, Truexa i Buscha.

Ostatni restart poszedł po myśli Kevina Harvicka, który wykorzystując walkę Truexa z Hamlinem oddalił się na odległość, która wydawała się być bezpieczna. Inaczej widział to jednak Hamlin, który uporawszy się z kolega z zespołu rzucił się w pogoń za uciekającym Fordem. W samej końcówce przewaga stopniała. Hamlin wycisnął ze swojego auta maksimum i do tego samego zmusił Harvicka. Z zaciętej walki na limicie przyczepności zwycięsko wyszedł jednak kierowca Stewart-Haas Racing. Kolejne miejsca zajęli Truex i Busch, a do pierwszej piątki wbił się Joey Logano.

Dla Kevina Harvicka było to szóste zwycięstwo w tym sezonie, które pozwoliło mu osiągnąć już olbrzymią przewagę w klasyfikacji generalnej - tytuł mistrza regularnego sezonu wydaje się już być pewny, jednak weekend w Michigan pokazał, że Denny Hamlin i Brad Keselowski bynajmniej nie zamierzają składać broni.

https://www.youtube.com/watch?v=XRH5CtDLqIc

Komentarze (1)

wichu14 sierpnia 17:20:21

#12 i #2 why?

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Załóż konto lub Zaloguj się