Fernando Alonso po wyścigu F1 w Austin skrytykował Alexa Albona, twierdząc, że w dolnej części stawki znajduje się kilku kierowców o bardzo niskiej jakości. Tak ostre słowa były następstwem zachowania kierowcy Williamsa, który na początku rywalizacji mocno uszkodził auto dwukrotnego mistrza świata. Aston Martin stracił tak szanse na punkty.
Hiszpan startował do niedzielnego wyścigu z dwunastego pola i miał prawo wiązać pewne nadzieje z tym występem. Aston nie prezentował się fatalnie i możliwe było powiększenie tegorocznej zdobyczy punktowej. Niestety to wszystko zakończyło się na teorii i 16. lokacie, choć nie musiało.
Zawodnik z Oviedo już na etapie pierwszego okrążenia został trafiony w bok przez Alexa Albona w zakręcie nr 11, co doprowadziło do poważnych uszkodzeń bolidu, głównie całkowitego oderwania panelu przed podłogą. Alonso mimo wszystko zdołał dojechać poturbowanym autem do mety, ale z kamery pokładowej było wyraźnie widać, że miał spore problemy.
W trakcie aktywności medialnych 45-latek nie gryzł się zbytnio w język i ewidentnie był rozgoryczony utratą lepszego wyniku. Wyraził to w swoim stylu, stanowczo zaznaczając, że w dolnych rejonach stawki poziom niektórych zawodników jest bardzo niski.
- Albon zapomniał, że tam jest zakręt nr 11 i należałoby skręcić w lewo - przyznał Alonso dla F1TV. - Jako zespół musimy być po prostu lepsi i zaczynać wyścigi z trochę wyższych miejsc, ponieważ jakość kierowców w dolnych rejonach stawki jest w tej chwili bardzo niska.
Złość Fernando była o tyle spotęgowana, że jego zdaniem szanse na zdobycie kolejnych cennych punktów prezentowały się obiecująco.
- Myślę, że dla nas był to najlepszy weekend w tym roku pod względem tempa wyścigowego. Samochód był bardzo wydajny i dodatkowo mieliśmy dobre zarządzanie oponami. Doznałem wielu uszkodzeń na pierwszym okrążeniu, a mimo tego nadal byłem konkurencyjny. Mieliśmy dziś szansę na zdobycie dziewiątego lub dziesiątego miejsca w czystym tempie. Był tu spory potencjał, patrząc na zachowanie auta, ale wszystko zostało zrujnowane na pierwszym kółku.
Alonso powiedział więcej o swoich problemach, gdy zjawił się na rozmowach z dziennikarzami prasowymi. Tam również oberwało się Albonowi.
- Podłoga została zniszczona. Lewej strony zwyczajnie nie było i chyba naruszyliśmy coś jeszcze, bo straciłem kolejne elementy. Nie mogłem skręcać. Zatrzymaliśmy się, a ja myślałem o wycofaniu bolidu. Byłem gotowy wyłączyć silnik, lecz założono mi nowe skrzydło i wyjechałem. Wyszło tak, że dobrze skręcało się w prawo, a gorzej w lewo. Chcieliśmy ukończyć wyścig, aby zebrać więcej danych.
- Uszkodzenia były spore, na poziomie pół sekundy straty, może i więcej. Auto było zniszczone. Widziałem w parku zamkniętym, że nie mieliśmy podłogi. Nie wiem, jakim cudem pojechaliśmy dalej i byliśmy względnie konkurencyjni. Pomyślcie, co by było, gdyby samochód pozostał w jednym kawałku. Punkty pewnie były możliwe, nawet bardzo, bo przecież jechaliśmy na 12. miejscu. To dość imponujące, że auto było w stanie się tak trzymać i było niezłe. Jestem ciekawy, jak to mogło się potoczyć, ale przy czystym tempie P9 czy P10 pewnie było możliwe.
- Patrząc na to, jak niska jest jakość kierowców w dolnej 1/3 stawki, to zespoły z tyłu zawsze ponoszą takie ryzyko. Dziś pokazał to Alex. Musimy się poprawić i ruszać wyżej.

