Tym razem to nie duet Ferrari zajął pierwsze dwa miejsca w treningu F1 w Monako. Na kilka godzin przed czasówką lepszy okazał się Kimi Antonelli, a Charles Leclerc narzekał nawet na swoje hamulce. Sesja przyniosła też wypadek Olivera Bearmana.
FP3 w pigułce:
- Mercedes wrócił do gry
- Bearman skończył się w ścianie,
- problemy Cadillaca z hamulcami,
- Leclerc narzekał na hamulce,
- Verstappen bez tempa po obiecującym piątku.
Temperatury powietrza i nawierzchni w momencie rozpoczęcia sesji wynosiły odpowiednio 22 i 28 stopni, co było bardzo zbliżone do wczorajszych warunków. Realizator już na początku namierzył kilku kierowców przebywających poza bolidami, co sugerowało spokojny początek.
Po kilku minutach problemy z hamulcami zgłosił Bottas, którego powolna jazda zaskoczyła Leclerca. Obyło się bez większych przygód, a Fin zameldował się u mechaników. Chwilę później podobny komunikat nadał Perez. Meksykanin już w piątek miał kłopoty z tym komponentem i nie ukończył FP2.
Kierowcy od razu zabrali się za sprawdzanie miękkiej mieszanki, a po kwadransie na czele znajdował się Russell z dużą przewagą nad Norrisem. Swoje okrążenia później pokonali Antonelli i Piastri, ale nie zbliżyli się do najlepszych czasów. Mocny przejazd zaliczył natomiast Leclerc, który wskoczył na szczyt tabeli, potwierdzając dobrą formę Ferrari.
Podobnie jak w piątek obiecująco prezentowały się maszyny Audi, a widoczny postęp poczynił Mercedes, którego kierowcy wraz z Leclerciem rotowali się na P1. Tempa nie mogli za to odnaleźć Hamilton i Verstappen, co było dość zaskakujące po świetnym otwarciu weekendu w wykonaniu wielokrotnych mistrzów.
Na półmetku zmagań prowadził Antonelli przed Leclerciem i Russellem. Wielu zawodników pozwalało sobie na więcej w związku z nadchodzącą czasówką, co potwierdzała duża liczba błędów. Na szczęście kończyły się one jedynie drobnymi obcierkami.
Antonelli odnotował wyraźną poprawę i pobił swój najlepszy czas, powiększając przewagę nad Monakijczykiem do 0,635 sekundy. Na wyzwanie rzucone przez Mercedesa chwilę później próbował odpowiedzieć Hamilton, lecz mimo trzech zielonych sektorów ostatecznie sporo stracił.
Kwadrans przed końcem pojawiła się czerwona flaga, gdyż swój samochód uszkodził Bearman. Reprezentant Haasa, wymijając Russella, najechał na brudną stronę toru na dojeździe do kasyna, po czym stracił kontrolę nad bolidem i uderzył tyłem w bandę. Mimo dużego impetu uszkodzenia nie były na tyle poważne, aby od razu przekreślały jego udział w kwalifikacjach, ale Haasa czeka wyścig z czasem.
Sesję wznowiono, gdy na zegarze pozostawały już tylko cztery minuty, bo po drodze potrzebna była jeszcze fizyczna inspekcja bariery. Obyło się bez większych przygód, choć Leclerc mocno narzekał na hamulce. U kierowcy Ferrari dało się też zauważyć wyraźną nadsterowność.
Ładowanie danych
