Audi zaskoczyło pierwszego dnia testów F1 w Bahrajnie, prezentując światu swoje wyjątkowe sekcje boczne. Projekt, który poprzednio kojarzył się z Ferrari z 2022 roku, teraz częściowo przypomina słynne zeropody Mercedesa, choć jest on naturalnie inny.

Wyścigowy światek spodziewał się, że podczas przygotowań na Bliskim Wschodzie do samochodów wdrożone zostaną nowe pakiety. Pierwsze poważne zmiany wyłapano dziś w modelu Audi R26, który posiada wyjątkowo agresywnie odświeżone sekcje boczne oraz wloty powietrza.

W Barcelonie Niemcy jeździli z wcześniejszą specyfikacją swojej maszyny, która wyglądała bardziej klasycznie, a na pewno nie wyróżniała się tak mocno. Konstrukcja była estetyczna, wlot powietrza miał typowy układ oraz był osłonięty z góry i z dołu, a dalsza część sekcji bocznych posiadała tzw. wanny, dobrze znane z poprzedniej generacji, a szczególnie projektu F1-75, Ferrari z 2022 roku. 

Dzisiejsza wersja, którą jako pierwszy testuje Gabriel Bortoleto, to zupełnie inna historia. Sekcje boczne dużo bardziej schodzą w dół, w stronę tylnych kół, przypominając teraz coś na wzór tzw. zjeżdżalni wodnych, znanych również z ery ground effect. 

Najmocniej w oczy rzucają się jednak totalnie odmienione wloty powietrza. Są one pionowe i dość wąskie, co może budzić skojarzenia z niesławnym Mercedesem W13 i jego zeropodami. Różnica polega na tym, że w dalszej części, za wlotami, Audi wyraźnie nabiera kształtów i jest po prostu dużo szersze. Auto prezentuje się szczególnie agresywnie w ujęciu z przodu.

Kolejną ciekawostką jest to, że Audi zastosowało na swoim nowym przednim skrzydle dwa siłowniki aktywujące ten element. Jest to rozwiązanie, które dotychczas widzieliśmy tylko po stronie Racing Bulls. Reszta stawki bazuje w tym aspekcie na jednym siłowniku, który jest dyskretnie schowany pod nosem.

Obecnie liczba materiałów z odświeżonym modelem R26 jest ograniczona. Gdy zespół udostępni ich więcej, to zrobimy aktualizację lub osobną galerię.