Christian Horner wrócił do padoku Formuły 1 niemalże rok po tym, jak został zwolniony z funkcji CEO i szefa Red Bull Racing. Jego przejście przez bramki wywołało ogromne zainteresowanie, a telewizja Sky zdołała przeprowadzić nawet krótki wywiad.
Horner przestał wykonywać swoje obowiązki 12 miesięcy temu, po GP Wielkiej Brytanii 2025. Choć od czasu do czasu jego nazwisko pojawia się w branżowych mediach z uwagi na potencjalne przejście do nowego zespołu, to do tej pory nie poznaliśmy jeszcze jego dalszych losów. Były szef od momentu zwolnienia nie był nawet w padoku F1, ale to zmieniło się dzisiaj.
- Pierwszy raz z powrotem, więc dobrze zrobić to na Silverstone. Ostatecznie jestem fanem, a odbywa się GP Wielkiej Brytanii. Nie opuściłem tego wyścigu od 1993 roku. Miło tu być - powiedział Craigowi Slaterowi.
Dziennikarz naturalnie nie mógł nie zapytać Hornera o powrót do sportu w roli uczestnika. Nie jest wielką tajemnicą, że prace nad wykonaniem takiego ruchu trwają, choć Christian szuka najlepszego rozwiązania i nie chce brać się za coś tylko po to, aby znów być w F1.
- Cieszę się odpoczynkiem. Przez 20 lat byłem w Red Bullu, a wcześniej też robiłem pewne rzeczy. Pierwszy raz mam trochę czasu, aby wreszcie zejść z karuzeli. Wiecie za to, że zawsze popatrzyłbym tylko na odpowiednie opcje. Na coś, co daje szansę, aby ostatecznie wygrywać.
Horner zachowuje ostrożność
Gdy dopytano go o Alpine i walkę o udziały w tej stajni, to odparł: - Świetne jest to, że F1 jest w tak znakomitym położeniu, a wyścigi są tak dobre. Po odejściu oglądam to z innej perspektywy. Zainteresowanie F1 jest ogromne. Jest mnóstwo ludzi, którzy chcą się w to zaangażować. Zobaczymy. Ja się nie spieszę.
Również w sprawie chińskiej marki BYD, która kręciła się obok Hornera, snując plany wejścia do królowej motorsportu, padły raczej zachowawcze słowa. Brytyjczyka zresztą zawsze cechowało to, że jego wypowiedzi nie były przypadkowe.
- Znów, zainteresowanie Formułą 1 jest ogromne, a BYD to wielka, gigantyczna firma. Jest też wiele spekulacji. Przecież łączono mnie już z każdym zespołem. Jestem tu po to, aby cieszyć się wyścigiem jako kibic.
Podobnie wyglądało to, gdy Slater poruszył wątek oferty od Astona Martina oraz obecne problemy tej ekipy.
- Aston to świetna brytyjska marka. Smutno patrzeć na ich problemy, ale jest tyle spekulacji... W jednym tygodniu to Aston, w drugim Alpine, w trzecim coś innego. Życzę im jednak dobrze.
Inaczej potraktował natomiast kwestię udanego silnika Red Bulla. To w końcu Christian stał za tworzeniem zaplecza, aby tak odważna decyzja jak stworzenie własnej jednostki mogła okazać się dobrym posunięciem.
- Pięć lat temu w miejscu tej fabryki produkowaliśmy folię bąbelkową, a teraz uznano, że ten startup zrobił najlepszy silnik w Formule 1. Ci ludzie spisali się niesamowicie dobrze, a podziękowania należą się też partnerom. To był wspólny wysiłek. Chyba nie docenia się, czego wymaga zrobienie silnika, który będzie lepszy od Ferrari, Hondy i Audi, może nawet od Mercedesa. Nikt nie myślał, że jest to możliwe.

