Franco Colapinto stracił 8. pozycję na mecie dzisiejszego wyścigu F1 w Barcelonie. Po doliczeniu czasu za zignorowanie żółtej flagi spadł na P10 i dostał punkt karny.
Argentyńczyk ukończył dzisiejszą rywalizację na P8, które premiowane jest czterema oczkami. Z Hiszpanii wyjedzie z mniejszym dorobkiem, ponieważ sędziowie dopatrzyli się u niego wykroczenia.
Colapinto został złapany na nierespektowaniu pojedynczej żółtej flagi. Chociaż zwolnił, to jednak w niewystarczający sposób. Takie zachowanie wystarczyło, aby został ukarany.
- Sędziowie doceniają, że kierowca zareagował na sygnał, ale nie uznają tej reakcji za wystarczającą, aby spełnić założenia przepisów. Z tego powodu nałożona została mu łagodniejsza z dostępnych kar - czytamy w uzasadnieniu.
Dla reprezentanta stajni z Enstone to dość kosztowna pomyłka. Spadając z P8 na P10, straci 3 punkty, choć przynajmniej nie zostanie z pustymi rękami.
Colapinto poza doliczeniem czasu otrzymał też jeden punkt karny. To pierwszy kierowca, który został tak potraktowany przez arbitrów w tym roku. Nowe podejście do tego systemu wyeliminowało nakładanie punktów karnych za każdą kolizję i różne drobnostki. Teraz konieczne jest zrobienie czegoś niebezpiecznego lub nierozsądnego, a flagi to wpadka na gruncie bezpieczeństwa.
Karę 5 sekund po wyścigu miał też Kimi Antonelli. Okazało się, że Włochowi pokazano czarno-białą flagę zbyt późno, gdy złamał przepisy już cztery razy. Normalnie ostrzeżenie przyznaje się po trzecim naruszeniu, a czwarte wiąże się z karą.
Nie ma to natomiast wpływu na GP Austrii. Lider mistrzostw, mimo niedojechania do mety, jest klasyfikowany, a poza tym +5 sekund po prostu nie przekłada się na cofanie na starcie.
Poza tym Williams dostał dwie grzywny po 5000 euro. Powodem były błędy operacyjne tuż przed startem. U Sainza mechanicy zostawili czarne pudełko na trawie przy polach, a Albon zaczął okrążenie rozgrzewkowe z fragmentem koca grzewczego.
Ładowanie danych
