Franco Colapinto po wyeliminowaniu Pierre'a Gasly'ego oraz Lando Norrisa będzie przymusowo cofnięty na starcie następnego wyścigu F1. Poznaliśmy też uzasadnienie braku kary Arvida Lindblada, który stuknął Liama Lawsona.

Argentyńczyk w dzisiejszej rywalizacji na ulicach Baku został antybohaterem. Po restarcie kompletnie przestrzelił hamowanie do zakrętu nr 1 i wyrzucił z dalszej jazdy nie tylko swojego zespołowego kolegę, ale i urzędującego mistrza świata. Jego pomyłka była duża i oczywista, przez co należało spodziewać się kary.

Ta nadeszła dość szybko, w postaci 10 sekund, aczkolwiek było jasne, że kierowca Alpine nie zdoła odsłużyć jej na torze. Po wyścigu zamieniono więc ją na przesunięcie o 5 pozycji na starcie kolejnej rundy.

- Sędziowie przyjrzeli się temu, czy Colapinto był w pełni lub przeważająco winny doprowadzenia do kolizji. Chociaż doszło do niej w pierwszym zakręcie po restarcie, żaden inny zawodnik nie przyczynił się do incydentu w taki sposób, aby możliwe było zastosowanie łagodniejszego podejścia dla pierwszych okrążeń lub pierwszych zakrętów - czytamy w komunikacie.

Co ciekawe, komisja nie przyznała Franco żadnych punktów karnych. Obecnie 10 sekund to bazowa kara, ale nie wiąże się już ona z dodaniem dwóch oczek. Te w sezonie 2026 przyznaje się za niebezpieczne, nieodpowiedzialne, celowe, niesportowe lub po prostu niedopuszczalne manewry, lecz jest to zależne od interpretacji.

Poza tym poznaliśmy uzasadnienie decyzji ws. Arvida Lindblada i Liama Lawsona. Tegoroczny debiutant stuknął zespołowego kolegę tuż po wcześniej opisywanej akcji. Właśnie ten czynnik uratował go przed poniesieniem konsekwencji, jako że zdaniem arbitrów nie był to klarowny błąd Brytyjczyka.

- Przed Lindbladem i Lawsonem miała miejsce kolizja Colapinto, Gasly'ego i Norrisa. Ten incydent, łącznie ze zblokowaniem hamulców przez Colapinto, wywołał reakcję kierowców, którzy jechali bezpośrednio przed Lindbladem. Jednocześnie Lindblad miał przed sobą, po obu stronach, inne bolidy.

- W zakręcie doszło do kontaktu z Lawsonem. Po ocenieniu pozycji i toru jazdy uczestników sędziowie stwierdzili, że kontakt był głównie wynikiem ograniczonej przestrzeni, jaką miał Lindblad, a także reakcji łańcuchowej ze względu na wcześniejszy incydent. Nie było to żadne działanie czy błąd, za które Lindbladowi można byłoby przypisać pełną lub przeważającą winę. Sędziowie uznali więc, że był to typowy incydent w pierwszym zakręcie po restarcie, a żaden zawodnik nie jest przeważająco winny.

Inne zajścia nie miały już tak istotnego wpływu na wyniki. Gabriel Bortoleto dostał +10 sekund i spadł za Sergio Pereza z powodu wyprzedzania pod żółtą flagą (gdy w tym samym momencie porządkowi błędnie pokazali tablice SC). Z kolei złamanie instrukcji dyrektora przed wyścigiem wiązało się tylko z ostrzeżeniami dla Isacka Hadjara i Carlosa Sainza.