W obiegu pojawiły się bardzo ciekawe informacje, według których reprezentant IndyCar, Colton Herta, mógłby w przyszłym roku wystartować w najwyższej kategorii juniorskiej na świecie, Formule 2. Amerykanin miałby w ten sposób dozbierać brakujące punkty do superlicencji, co w praktyce otworzyłoby mu drzwi do potencjalnego angażu w F1 w niedalekiej przyszłości.  

Gdy ogłoszono, że do stawki Formuły 1 w 2026 roku dołączy Cadillac, to w środowisku wyścigowym natychmiast zaczęto spekulować na temat możliwego składu kierowców. Z racji swojego pochodzenia Colton Herta wydawał się ciekawym kierunkiem dla tego zespołu, lecz podobnie jak we wcześniejszych przypadkach, gdy też widziano go w F1, na drodze do rozpoczęcia jakichkolwiek rozmów stanął brak superlicencji. Wcześniej Colton znalazł się na radarze Helmuta Marko, który chciał go wpakować do ówczesnego AlphaTauri.  

Aktualny status punktowy 25-latka przed ostatnią rundą IndyCar wygląda tak, że prawdopodobnie zakończy on sezon na miejscach 6-10. Maksymalnie może mieć 37 z 40 oczek, które są wymagane do awansu na najwyższy szczebel. Ich zbieranie trwa już jednak kilka dobrych lat, a czas ucieka, co najwyraźniej zostało zauważone również przez samego kierowcę. 

Jak się okazuje, jego droga do F1 może wkrótce stać się mniej nietypowa. Od niedawna mówi się, że Herta może w przyszłym sezonie opuścić IndyCar i udać się na Stary Kontynent w celu przejechania pełnego sezonu na bezpośrednim zapleczu Formuły 1, czyli w kategorii F2. Takie plotki pojawiały się już od kilku dni, a teraz nowe doniesienia przedstawił serwis Racer

Zdaniem tego portalu rozpoczęto jakieś dyskusje, a kilka ekip z tego poziomu wyraziło już chęć zatrudnienia Coltona. Nie jest za to jasne, czy zawarto jakiekolwiek porozumienia. Aby natomiast doszło do stanowczego pchnięcia tematu w przód, wymagany jest ruch ze strony Andrettiego, który musiałby znaleźć odpowiednie zastępstwo w IndyCar. 

Co ciekawe, niedawno sam Colton powiedział The Associated Press, że nie zamierza komentować tego wątku. Zrobił to w dość specyficznym stylu.

- O rany, nie za bardzo mam tu coś do powiedzenia, szczerze mówiąc. Może i to nie zakończy plotek, ale przynajmniej ludzie będą więcej gadać, a może nawet podbije nieco mój status - stwierdził Herta.

Łatwiejsza droga do F1?

Formuła 2 jest serią, w której przyznaje się większą liczbę punktów niż w IndyCar. Superlicencję zapewnia finisz w top 3, za P4 dostaje się aż 30 oczek, a za dwa kolejne miejsca odpowiednio 20 i 10. W IndyCar top 6 punktuje następująco: 40, 30, 20, 10, 8, 6, czyli skromniej. Podobnie wygląda to także na dalszych miejscach, gdzie każda pozycja w F2 daje przynajmniej 2 punkciki więcej od analogicznej w Indy. 

Na tzw, zapleczu F1 startuje się do tego z młodszymi zawodnikami, a nie profesjonalistami z dużym stażem. To kusząca opcja, gdzie w teorii ktoś, kto jest szybki i jeździ już chwilę na seniorskim poziomie, mógłby łatwo poprawić swój stan konta.

Dodatkowo Herta dostałby szansę na zaznajomienie się przynajmniej z otoczeniem Formuły 1, które zwykle bacznie obserwuje kategorie juniorskie, a do osób z innych miejsc bywa sceptycznie nastawione. Co więcej, pojeździłby też na oponach Pirelli, które są produktem bardzo specyficznym i wymagają praktyki, aby zrozumieć jego zachowanie.

Pozytywnych i ważnych czynników jest więc całkiem sporo, aczkolwiek jednocześnie istnieją ogromne naturalne minusy - nieudany sezon mógłby łatwo zatrzasnąć drzwi do marzeń i pokazać, że lepiej sięgać po kogoś, kto idzie typową dla F1 ścieżką.