Zdjęcie główne: Fotocolors ATTUALFOTO, Public domain, via Wikimedia Commons, Creative Commons CC0 License (link)
Patrick Duffeler, menedżer z belgijskimi korzeniami, na stałe wpisał się w historię Formuły 1 jako kluczowy gracz w procesie komercjalizacji tego sportu. Jego największym osiągnięciem było wprowadzenie marki Marlboro do F1 w 1972 roku, co otworzyło drogę do spektakularnych umów sponsorskich w przyszłości. Jednak ambicje Duffelera sięgały dalej. Próbował on przejąć kontrolę nad organizacją wyścigów i stworzyć alternatywną siłę, która mogłaby konkurować z imperium Bernie’go Ecclestone’a.
To m.in. o tym napisali Caroline Reid i Christian Sylt w książce „Szybkie pieniądze. Jak tajne umowy, szpiegowskie afery i walka o władzę zmieniły Formułę 1 w globalny biznes, która jest dostępna TUTAJ.
Fragment:
Patrick Duffeler był Amerykaninem belgijskiego pochodzenia, menedżerem ze zmiennym szczęściem w przedsięwzięciach w F1. Zasłynął jako kluczowy członek zespołu marketingowego, który na początku 1972 roku wprowadził do F1 markę Marlboro. Dwuletni kontrakt podpisany wówczas z zespołem BRM opiewał na 265 tysięcy dolarów i został hucznie ogłoszony na oficjalnej prezentacji, podczas której samochód BRM w nowych barwach wyjeżdżał z paczki papierosów. W tym konkretnym przypadku mieliśmy jednak do czynienia z przerostem formy nad treścią. Marlboro wydawało rzekomo 3 miliony dolarów rocznie na promowanie tej umowy, ale w zamian otrzymywało względnie małą reklamę z powodu słabych wyników BRM, który w sezonie 1973 ani razu nie stanął nawet na podium.
W Marlboro zareagowali wówczas zatrudnieniem młodego specjalisty ds. reklamy, Australijczyka Johna Hogana, który doprowadził do przenosin marki do odnoszącego większe sukcesy McLarena. Na skutek tego mądrego posunięcia udało się zdobyć liczne tytuły mistrzowskie, a Marlboro miało zostać docelowo największym sponsorem w historii F1 pod względem poniesionych nakładów.
Duffeler został wówczas odsunięty od tego projektu i otrzymał inne zadania. Duffeler – przez Mosleya przezwany „Śmieszkiem”, ponieważ z jego twarzy nigdy nie schodził uśmiech – miał wobec F1 bardzo ambitne plany, które w końcu musiały go postawić na kursie kolizyjnym z Ecclestone’em. Duffeler pomógł zawrzeć umowę z torem Fuji Speedway na organizację w 1976 roku pierwszego Grand Prix Japonii, sądził również, że byłby w stanie doprowadzić do organizacji wyścigów na Filipinach i w Arabii Saudyjskiej. Zabrał nawet kilku wysokich rangą działaczy CSI na spotkanie z saudyjską rodziną królewską.
Duffeler miał zaszłości w relacjach z Ecclestone’em, który uważał, że ten złamał dane słowo w sprawie niedoszłego kontraktu Marlboro z Brabhamem. Ich wzajemnie wrogie nastawienie dało o sobie znać w związku z przygotowaniami do Grand Prix Japonii. Cztery miesiące przed wyścigiem Ecclestone skontaktował się z japońskim promotorem i oznajmił, że zespoły potrzebują więcej pieniędzy na pokrycie kosztów i albo je dostaną, albo Grand Prix się nie odbędzie. Pomimo protestów Duffelera promotor się ugiął, ponieważ zaplanowane było już huczne przyjęcie z udziałem księcia Takamatsu, brata cesarza Hirohito.
Podczas Grand Prix Włoch 1976 z Duffelerem w imieniu Ugeux skontaktował się baron Huschke von Hanstein, reprezentant Niemiec w CSI. Zaproponował utworzenie organizacji promotorów, stanowiącej przeciwwagę dla stowarzyszenia konstruktorów F1CA. Duffeler miał zostać szefem nowo powstałego ciała, więc jako człowiek żądny większej władzy i wpływów oraz chcący utrzeć nosa Ecclestone’owi, bez wahania propozycję przyjął.

„Zadaniem Patricka było zniszczyć mnie i wszystko to, co reprezentowałem”, wspominał Ecclestone. Promotorom powiedziano, że Duffeler został wyznaczony do reprezentowania ich w kontaktach z F1CA. Gdy ktoś ośmielił się to kwestionować, grożono mu cofnięciem licencji. Boeri zasugerował, że wszyscy promotorzy powinni złożyć weksle na kwotę 100 tysięcy dolarów, które byłyby egzekwowane w przypadku wyjścia przez dany podmiot przed szereg. Tak oto organizacja ta zaczęła być nazywana Klubem 100 Tysięcy Dolarów, choć jej formalna nazwa brzmiała World Championship Racing. Duffeler zarejestrował ją w Monako jako organizację non profit.
Pomimo gróźb pełne poparcie dla World Championship Racing okazała niecała połowa z 17 promotorów. Były to Monako Boeriego, Francja Balestre’a i Niemcy von Hansteina, a także Hiszpania, Austria, Holandia, Włochy i Argentyna, ta ostatnia reprezentowana przez pięciokrotnego mistrza świata, Juana Manuela Fangio. F1CA mogła liczyć na wsparcie Brazylii, Południowej Afryki, Szwecji, Wielkiej Brytanii, organizatora nowego wyścigu kanadyjskiego w Montrealu, promotorów dwóch rund w USA, na Watkins Glen oraz w Long Beach w Kalifornii, a także Japonii, co było potężnym osobistym ciosem dla Duffelera. Organizator wyścigu w Belgii, ojczyźnie Duffelera, podpisał umowę z obiema stronami sporu.
Gdy Mosley zapytał von Hansteina, dlaczego dołączył do World Championship Racing, usłyszał w odpowiedzi: „Przez twojego kumpla, tego małego. Co roku domaga się większych pieniędzy, a organizatorów na to nie stać. Teraz chce 350 tysięcy dolarów. To oczywiste, że musimy coś z tym zrobić”. Zagrożone było wszystko, co wywalczyły dotąd zespoły w ramach F1CA. „Gdyby im się udało, ciężko wywalczone usprawnienia w Formule 1, które Bernie i ja wprowadziliśmy przez cztery minione lata, zostałyby zaprzepaszczone – opowiadał Mosley w autobiografii. – Wrócilibyśmy do dawnych czasów: rozkładów sesji pasujących organizatorowi, a nie naszym mechanikom; minimalnych nagród finansowych; braku wpływu zespołów brytyjskich na zapisy regulaminu technicznego. […] Oni nie rozumieli, że ten sport musi ewoluować i się zmieniać, profesjonalizować się i unowocześniać. W przeciwnym razie czekał go upadek i ostatecznie brak środków finansowych na jego utrzymywanie”.
Ecclestone przyjął względem Duffelera bardzo prostą strategię postępowania – nie zamierzał z nim rozmawiać. Duffeler znalazł się tym samym w trudnej sytuacji, ponieważ nie był w stanie negocjować w celu osiągnięcia jakichkolwiek postępów. Musiał podjąć radykalne kroki. Dwa miesiące przed rozpoczęciem sezonu 1977 poszedł do Fangio, by ten przekonał promotora wyścigu w Argentynie do nie wypłacenia zaliczki z tytułu nagród pieniężnych w pierwszej rundzie tego sezonu, Grand Prix Argentyny. Ecclestone został tym samym zmuszony do odwołania wyścigu.
O książce:
Historia F1 pisana dolarami.
Formuła 1 to nie tylko najszybsze samochody świata. To także twarda gra o miliardy dolarów, w której każdy błąd kosztuje fortunę. Ta książka zabierze cię tam, gdzie nie docierają kamery telewizyjne. Przeczytasz o kulisach świata, w którym kierownica bolidu jest warta 75 tysięcy dolarów, budowa toru może kosztować 400 milionów dolarów, a zysk jest jedyną miarą sukcesu.
Poznaj Berniego Ecclestone’a, legendę F1, który zmienił ten sport z amatorskich wyścigów w globalne imperium. Odkryj największe skandale – od tajnych spotkań w hotelowych lobby po rekordowe kary finansowe i walki o władzę, które zmieniały losy królowej motorsportu. Przenieś się do początków, gdy o milionowych kontraktach decydował uścisk dłoni, a legendy pokroju Enzo Ferrariego walczyły o duszę tego sportu.
Wejdź do padoku. Poczuj te emocje. Zobacz, jak rodziła się historia, którą dziś śledzą miliony. To opowieść o blichtrze Monako, ale i o mrocznych interesach na tyłach garaży. Poczuj zapach spalonej gumy, luksusowych perfum i… wielkich pieniędzy. Zrozum, ile kosztuje zwycięstwo i dlaczego zespoły wydają setki milionów rocznie, by zyskać na torze ułamki sekund.
Książkę znajdziecie TUTAJ.
![Człowiek, który chciał zmienić Formułę 1, ale zderzył się z Ecclestone’em [fragment książki]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fimages.parcfer.me%2Farticle%2F8316450e3db5-1975-italian-gp-a-group-at-the-mirabello-chicane.jpg&w=2048&q=75)
