Lando Norris był najszybszy w drugim treningu F1 przed GP Holandii, ale miał minimalną przewagę nad Fernando Alonso oraz Oscarem Piastrim. Na Zandvoort działo się bardzo dużo, gdyż Australijczyk nabroił trochę w alei i będzie musiał udać się do sędziów, a Lance Stroll i Alex Albon uszkodzili swoje bolidy.
FP2 w pigułce:
- potężna kraksa Strolla,
- Albon uszkodził samochód,
- kolejny błąd Hamiltona,
- awaria w bolidzie Hadjara,
- znacząca pomyłka Piastriego w alei,
- Norris najszybszy przed Alonso i Piastrim.
Temperatury powietrza i nawierzchni w momencie rozpoczęcia sesji wynosiły odpowiednio 18 i 26 stopni Celsjusza, a nad torem unosiły się ciemne chmury. Kierowcy od razu zabrali się do pracy, chcąc skorzystać ze slicków, dopóki warunki na to pozwalały. Komunikat od F1 wskazywał, że opady mogą pojawić się mniej więcej kwadrans po rozpoczęciu treningu.
Chwilę później realizator pokazał aleję serwisową, gdzie deszcz był już wyraźnie widoczny. Mimo to zawodnicy wciąż kręcili okrążenia. Alonso natknął się na Antonellego i poinformował swojego inżyniera, że Włoch jest ślepy. Kierowcy często narzekali na poprzedzające ich samochody, a Albon postanowił zwiedzić pułapkę żwirową. Reprezentant Williamsa wrócił jednak na tor bez większych konsekwencji.
Następnie sesja została przerwana czerwoną flagą, gdyż w zakręcie nr 3 potężnie rozbił się Stroll. Kanadyjczyk mocno przeszarżował, wjeżdżając tam ze zbyt dużą prędkością, po czym zablokował koła i z impetem uderzył w bandę. Reprezentant Astona opuścił samochód o własnych siłach, ale jego mechaników czeka noc pełna pracy.
Po wznowieniu zapowiadane wcześniej opady wciąż się nie pojawiły, więc kierowcy wrócili do rywalizacji. Nie trwało to natomiast długo, bo Hadjar musiał zatrzymać swój samochód z powodu utraty mocy. Mimo że jego bolid stanął na torze, nie wywieszono kolejnej czerwonej flagi, lecz wprowadzono wirtualny samochód bezpieczeństwa, ponieważ Francuz zaparkował bardzo blisko zatoczki, do której następnie zepchnięto jego maszynę.
Zielone światło pojawiło się w połowie treningu. W tabeli czasów prowadził wówczas Bearman, wyprzedzając Norrisa i Bortoleto. Warto za to zaznaczyć, że wicelider mistrzostw, w przeciwieństwie do rywali, nie korzystał z miękkiej mieszanki. Nisko w zestawieniu, podobnie jak w FP1, plasowali się kierowcy Ferrari.
Chwilę później w samochodach z Maranello pojawiły się opony z czerwonym paskiem, ale Hamilton ponownie się obrócił. Brytyjczyk zahaczył lewym tylnym kołem o trawę i podobnie jak w pierwszej sesji zaprezentował efektowny piruet.
Najszybszy na miękkiej mieszance był Norris, a tuż za nim byli Alonso i Piastri. Cała trójka zmieściła się w zaledwie 0,1 sekundy. Swoje okrążenie zdołał ukończyć także Verstappen, wskakując na piąte miejsce.
Zaraz po przekroczeniu linii mety przez Holendra w żwirze znów znalazł się Albon. Tym razem nie miał tyle szczęścia i zakończył jazdę. Taj przeszarżował w zakręcie T1, a pułapka skutecznie wyhamowała jego bolid, przez co uszkodzone zostało jedynie przednie skrzydło. W efekcie ponownie sięgnięto po czerwoną flagę.
Do niecodziennego incydentu doszło w alei serwisowej. Piastri chciał zjechać na stanowisko Norrisa, lecz mechanicy pokazali mu, że pomylił miejsce - Australijczyk gwałtownie odbił więc w lewo, tuż przed nadjeżdżającym Russellem. Kierowca Mercedesa nie spodziewał się tego manewru i uderzył w bolid lidera klasyfikacji generalnej. Sędziowie odnotowali zdarzenie i zapowiedzieli, że zajmą się nim po zakończeniu sesji.
Ostatni kwadrans przebiegł spokojnie, a kierowcy skupili się na dłuższych przejazdach, bez większych przygód. Układ w tabeli czasów nie uległ już zmianie, co z pewnością cieszy Norrisa, który był najszybszy w obu piątkowych sesjach. Brytyjczyk przed rokiem zdominował weekend na Zandvoort, a teraz ponownie rozpoczął go w imponującym stylu. Jego sytuacja może się jeszcze poprawić, jeśli Piastri zostanie ukarany cofnięciem na starcie za incydent w alei serwisowej.
Ładowanie danych