• Home
  • F1
  • Esteban Gutierrez dla ParcFermé: chcę wrócić do F1, FE albo Indy
Esteban Gutierrez dla ParcFermé: chcę wrócić do F1, FE albo Indy

(fot. Esteban Gutierrez Facebook | Mercedes)

Esteban Gutierrez dla ParcFermé: chcę wrócić do F1, FE albo Indy

Po szumnych zapowiedziach wraz ze startem portalu ParcFermé, postanowiliśmy jeszcze wyżej podnieść poprzeczkę. Z założenia PF ma być miejscem, w którym będą przecinały się linie publicystyki, aktualności oraz prawdziwego świata motorsportu. Jedną z osób, która od lat związana jest właśnie z tym światem, jest Esteban Gutierrez. Meksykański kierowca powiedział w wywiadzie z nami, że jego celem jest powrót do Formuły 1, Formuły E albo IndyCar. 

Nie jest tak łatwo umówić się na wywiad z kimś związanym ze światkiem królowej sportów motorowych. Jeżeli jeszcze zależy tobie na tym, żeby nie były to 4 pytania wysłane mailem albo nagrane na dyktafon, sprawy komplikują się do granic absurdu. Na drodze stają dosłownie wszyscy, na czele z zespołem, sztabem PR ekipy oraz ludzie z otoczenia kierowcy, którzy zajmują się jego wizerunkiem czy sferą social mediów.

Wyobraźcie sobie jakich odpowiedzi spodziewaliśmy się prosząc o rozmowę, najlepiej w formacie z włączoną kamerą i to jeszcze trwającą 30 minut, która będzie wydaniem specjalnym nowego F1Podcast, a także pojawi się na ParcFermé w formie transkrypcji. Esteban Gutierrez okazał się na tyle otwarty, że zgodził się poświęcić nam tak dużo czasu, pomimo tego, że na co dzień pełni m.in. obowiązki kierowcy rezerwowego, testowego oraz rozwojowego mistrzowskiej ekipy Mercedesa.

Meksykański kierowca rezerwowy i rozwojowy Mercedesa startował w przeszłości w Formule 1 reprezentując barwy ekip Saubera oraz Haasa, a także pojawiał się w Formule E oraz IndyCar. Co więcej, Esteban współpracował także z ekipą Ferrari, gdzie jego zespołowymi kolegami byli Kimi Raikkonen i Sebastian Vettel, a podczas tegorocznego lockdown'u, Gutierrez wywalczył 4. miejsce w klasyfikacji generalnej wirtualnych mistrzostw F1, gdzie zakończył rywalizację za plecami Russella, Albona i Leclerca. 

Esteban opowiedział nam o roli eSportu w pracy kierowcy rozwojowego, o aktualnej sytuacji w królowej sportów motorowych i swoim garażu marzeń. Dowiedzieliśmy się, że Meksykanin mieszka bardzo blisko stadionu Chelsea Londyn, a jego plany na najbliższy okres są bardzo ambitne. 

Zapraszamy do przeczytania transkrypcji wywiadu, którego treść może w wybranych miejscach różnić się od napisów umieszczonych w F1Podcast, nie tracąc przy tym jednak sensu wypowiedzi. Rozmowę przeprowadziliśmy w piątek, 10 lipca, tuż przed weekendem wyścigowym GP Styrii. 

Esteban Gutierrez - wywiad dla ParcFermé

BP: Esteban, byłeś kierowcą Formuły 1, Formuły E, IndyCar, brałeś udział w wirtualnych Grand Prix, a obecnie pracujesz jako kierowca rozwojowy Mercedesa. Jak istotny jest eSport/simracing dla tej roli rozwojowego dzisiaj, a jak istotny będzie za kilka lat?

EG: Już teraz jest bardzo ważny i widzę to będąc częścią takiego zespołu jak Mercedes, w roli kierowcy rezerwowego i rozwojowego. Dało mi wiele wiedzy oraz możliwości, by móc się rozwijać. Praca w tej ekipie to niesamowite przeżycie, współpracować z najlepszymi inżynierami i mechanikami w zespole. Wspólnie udało nam się rozwinąć kilka projektów, przede wszystkim projekt eSportowy, w czasie lockdown'u, który był wyjątkowymi okolicznościami. Mimo wszystko pomogły w rozwinięciu strony eSportowej, która jest zupełnie innym rodzajem ścigania niż to, co robię jako kierowca rozwojowy. Obie te rzeczy są jednak ze sobą związane i bardzo ważne jest być częścią tego zjawiska, bo w przyszłości będzie ono rosło. Stało się ono narzędziem dla kierowców, aby pozostać w formie oraz żeby poprawiać technikę jazdy i wiele innych aspektów.

BB: Porównując symulator z Brackley z Twoim domowym stanowiskiem, czym różnią się oba i jak różne doznań dostarczają?

EG: Bardzo się różnią, podejście oraz cele do tego są zupełnie inne. W Brackley testujemy ustawienia naszego bolidu, możemy zasymulować dokładnie to, co stanie się z samochodem, patrząc na niego z naukowego punktu widzenia. Pozwala nam poczuć charakterystykę rozwoju aerodynamicznego oraz mechanicznego. Ustawiamy pewne warunki w symulatorze i sprawdzamy, jak samochód na nie zareaguje i to właśnie w ten sposób decydujemy, które elementy wchodzą do produkcji i finalnie znajdą się w bolidzie. W domu mam symulator, który oparty jest o platformy wyścigowe, na których absolutnie każdy może się ścigać. To zmagania, które organizowane są przez społeczności, pomiędzy kierowcami lub pomiędzy kierowcami, a społecznościami. To świetny sposób, aby nawiązać interakcje, pozwala także przećwiczyć charakterystykę, która może i zupełnie różni się od tej z prawdziwych samochodów, ale daje Ci pojęcie, jak to jest je prowadzić.

BP: Widzieliśmy także, że streamujesz na Twitchu. Byłeś także czwarty w tegorocznym cyklu wirtualnego Grand Prix, gratulacje. Jakbyś porównał grę F1 2019 do F1 2020?

EG: Gra z 2019 roku była wyraźnym krokiem na przód w stosunku do poprzednich wersji, ale tegoroczna edycja zawiera poprawki, które konsultowane były z wieloma z nas [kierowcami]. Ja także przekazałem kilka sugestii, to daje pewne wskazówki developerom, którzy w ten sposób mogą sprawić żeby gra stawała się jeszcze bardziej realna.

BB: Gdybyś mógł porównać wszystkie wirtualne serie wyścigowe, w których brałeś udział podczas lockdownu, która dała Ci najwięcej frajdy?

EG: Najlepiej się bawiłem w serii oficjalnej F1, ponieważ ścigaliśmy się w niej jako społeczność kierowców, których znam najlepiej. Niesamowite doświadczenie, ścigać się wspólnie z kolegami. To, że mogliśmy się ścigać dla frajdy i jednocześnie było to prawdziwe ściganie. Początkowo, była to tylko gra i coś ciekawego w czasie zamknięcia w domach. Później zrobiło się jednak poważnie, bo zespoły zaczęły się w to angażować. Miałem nawet inżyniera wyścigowego podczas tych zawodów, a mój zespół, który normalnie działa na torze był w to zaangażowany. 

BP: Podczas pierwszego w tym sezonie wyścigu Grand Prix Austrii, okazało się, że kierowcy, którzy brali udział w wirtualnym ściganiu byli szybsi od swoich kolegów zespołowych, nie angażujących się w te serie. Czy myślisz, że to może mieć związek i być elementem przygotowania?

EG: Interesujące pytanie, nie wiedziałem o tym.

BP: Sprawdzałem to w tabeli i faktycznie byli szybsi.

EG: To dobre spostrzeżenie, świetnie pokazuje, że eSport może być ważnym narzędziem treningowym dla kierowców. W założeniu to czy eSport daje wrażenia porównywalne z normalny odczuciem, może pozostać kwestią sporną. Natomiast fakt, że nawet w tym świecie stawiasz sobie wyzwania, żeby prowadzić lepiej, szukać wyższej prędkości i trenujesz to dzień po dniu podczas lockdown'u, kiedy dotrzesz na tor Twój umysł jest skupiony i przygotowany do wyjazdu. Dlatego uważam, że jest to ważne narzędzie i kierowcy, którzy pozostają aktywni w tej dyscyplinie na tym zyskują.

Prawdziwe ściganie - Formuła 1, Formuła E i IndyCar

BB: Przechodząc do prawdziwego ścigania. Jeździłeś w Formule 1 oraz IndyCar. Jaka jest różnica pomiędzy tymi seriami, jak w tych bolidach odczuwa się prędkość, które są bardziej satysfakcjonujące podczas prowadzenia?

EG: Oba bardzo różnią się od siebie. Bolidy IndyCar są, jak auta F1 sprzed 10-15 lat, jednak nie pod względem technologicznym, bo auta IndyCar są bardzo zaawansowane, nowoczesne oraz bezpieczne, ale pod względem odczuć. Są dużo bardziej surowe, naturalne, musisz być ciągle zaangażowany, nie ma wspomagania kierownicy, koło kierownicy chodzi bardzo ciężko, trzeba mocno skupić się na jeździe. Dla porównania w Formule 1 jest wspomaganie kierownicy, samochód jest perfekcyjny, nie ma wibracji, zespoły dopracowują konstrukcje do perfekcji pod każdym względem, to wszystko robi duże wrażenie. Doznania są zupełnie inne, tak samo, jak i tory. W F1 są one bardzo gładkie, przynajmniej te najnowsze, a strefy ucieczki nie są już żwirowe, są wyasfaltowane, co daje więcej miejsca na błąd. W IndyCar tory są bardziej… klasyczne. Kiedy wypadasz z toru wpadasz na żwir, trawę lub ścianę. Są to zupełnie inne doznania, każde z nich ma swoją tożsamość.

BP: Mówiąc o odczuciach z prowadzenia. Jeździłeś Sauberem z 2013 roku z wolnossącym silnikiem V8, rok później przesiadłeś się na hybrydowe V6 turbo. Gdybyś miał teraz przejechać się na torze, który z nich byś wybrał?

EG: Wybrałbym wolnossące V8. Z pewnością tęsknię za ich dźwiękiem, ale mogę powiedzieć, że technologia i to w jaki sposób silniki hybrydowe się rozwinęły jest fascynujące. To, co zespoły osiągnęły jest niesamowite, ile innowacji powstało w trakcie tej ery silnikowej. Patrząc z tej perspektywy, to bardzo imponujące mieć hybrydowe samochody w Formule 1 z możliwością produkowania takiej ilości mocy. 

BB: Trzy razy startowałeś w Formule E. Felipe Massa powiedział kiedyś, że brak dźwięku jednostki napędowej jest największą przeszkodą dla kierowców F1. Czy to było najtrudniejszą rzeczą, aby się zaadaptować?

EG: Tak, z pewnością tak było. Brakuje dźwięku silnika, ale także prowadzenie samochodu, który jest zaprojektowany do innego ścigania. Konstrukcja jest bardzo prosta, zaprojektowana przez Dallare albo Spark… Spark. W pewien sposób auto daje Ci frajdę z jazdy, ale ma bardzo mało przyczepności. Opony są małe w porównaniu do tak ciężkiego samochodu, ale interesującym jest to, jak Formuła E rozwinęła się od swoich początków. To, że producenci samochodów przerzucają się na auta elektryczne powoduje rozwój innowacji w silnikach elektrycznych.

BP: To też jeden z głównych powodów, przez który Formuła E tyle zyskuje. Zarówno w rynku samochodów, jak i w motorsporcie widzimy więcej producentów angażujących się w Formułę E niż w Formułę 1. Co Twoim zdaniem stanie się w ciągu najbliższych 15-20 lat pomiędzy tymi seriami? Czy będzie jakikolwiek konflikt interesów? Czy może będziemy mieli połączenie?

EG: Nie sądzę, że kiedykolwiek będzie konflikt interesów. Na pewno będzie moment, kiedy Formuła 1 przejdzie na zerową emisję dwutlenku węgla wykorzystując inne technologie, jak na przykład silniki wodorowe lub inne technologie, które pojawią się w przyszłości. To także świetna platforma, którą można wykorzystać do rozwoju takich technologii. 

BB: W 2022 roku będziemy mieli zupełnie nowe bolidy w F1. Czy Twoim zdaniem nowe auta, ograniczenie wydatków cokolwiek zmienią, czy nadal pozostaną trzy dominujące zespoły i środek stawki?

EG: Z pewnością doczekamy się zmiany. Ograniczenia wydatków będą już w przyszłym sezonie, wraz z tym rok później wejdą w życie zmiany w przepisach. Wszystkie zespoły będą musiały zaprojektować zupełnie nowy samochód mieszcząc się w limicie budżetowym, co będzie wyzwaniem dla dużych zespołów. Powinno to wyrównać rywalizację w pewien sposób. Sam sens tego, żeby mieć Formułę 1, gdzie duże i małe zespoły mogą ze sobą rywalizować spełni się dopiero w kolejnych latach, a nie na samym początku. 

BP: Czy widziałeś Drive To Survive na Netflixie?

EG: Tak, widziałem.

BP: Pracujesz dla Mercedesa, bardzo dużego zespołu, kiedyś pracowałeś dla Haasa. W jednym z odcinków pierwszego sezonu Gunter Steiner powiedział, że Mercedes ma więcej osób na urlopie niż Haas liczy ogółem. Czy to prawda?

EG: W Mercedesie pracuje prawie 2000 osób, licząc wszystkie obszary zespołu: dział silnikowy oraz ekipę od nadwozia, tworzoną przez grupę świetnych inżynierów. To imponujące, jak bardzo rozrósł się nasz zespół w ostatnim czasie. To prawda, tworzymy dużą ekipę, a co do Haasa nie wiem ile osób aktualnie u nich pracuje, ale wydaje mi się, że może to być około 200 osób.

BB: Rozmawialiśmy na temat Haasa, Formuły E oraz IndyCar. Cofnijmy się w przeszłość do 2017 roku. Czy to był najbardziej szalony okres Twojej kariery?

EG: To było bardzo interesujące. Postanowiłem spróbować różnych rzeczy, tak w jednym roku trafiłem do Formuły E oraz IndyCar i było to bardzo pożyteczne doświadczenie. 

BP: Skoro mówimy o przeszłości. Fernando Alonso wraca do Formuły 1. Ścigałeś się z nim wielokrotnie. Jestem pewien, że wszyscy pamiętają jedną z najbardziej przerażających sytuacji ostatnich lat, Grand Prix Australii 2016. Jakbyś to porównał do swojego wypadku z Pastorem Maldonado z Bahrajnu 2014?

EG: To zupełnie inne sytuacje. W Australii Fernado miał świeże opony, ja jechałem na mocno zużytych na końcu stintu. Zbliżał się bardzo szybko, a sam wypadek był przerażający, szczególnie dla Fernando, którego samochód obracał się i leciał w powietrzu. To był straszny widok. W momencie, kiedy mój samochód się zatrzymał wydostałem się z niego jak najszybciej, żeby zobaczyć czy Fernando jest cały. Na szczęście nie stało się nam nic poważnego. Sytuacja z Pastorem w Bahrajnie była bardzo niespodziewana. Wcisnął się od wewnętrznej na bardzo szerokim fragmencie toru w niewłaściwym miejscu. To było bardzo zaskakujące, kiedy nagle znalazłem się w powietrzu i obróciłem się do góry nogami.

Praca dla Mercedesa i prywatne zainteresowania

BB: Pracujesz w Brackley, więc mieszkasz w Londynie?

EG: Tak.

BB: Kiedy jeździłeś w Sauberze jednym ze sponsorów była Chelsea Londyn, czy jesteś fanem tego zespołu czy nie ma to żadnego związku?

EG: Piłkę oglądam bardzo rzadko, ale z pewnością jestem fanem ważnych spotkań. Mieszkam bardzo blisko stadionu Chelsea, więc mogę powiedzieć, że łączy mnie z nimi jakaś więź. 

BP: Widzieliśmy zdjęcia na Instagramie, stąd to pytanie. Pracujesz w Brackley. Czy bycie kierowcą rozwojowym/rezerwowym to regularna praca na etacie od 9 do 17, czy każdego dnia w tygodniu budzisz się rano i jedziesz po prostu do pracy? Jak wygląda Twoja praca w weekendy?

EG: Wyjeżdżałem bardzo często, w czasach przed pandemią, średnio były to cztery dni w tygodniu przez cały rok. Moja praca jako kierowca rozwojowy nie polega na codziennym byciu w fabryce, jednak bywam tam bardzo często, trzy, cztery razy w tygodniu kiedy jestem w Anglii. Kiedy podróżuje mam także inne obowiązki, takie jak uczęszczanie na spotkania marketingowe, inne spotkania i eventy wyścigowe.

BB: Przez pandemię, o której wcześniej rozmawialiśmy, jesteś kierowcą rezerwowym. Co się stanie, jeżeli Lewis albo Valtteri nie będą mogli pojechać w wyścigu. Lecisz prosto do Austrii czy robi to Stoffel?

EG: To będzie zależało od sytuacji. Najważniejsze jest to, żebym nie przebywał w tym samym środowisku, co oni. Więc w sytuacji, w której będę musiał zastąpić jednego z kierowców, żeby być na to przygotowanym muszę być zdrowy. Nie powinienem być w tej samej przestrzeni, co zespół, żebym mógł do nich dołączyć jako zdrowy w razie zachorowań. Z tego powodu ekipa zdecydowała, aby pozostawić mnie w domu w Londynie, gdzie jestem w mniejszym stopniu narażony na ryzyko.

BP: Musimy Cię o to zapytać, bo jest to bardzo interesujące. Jesteś kierowcą Mercedesa, jakim samochodem jeździsz na co dzień, jakby wyglądał garaż marzeń Estebana Gutierreza? Czy byłyby tam hipersamochody, sportowe sedany albo auta elektryczne?

EG: Mój garaż marzeń zawiera kolekcję klasycznych oraz współczesnych samochodów. 

BP: Czy mógłbyś nam podać przykłady dwóch z nich?

EG: Jest tego dużo.

BP: Na przykład Mercedes 300SL?

EG: Dokładnie, to piękny samochód. Lubię Mercedesy, lubię Ferrari…

BP: Nie mów tego.

EG: Nie, to sprawa osobista. Jestem pasjonatem samochodów. Mercedes produkuje najlepsze auta dostępne na rynku, technologia, którą dysponują jest niesamowita. Musimy się jednak zgodzić, że mamy doskonałą konkurencję, która ma świetne i inspirujące samochody. W moim garażu marzeń znajdują się więc klasyki i współczesne hiperauta. 

BP: Chciałbym zapytać Cię o jeden hipersamochód, który ma silnik Mercedesa. Wiem, że Lewis ma takie auto. To Pagani Zonda, współcześnie produkowana jest Huayra. Co sądzisz o Pagani?

EG: Pagani są niesamowite. Są bardzo współczesne, egzotyczne, jak dzieło sztuki w formie samochodu.

BB: Pracowałeś w Ferrari, teraz pracujesz w Mercedesie z najlepszymi kierowcami, jacy są w stawce. Który był Twoim ulubionym „kolegą z biura”? Który z nich był najlepszy?

EG: Patrząc wstecz na moją karierę, Jules Bianchi był niesamowitym kolegą z zespołu. Spędziliśmy chyba cztery sezony w tej samej ekipie w różnych kategoriach. Przez dwa sezony jeździliśmy razem w tym samym cyklu. To były wspaniałe chwile. Obserwowanie kolegów z zespołów teraz, czy w Ferrari, czy w Mercedesie, było bardzo interesującym doświadczeniem. Jakie jest ich podejście, w jaki sposób się przygotowują i spędzanie z nimi wspólnych chwil jest fajnym doświadczeniem.

Plany na najbliższe miesiące

BP: Na sam koniec. Niektórzy mówią, że kierowcy z Ameryki Środkowej i Południowej marzą o tym aby ścigać się w NASCAR lub IndyCar. Czy to prawda?

EG: Niekoniecznie.

BP: Więc, jakie są Twoje plany na tę chwilę? Czy będziesz skupiał się na powrocie do realnego ścigania czy na eSporcie i rozwijaniu się jako kierowca testowy Mercedesa?

EG: Moim celem jest zasiąść za kierownicą samochodu w realnej serii wyścigowej. To absolutny priorytet. Świadomie zdecydowałem się na kilka lat przerwy, o czym zdecydowałem ze względów osobistych. Obecnie pracuje nad powrotem do ścigania, więc mam nadzieję, że wkrótce ogłoszę dobre wiadomości.

BP: Czy to będą bolidy czy coś z kategorii GT?

EG: Bolidy. Skupiam się na trzech seriach, Formuła 1, IndyCar oraz Formuła E.

BP: Mamy trzy serie, żeby zgadywać. Powodzenia w tej kwestii. Esteban, dziękujemy Ci za poświęcone nam te dwadzieścia kilka minut. To była przyjemność gościć Cię w naszym podcaście. Czy mógłbym Cię prosić o powiedzenie kilku słów, bo przed podcastem powiedziałeś nam, że byłeś wcześniej w Polsce, dla polskich fanów F1 oraz całej społeczności Parc Ferme. 

EG: Bardzo doceniam zaproszenie do Waszego podcastu. To była przyjemność rozmawiać z Wami, polscy fani zawsze byli bardzo wspierający, niezależnie od naszej narodowości i sprawiło mi to mnóstwo radości. Korzystając z tej okazji, chciałbym pozdrowić wszystkich kibiców oraz społeczność ParcFermé za zaproszenie do tego podcastu. 

Komentarze (3)

Nufrevi15 lipca 18:12:25

No Panowie, nowy sezon zaczynacie z dużym pierd*** ;) Tak trzymać !

the_pocisk14 lipca 23:46:58

Esteban Gutierrez - prosty chłopak z Monterrey z głową na karku.

Dawid1814 lipca 19:20:56

Świetny podcast. Brawo

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Załóż konto lub Zaloguj się