Oliver Bearman z uśmiechem podszedł do plotek, które łączyły go z przejściem do Red Bulla, gdyby Max Verstappen zdecydował się na zmianę zespołu F1. Brytyjczyk jest jednak związany z Ferrari i nie może nazywać się stuprocentowo wolnym agentem.
Ostatnie niezadowolenie Maxa Verstappena i doniesienia o rozmowach z McLarenem rozpędziły transferową karuzelę w Formule 1, nawet jeśli stało się to czysto teoretycznie. Od parunastu dni wyścigowy światek żyje wizją odejścia Holendra od Czerwonych Byków i poszukania sobie nowego pracodawcy, choć sam zainteresowany w czwartek w Belgii po prostu nie chciał rozmawiać na ten temat.
Gdyby faktycznie doszło do transferu, skutki zapewne byłyby ogromne. Verstappen był już wirtualnie wsadzany na miejsce Piastriego, którego to typowano do pójścia w drugą stronę. Za sprawą Davida Crofta ze Sky inną opcją dla stajni z Milton Keynes stał się natomiast Ollie Bearman, bardzo obiecujący junior Ferrari.
- Laurent Mekies, szef Red Bulla, to człowiek, który ściągnął Bearmana do akademii Ferrari. Wiem, że Red Bull bacznie go obserwuje. Gdyby nie znalazł miejsca w Scuderii, mógłby być bardzo dobrą opcją dla Red Bulla - mówił Croft.
Młody Brytyjczyk ma interesującą sytuację. W teorii powinien być skazany na Maranello, ale w obliczu odrodzenia Lewisa Hamiltona może zwyczajnie nie mieć miejsca. To naraża go na długie „kiszenie się” w Haasie, co nawet niezależnie od innych ruchów na rynku mogą zechcieć wykorzystać rywale. Bearman ma zaledwie 21 lat i jest już drugi rok w Formule 1, a do tego świetnie spisuje się na tle Estebana Ocona i ma opinię wielkiego talentu. Prędzej czy później zwyczajnie stanie się łakomym kąskiem.
Sam zawodnik podchodzi do tego jednak ze spokojem, choć nie ukrywa pozytywnej reakcji na niedawne doniesienia.
- Przede wszystkim usłyszenie czegoś takiego trochę mi schlebia. Red Bull odnosił wiele sukcesów, a bycie łączonym z nimi w jakikolwiek sposób, nawet jeżeli to tylko plotki, jest bardzo miłe. Ale to jedynie pogłoski, a ja w pełni skupiam się na tym, co robię teraz w Haasie.
Dopytany, czy więc widzi siebie bardziej w Ferrari niż Red Bullu, odparł: - No cóż, mam nadzieję, chociaż jednocześnie nie tylko moje zdanie się tu liczy. Ferrari wierzyło we mnie od samego początku w Formule 3 i wsadziło mnie do bolidu F1 już w 2024 roku. Właśnie to jest powodem, dzięki któremu jestem tu teraz. Obecnie cieszę się z bycia w Haasie. Im szybciej będę jeździł, tym łatwiejsze stanie się moje życie w przyszłości.
Gdy media poruszyły wątek kontraktowy, Bearman przyznał, że na dziś nie wie, jak może wyglądać jego przyszłość.
- Nie, obecnie nie mam kontraktu na przyszły rok. W tej chwili nic nie wiem.
Poproszony o powiedzenie, czy jest całkowicie wolnym agentem na sezon 2027, odparł: - Nie, nie powiedziałem czegoś takiego. Nie jestem.

