Haas podzielił się ważnym komunikatem ws. stanu zdrowia Olivera Bearmana po potwornym wypadku, do którego doszło w dzisiejszym wyścigu F1 w Japonii. Zawodnik nie odniósł żadnych poważnych obrażeń.
Brytyjczyk wypadł dziś z toru na 22. okrążeniu podczas dojazdu do zakrętu Spoon, podążając za Franco Colapinto. Był w trakcie pogoni za Argentyńczykiem, ale przed strefą hamowania samochody gwałtownie, wręcz nieliniowo, zbliżyły się do siebie, co sprowokowało całe zajście.
Reprezentant Haasa dał się zaskoczyć, gdy jednocześnie udawał się na lewą stronę toru w delikatnym prawym łuku, który prowadzi do zakrętu. Dodatkowo wszystko zbiegło się z ruchem bolidu Alpine również w lewo. Różnica prędkości była tak duża, że Bearman musiał pojechać szerzej, a na wąskim obiekcie natychmiastowo znalazł się na trawie. Tam stracił kontrolę i zaczął się obracać, lecąc w bandy.
Co prawda do bariery dzielił go niemały dystans, ale przy tej prędkości i trajektorii nie był w stanie mocno zwolnić, a uderzenie musiało być potężne. Kierowca na swoje nieszczęście wpadł w bandę bokiem, co zawsze jest bardzo groźne.
Już w transmisji mogliśmy zobaczyć, że niespełna 20-latek był ewidentnie obolały. Potrzebna była mu pomoc medyczna, gdyż ledwo szedł. Szybko jednak dowiedzieliśmy się, że doszło tu jedynie do stłuczenia, a nie złamania.
Bearman został błyskawicznie przebadany, a Haas w ciągu kilkunastu minut po wypadku przekazał pierwszy komunikat.
- Aktualizacja ws. Bearmana. Uderzenie miało siłę 50 g. Kierowca przeszedł prześwietlenie w centrum medycznym i nie ma żadnych złamań. Doszło tylko do stłuczenia kolana.
Na 10 okrążeń przed końcem wyścigu poinformowano natomiast, że zawodnik został już wypuszczony z centrum medycznego, a FIA wydała mu zgodę na niestawianie się na rozmowach z dziennikarzami.

