Formuła 1 kończy właśnie miesięczną przerwę od rywalizacji i od razu musi myśleć o... nagłych przerwach w trakcie wyścigu. Niedziela podczas GP Miami 2026 jest zagrożona burzami, co w związku z dość specyficznym amerykańskim prawem oznacza szansę na wystąpienie czerwonej flagi w wyścigu. F1 jest jednak w miarę gotowa na taki scenariusz, w czym pomagają m.in. zeszłoroczne doświadczenia.

Choć wczesne prognozy pogody na rundę na Florydzie nie sugerowały wielkich opadów, to w ostatnich dwóch dniach synoptycy zaczęli zapowiadać mocniejsze deszcze oraz burze. Gdy wydarzenie odbywa się w Stanach Zjednoczonych, jest to kluczowa informacja, która może mieć wpływ na przebieg zawodów.

Dla fanów amerykańskich sportów to nic nowego. Zmagania potrafią być po prostu przerywane, jeżeli w pobliżu znajduje się jakaś burza. Wyścigi samochodowe nie są tu wielkim wyjątkiem, o czym w 2022 roku przekonała się seria WEC, ścigając się w tym samym stanie, na torze Sebring.

Powszechnie znana zasada mówi, że konieczne jest zapewnienie sobie schronienia, jeżeli piorun uderzy w promieniu 8 mil (niecałe 13 km) od obiektu. Nie są to jednak jedyne i sztywne wymagania, gdyż sam fakt wystąpienia zjawiska w niewielkiej odległości czy nawet zauważenia piorunów lub usłyszenia grzmotów może być wystarczający do wydania takiego polecenia.

W tej chwili szanse na wystąpienie burz w niedzielę są średnie, choć sprawa zyskała trochę rozgłosu w mediach społecznościowych. Najważniejsze wydaje się natomiast to, że ryzyko po prostu istnieje, w związku z czym FIA i F1 muszą przygotować się na taką ewentualność. W tym pomóc może zeszłoroczna analogiczna sytuacja, choć wtedy zagrożenie pojawiło się później.

Dwanaście miesięcy temu konieczne było stworzenie planu działania na wypadek nadejścia burzy. Jego wyegzekwowanie nie było konieczne, aczkolwiek i tak jest to ciekawy dokument, który zakładał m.in.:
- przerwanie wyścigu czerwoną flagą,
- powrót do alei serwisowej,
- schowanie aut w garażach,
- oczekiwanie na zgodę dyrektora wyścigu i wznowienie.

Bardzo prawdopodobne jest, że w tym roku powstaną podobne założenia. Gdyby zaś okazało się, że wyścig zbiega się z bardzo niedobrym okienkiem pogodowym, rozkład jazdy mógłby doczekać się małej korekty. Nie jest to oczywiście idealne rozwiązanie z punktu widzenia transmisji, lecz nieporównywalnie lepsze niż wizja odwołania głównej odsłony. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce przy okazji GP Sao Paulo 2024, które zostało przyspieszone o kilka godzin.

Pełną wersję zeszłorocznych procedur na wypadek burz w GP Miami można sprawdzić TUTAJ (w języku angielskim).