Esteban Ocon znajduje się o krok od wylotu z Haasa. Przed GP Azerbejdżanu 2026 zwycięzca jednego wyścigu F1 przyznał, że jest już praktycznie wolnym agentem i nie ma kontroli nad swoją przyszłością. Jeden z portali wprost twierdzi, że zawodnik wie już o konieczności szukania sobie nowego miejsca pracy.
Przygoda Ocona z amerykańską ekipą najprawdopodobniej zakończy się na zaledwie dwóch sezonach, w trakcie których nie udało mu się pokazać tak dobrze, jak zrobił to Oliver Bearman. W tym sezonie ocena kolegów jest szczególnie utrudniona nie tylko przez nowe regulacje, ale i problemy z jakością części w Haasie. Starszy z tego duetu ma jednak ewidentnie słabszą pozycję, jako że nie posiada wsparcia Ferrari, a wiek czy potencjalny sufit możliwości nie są atutami Estebana w tym zestawieniu.
O tym, że jego przyszłość jest pod ogromnym znakiem zapytania, mówiono przez dużą część tegorocznych zmagań. W kolejce ustawiło się paru kandydatów, wśród których faworytem jest Rafael Camara z akademii Ferrari (mistrz F3 2025, obecny wicelider F2). Są tam również Leonardo Fornaroli z programu McLarena (mistrz F3 2024 i mistrz F2 2025), wspierany przez Toyotę Ryo Hirakawa czy rezerwowy z paroma wyścigami F1 na koncie, Jack Doohan.
W obliczu narastających plotek Ocon potwierdził dziś, że jego sytuacja jest naprawdę trudna: - W tej chwili na pewno jestem wolnym agentem w kontekście przyszłego roku. Toczą się pewne rozmowy, które są poza moją kontrolą. Są takie tematy, przy których jej nie mam. Będę naciskał do końca roku i zobaczymy, co się wydarzy.
Gdy dopytano go, czy inne zespoły wchodzą w grę, odparł, że oczywiście. Proszony o powiedzenie, czy istnieje szansa na utrzymanie fotela, wspomniał tylko, że zobaczymy.
Haas zdecydował?
Wygląda natomiast na to, że o jedno i drugie będzie ekstremalnie trudno. Wolne fotele są wolne raczej na papierze, jako że np. Racing Bulls nie ma powodu, aby ściągać Ocona, a Audi zwyczajnie ma jasne plany na kolejne lata. Najsensowniejszym ratunkiem dla posady Estebana w F1 mogłoby być późne zamieszanie z nagłym odejściem Fernando Alonso czy Lance'a Strolla z Astona, aczkolwiek to też nie jest w jego rękach.
Zdaniem The Race Haas posiada opcję na przedłużenie kontraktu, lecz nie czuje się przekonany, choć nie podpisał jeszcze umowy z nikim innym. Z kolei PlanetF1 podaje, że decyzja została podjęta, a kierowca dostał już informację o tym, iż nie ma dla niego miejsca na następny rok.
Ocon wskoczył do F1 w połowie sezonu 2016, a w 2017 roku zamienił Manora na Force India. Dwa lata później stracił posadę i nie znalazł miękkiego lądowania. Wrócił w 2020 roku i zaliczył niełatwy okres w Renault/Alpine, naznaczony spięciami z partnerami, ogólnie gorszym wypadaniem na ich tle czy nieładnym pokazaniem mu drzwi. Od czasu do czasu udawało mu się jednak błysnąć takimi momentami jak podium w GP Monako 2023, a nawet wygraniem GP Węgier 2021.
Przejście do Haasa zawsze było uznawane za test, który pokaże, czy jest dla niego jeszcze jakaś przyszłość w Formule 1. Dziś odpowiedź wydaje się przecząca. Po czasach, gdy był bardzo młodym i obiecującym debiutantem, a następnie potencjalnym następcą Valtteriego Bottasa w Mercedesie, praktycznie nie ma już śladu.
Ocon tłumaczy, że nie było tak źle
Osobną kwestią jest to, jak na sprawę pożegnania się z królową motorsportu patrzy sam zainteresowany. Ocon naturalnie uważa, że nie zasłużył na wylot, a w dalszej części dzisiejszych rozmów starał się wyraźnie podkreślić, że jego wyniki nie zdradzają całej prawdy. Głównym argumentem jest to, że sprzętowo Haas nie tworzył swojemu duetowi najrówniejszych warunków.
- Nie wiem, czy mam za sobą przełom, ale było kilka wyścigów, gdy wyciągnąłem maksimum z samochodu. Moja postawa była bardzo dobra i niewiele więcej dało się zdziałać. Trwa to już chwilę. Nawet gdy nasze samochody były nierówne, to wyciągałem maksimum. Spisywałem się dobrze. Z tego się cieszę.
- Gdy twój szef i twój kolega mówią o tym, to mamy trzech przedstawicieli, którzy patrzą na to w ten sam sposób. Nie ukrywamy tego. To, że robię dobrą robotę, jest uspokajające. Moja postawa nie była problemem w tym roku.
- Spisywałem się za każdym razem, gdy tylko miałem odpowiedni bolid. To ja jako ostatni zapunktowałem w Monako i prawie zrobiłem to w Madrycie. Było wiele sytuacji, gdy ja dałem radę, a sprzęt nie. To jasne dla wszystkich w zespole, którzy przyglądają się temu z bliska i próbują naprawić ten problem. Nie uciekamy od tego, ale czasem było to trochę rozczarowujące.

