Duet Ferrari ponownie zameldował się na szczycie klasyfikacji w Monako. Drugi trening F1 przyniósł zamianę kolejności i to Lewis Hamilton okazał się szybszy od Charlesa Leclerca. Max Verstappen zmniejszył swoją stratę, a problemy techniczne dotknęły Lando Norrisa.

FP2 w pigułce:

- awarie Norrisa i Pereza,
- Colapinto zahaczył o bandę,
- Hamilton przed Leclerciem,
- Verstappen bliżej Ferrari.

Temperatury powietrza i nawierzchni w momencie rozpoczęcia sesji wynosiły odpowiednio 23 i 31 stopni Celsjusza. Już na samym początku realizator namierzył samochód Hadjara, przy którym intensywnie pracowali mechanicy. Francuz mocno rozbił bolid podczas FP1, jednak wszystko wskazywało na to, że otrzyma jeszcze trochę czasu na torze w trakcie drugiej sesji treningowej.

Kierowcy od razu zabrali się do pracy, a po pierwszych dziesięciu minutach prowadził Verstappen przed Leclerciem i Antonellim. Wkrótce Holendra z dużą przewagą wyprzedził Hamilton. Poza kierowcami Astona Martina wszyscy korzystali wówczas z pośredniej mieszanki opon.

Chwilę później na torze pojawił się Hadjar, który przez radio podziękował swojej ekipie za świetnie wykonaną pracę. Następnie ogłoszono procedurę VSC, ponieważ Norris zatrzymał swój samochód. Kierowca McLarena po wyjeździe z tunelu został poinstruowany, aby zakończyć jazdę i od razu opuścił bolid.

Problemów nie brakowało również u innych zawodników, o czym mogliśmy usłyszeć w komunikatach. Lindblad poinformował swojego inżyniera, że przejechał po jakimś obiekcie w sekcji basenowej, co znacząco wpłynęło na zachowanie samochodu. Z kolei Sainz zgłosił, że coś przemieszcza się w okolicy pedałów.

Na półmetku treningu kierowcy zaczęli korzystać z miękkiej mieszanki. Obiecująco prezentował się Verstappen, którego z P1 nie były w stanie zepchnąć samochody napędzane jednostkami Mercedesa. Wiele uwagi skupiało się zaś na kierowcach Ferrari, którzy już na pośrednich oponach wyglądali bardzo konkurencyjnie.

Zgodnie z oczekiwaniami czerwone bolidy zajęły dwie czołowe lokaty, a lepszym czasem popisał się Hamilton. Po Brytyjczyku było wyraźnie widać, że czuje się niezwykle pewnie za kierownicą. Raz za razem siedmiokrotny mistrz sprawdzał dostępny margines między samochodem a ścianami toru, co robiło ogromne wrażenie.

Nieco inaczej granice przyczepności przetestował Colapinto, który zblokował prawe przednie koło i uderzył lewą stroną bolidu w bandę. Argentyńczyk zdołał kontynuować jazdę, ale od razu zjechał do alei serwisowej, aby mechanicy mogli sprawdzić stan samochodu.

Nietypowej sytuacji doświadczył Stroll, któremu przednia oś odmówiła posłuszeństwa podczas skręcania aż dwukrotnie. Kanadyjczyk zachował jednak zimną krew i uniknął kontaktu z czyhającymi ścianami. Dobrą formę prezentowało natomiast Audi, które po piątkowych jazdach wygląda na piątą siłę w Monako.

Na pięć minut przed końcem sesji wywieszono czerwoną flagę. Przez sporą część pierwszego sektora z samochodu Pereza wydobywał się dym. Meksykanin ostatecznie zatrzymał bolid, a wówczas zapłonęły hamulce. Służby porządkowe szybko opanowały sytuację, a trening wznowiono, aby umożliwić kierowcom wykonanie próbnych startów.

Ładowanie danych