Carlos Sainz otrzymał bardzo nietypową karę odjęcia jednego okrążenia po wczorajszym wyścigu F1 na Silverstone. Williams pogubił się w bardzo specyficznej i skomplikowanej sytuacji, która dotyczyła dublowania.

Pod koniec niedzielnej rywalizacji Hiszpan został przyłapany na oddublowaniu się w momencie, gdy nie miał do tego prawa. Okazało się, że padł ofiarą słabej czujności swojego zespołu oraz bardzo charakterystycznego układu toru Silverstone.

Podczas neutralizacji po wypadku Maxa Verstappena kierowca Williamsa był zdublowany. W momencie dojeżdżania do alei serwisowej, na wysokości pierwszej linii samochodu bezpieczeństwa, miał jeszcze taki status. To jednak zmieniło się, gdy zanurkował do pit lane. 

Na brytyjskim obiekcie wjazd do alei jest dużo krótszy niż ostatnia sekcja toru. Podążając wolniej za samochodem bezpieczeństwa, lider może więc stracić sporo czasu, a zjeżdżający zawodnicy mają szansę na nadrobienie go. Właśnie coś takiego zrobił Sainz, który zyskał na tyle dużo, że w momencie przejeżdżania przez linię kontrolną, już w samej alei, znalazł się przed prowadzącym Charlesem Leclerciem.

Było to o tyle istotne, że formalnie rozpoczął nowe okrążenie jako niezdublowany kierowca. Choć nie oddublował się w pełni i był to swego rodzaju przypadek, a za chwilę powrócił na tor za bolidem Ferrari, to w świetle przepisów utracił status zdublowanego. Stało się tak dlatego, że taki status nadawany jest właśnie na wysokości linii kontrolnej (i to w ściśle określonym momencie, na koniec drugiego okrążenia za SC).

Gdy kontrola wyścigu dała zgodę na oddublowanie się tym kierowcom, którzy stracili już jedno okrążenie, to wysłany został oficjalny komunikat, puszczony zresztą w transmisji: Lapped cars may now overtake (zdublowane bolidy mogą teraz wyprzedzać). Zwykle wtedy wymienia się uprawnione samochody, a wśród nich zabrakło bolidu numer 55, co umknęło Williamsowi.

Mimo braku zezwolenia Sainz zabrał się za wyprzedzanie lidera i samochodu bezpieczeństwa razem z tymi, którzy faktycznie mogli tak zrobić. W ten sposób naruszył przepisy.

Werdykt

Gdy zostało to odkryte, sprawa trafiła przed oblicze sędziów. Ci wykazali się pewnym zrozumieniem z uwagi na specyficzne okoliczności, ale musieli przywrócić porządek w klasyfikacji.

Arbitrzy sięgnęli tu po bardzo nietypowe rozwiązanie, wręcz niespotykaną karę jednego okrążenia. Z reguły stosuje się klasyczne sankcje, tj. kary czasowe, przejazdu przez pit lane czy stop-and-go, ale Międzynarodowy Kodeks Sportowy daje sędziom większe możliwości, w tym tzw. karne okrążenia. Komisja uznała, że będzie to najlepsze wyjście, a Sainz stracił tak 12. pozycję.

Odjęcie jednego kółka odbyło się nieco wirtualnie. Czas zawodnika pozostał taki sam, ale w wynikach potraktowano go tak, jakby w tym czasie okrążył tor tylko 51 razy. Dzięki temu wolniejsi rywale, którzy pokonali 52 pętle, znaleźli się z przodu. Sainz został więc sklasyfikowany jako pierwszy ze zdublowanych, a o P17 i pokonaniu Alonso oraz Strolla zdecydował lepszy czas wyścigu.

Williams nie stawiał się sędziom w żadnym stopniu. Przedstawiciel ekipy przyznał, że chwilowe oddublowanie nie zostało zauważone, a Sainz zyskał na tym jedno okrążenie.