Przepisy na 2022 rok mają wymusić na ekipach wystawianie większej liczby młodych zawodników w wolnych treningach. Pomysł ten spodobał się wielu szefom.

Niedawno Stefano Domenicali wyjawił, iż F1 pracuje nad zapisem w regulaminie, który sprawiłby, iż zespoły obowiązkowo musiałyby przeznaczyć więcej czasu w trakcie sezonu dla juniorów.

Akademia Alpine

W trakcie piątkowej konferencji prasowej w Soczi sprawa została poruszona przez kilku przedstawicieli ekip. Z rozmów wynika, że najprawdopodobniej F1 nakaże każdemu teamowi oddać po 2 sesje w sezonie.

Zmodyfikowana może zostać natomiast definicja młodego kierowcy. W przypadku testów zawsze była to osoba, która przejechała maksymalnie 2 wyścigi na najwyższym szczeblu, ale do treningów kwalifikować mieliby się jedynie ci, którzy nie zaliczyliby jeszcze debiutu.

- W pełni popieramy przepisy na przyszły rok, które sprawią, że będziemy musieli obowiązkowo oddać dwa treningi dla młodych kierowców. Jest to dodatek do testu dla nich, bo obecnie po prostu trudno znaleźć czas.

- Naszym obowiązkiem jest zapewnienie go i wspieramy pomysł rozwinięcia tego. Dobrze, że będzie to obowiązkowe dla wszystkich, bo to sportowo sprawiedliwe - mówił Andreas Seidl z McLarena. 

George Russell

- Nie można mieć doświadczenia w wyścigach Grand Prix [by przystąpić]. Tak jak powiedział Andreas, musimy położyć nieco większy nacisk na młodych kierowców w trakcie weekendów wyścigowych, mieć porównanie z innymi w garażu czy sprawdzić ich pracę z zespołem. Podoba mi się ten pomysł - tłumaczył Toto Wolff z Mercedesa.

Zgodny ze swoimi rywalami był także Christian Horner, który jednak poruszył przy tym ciekawą kwestię sprzedawania treningów. Wielokrotnie, nawet w 2020 i 2021 roku, takie ruchy miały miejsce m.in. w Williamsie.

- Red Bull daje wiele szans młodzieży i myślę, że dotyczy to nie tylko zawodników. To dobry pomysł. Trzeba tylko mieć nadzieję, że będzie to dane za zasługi, a nie za grubość portfela. Ogólnie myślę jednak, iż pozytywne jest zapewnienie im dodatkowego czasu - dodał szef Red Bulla.

Juri Vips, Yuki Tsunoda, Liam Lawson

Laurent Mekies z Ferrari oraz Marcin Budkowski z Alpine odnieśli się natomiast do liczby zawodników, jaka może otrzymać takie szanse. Obaj byli pracownicy FIA doszli do wniosków, iż jeden trening to na tyle mało, że prawdopodobnie zespoły będą wybierały tylko jednego szczęśliwca.

- Ferrari wspiera ten pomysł. Inwestujemy w następne pokolenie z wielu powodów już od lat, więc przy braku testów dobrze widzieć, że sport tworzy okienko dla niego.

- Zapewne będziemy wykorzystywać jednego kierowcę, bo dwie sesje to nadal bardzo niewiele. Wiemy, że to trudne, by kazać młodemu zawodnikowi jechać w FP1 przez godzinę i [od razu] spisać się dobrze. Danie tylko jednej okazji, a nie dwóch, prawdopodobnie nie jest najlepsze - mówił Francuz.

Oscar Piastri

- Przede wszystkim my już to robimy, więc nie zmieni się zbyt wiele. Guanyu Zhou jechał już w Austrii w tym roku i szukamy opcji, by otrzymał kolejny trening. Cieszymy się z powodu tego przepisu, bo wierzymy, że to właściwe działanie. Tak jak mówił Laurent, oni mają bardzo mało okazji na jazdę bolidem F1, nie mówiąc już nawet o jeździe w trakcie weekendu GP - rzekł Polak.

- Wiele zależy od tego, co zrobimy z młodymi kierowcami i rolą rezerwowego. Jeden z nich może objąć to stanowisko. Wtedy najlepszym sposobem na przygotowanie - gdyby zaszła taka potrzeba - byłoby oczywiście zastąpienie kogoś, kto nie może jechać. Prawdopodobnie będzie to jeden kierowca, ale nie musi tak być.