Zgodnie z przewidywaniami na GP Miami 2026 zespoły F1 przywiozły spore poprawki do swoich konstrukcji. Najwięcej zmian wprowadzono w Ferrari i McLarenie, a z niczym na Florydzie pojawił się Aston Martin. Uwagę przyciągnął przede wszystkim Red Bull, z niesamowitą Macareną, która otwiera się bardzo szeroko. 

Miesięczna przerwa od rywalizacji w Formule 1 wskutek odwołania rund w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej mocno wpłynęła na plany modernizacyjne zespołów oraz dała im więcej czasu na dopracowanie nowych części, które na Florydzie ujrzały światło dzienne. W związku z tym spodziewano się, że w Miami ujrzymy samochody w zupełnie nowym wydaniu.

Najwięcej zmian wprowadziło w tym przypadku Ferrari, wdrażając nowe części w kilku obszarach SF-26. Aktualizacji uległo tu m.in. tylne skrzydło o nazwie Macarena, czyli ten element, do którego Scuderia nie była stuprocentowo przekonana. Włosi zdołali ulepszyć ściany boczne, wsporniki i dodali stateczny fragment na środku górnego płata.

Poza tym zmianie uległa też podłoga, strefa dyfuzora, bargeboardy, a charakterystyczne skrzydełka z systemu halo doczekały się zmiany tworzywa, co było wymagane przez regulamin techniczny. 

McLaren z kolei oprócz usprawnień chłodzenia przywiózł do Miami poprawioną podłogę, tylne i przednie skrzydło oraz dopracowane sekcje boczne. Urzędujący mistrzowie zapowiedzieli przed weekendem, że planują dwuetapowy pakiet, podzielony na ten wyścig oraz końcówkę maja, a więc wizytę w Kanadzie. Podobne podejście ma też Racing Bulls.

Macarena nie tylko w Ferrari. Red Bull zaskoczył

Nieco mniej nowości, ale za to dobrze widocznych, posiada Red Bull. Projekt RB22 doczekał się kolejnego ulepszenia sekcji bocznych, które teraz charakteryzują się wyjątkowym wyprofilowaniem i przycięciem w tylnej części bolidu.

Najwięcej uwagi przyciąga jednak ich nowe tylne skrzydło, które było sprawdzane w ramach dnia filmowego na Silverstone. Macarena Czerwonych Byków charakteryzuje się zaskakującym działaniem w trybie aktywacji na prostych odcinkach. Otwarcie skrzydła jest ogromne i tworzy niesamowicie dużą przestrzeń dla swobodnego przepływu powietrza. Sam mechanizm wydaje się działać sprawnie, błyskawicznie, robiąc znakomite wrażenie. 

Podczas pierwszego i jedynego treningu w Miami po raz pierwszy było nam dane zobaczyć działanie tej efektownej konstrukcji, która na tle rozwiązania Ferrari wygląda po prostu inaczej i to nie tylko przez rozwarcie, ale i samo ułożenie tylnego płata. Wkrótce powinniśmy też poznać dokładne korzyści, które daje ta modyfikacja.

Mercedes po przerwie nie zdecydował się na większe zmiany w bolidzie W17, ale według krążących informacji nowości mają dotrzeć na Grand Prix Kanady i ma być to dość widoczny pakiet.  

Co ciekawe, kilka zespołów podążyło za sztuczką Ferrari i wprowadziło na wylocie układu wydechowego charakterystyczne wersje blaszek, tj. małych elementów aerodynamicznych przy wydechu. W praktyce takie rozwiązanie ma wykorzystywać gorący przepływ spalin do generowania dodatkowej siły docisku w obszarze dyfuzora.

Reszta ekip przywiozła już mniejsze poprawki, choć ogólnie jest ich bardzo dużo. Tylko Aston Martin postanowił odpuścić sobie wprowadzanie nowych komponentów już teraz, jednocześnie skupiając się na wyeliminowaniu problemów z silnikiem i wibracjami.