Isack Hadjar pozostanie kierowcą Red Bull Racing i kolegą Maxa Verstappena w sezonie F1 2027. Zespół postanowił przedłużyć jego umowę.

Francuz zadebiutował w Formule 1 w 2025 roku w barwach Racing Bulls i po zaledwie 12 miesiącach doczekał się awansu do głównej ekipy. Mimo wczesnej wpadki na testach jego sezon 2026 do tej pory przebiegał pozytywnie. Udało mu się wywalczyć P3 w czasówce w Australii i nawet stanąć na podium w Monako, choć potwierdzenie tego wyniku przyszło po paru miesiącach.

W przeciwieństwie do poprzednich lat tym razem wokół drugiego kierowcy Red Bulla nie pojawiały się wielkie wątpliwości. Co prawda częściowo przypisuje się to charakterystyce nowej generacji jednostek napędowych, ale ogólnie występy Hadjara uznawano za dobre. 

Pięć tygodni temu zawodnik musiał jednak przerwać swoje starty ze względu na kontuzję nadgarstka. Jego powrót do kokpitu po trzech rundach został potwierdzony wczoraj, a dziś Red Bull przekazał, że niespełna 22-latek będzie częścią zespołu także w przyszłym roku.

To dość wczesne potwierdzenie jak na tę stajnię, która teraz znajduje się w zupełnie nietypowym dla siebie położeniu. Po przedłużeniu tego kontraktu i dogadaniu się z Verstappenem do 2030 roku najbliższe miesiące powinny być po prostu spokojne.

- Jesteśmy podekscytowani na myśl o kontynuowaniu tej podróży wraz z Isackiem. Od momentu dołączenia do nas prezentował się świetnie, szczególnie biorąc pod uwagę, że to dopiero jego drugi sezon w F1. To dlatego decyzja o przedłużeniu była łatwa. Od początku Isack wpasował się w zespół i spędzał każdą minutę w fabryce, pracując wraz z inżynierami i wykazując chęć do poprawy. Okres od jego kontuzji był trudny, lecz to przedłużenie pokazuje, jak bardzo w niego wierzymy - powiedział Laurent Mekies, szef Red Bulla.

Isack Hadjar dodał: - Jestem naprawdę podekscytowany, mogąc pozostać tutaj. Przyszedłem do zespołu osiem miesięcy temu i natychmiast zrozumiałem, jaka jest skala ambicji tej organizacji. Mamy tu mnóstwo utalentowanych ludzi, a ja mam świadomość, jakim przywilejem jest jazda dla takiego zespołu i obok czterokrotnego mistrza, Maxa. Od momentu podpisania umowy chciałem oddać się zespołowi, a przy wsparciu Laurenta i wszystkich w Milton Keynes byłem w stanie pokazać, że słusznie we mnie uwierzono.