Podczas najbliższego weekendu F1 Red Bull nie będzie korzystał z obrotowego skrzydła, tzw. Macareny. To skutek wypadków Maxa Verstappena z Red Bull Ringu oraz Silverstone, po których obiecano drobiazgową analizę oraz zapewnienie bezpieczeństwa kierowcy.

Stajnia z Milton Keynes sięgnęła po drastyczne rozwiązanie i postanowiła nie ryzykować jazdy z Macareną na Spa-Francorchamps. Obiekt ten, podobnie jak dwa poprzednie, także posiada kilka szybkich zakrętów, a zespół nie może pozwolić sobie na to, aby bolid kolejny raz został rozbity w taki sposób.

Zabawy z aktywną aerodynamiką od zawsze uznawano za niebezpieczne, aczkolwiek ta jest obecna w F1 od wielu lat, a w tym sezonie w większej skali. Dwa wypadki w trakcie dwóch weekendów i wizja jazdy akurat w Belgii to jednak za dużo, przez co dwa tygodnie temu Laurent Mekies nie wykluczył opcji zrezygnowania z Macareny na ten weekend.

Dziś okazało się, że właśnie tak będzie. Informację o porzuceniu skrzydła najpierw podał serwis The Race, a na naszych zdjęciach widać, że Czerwone Byki pojawiły się w Ardenach z inną specyfikacją. Zdaniem Erika van Harena nie jest to natomiast całkowite skreślenie tej koncepcji.

Obecnie nie jest jasne, co dokładnie zawodzi w Macarenie Red Bulla. Kraksy spowodował ten sam element, ale Red Bull deklarował, że problemy były trochę inne. Przyjmuje się, że skrzydło albo nie domykało się do końca, albo robiło to zbyt wolno w końcowej fazie. To wystarczało, aby Verstappen tracił panowanie nad maszyną.

F1: Red Bull rezygnuje z obrotowego skrzydła po problemach Verstappena

Macarena pod lupą FIA

Po zmaganiach w Wielkiej Brytanii stało się jasne, że Macarena nie jest tylko problemem Red Bulla. Sprawa zatoczyła dość szeroki krąg i znalazła się na radarze FIA. Organ zarządzający, który kładzie spory nacisk na kwestie bezpieczeństwa, zaczął prowadzić rozmowy z działami technicznymi Ferrari i Red Bulla, aby mieć lepszy wgląd. 

W tej chwili nie wiadomo, na co postawi FIA. Sama analiza po dwóch wypadkach w krótkim czasie jest naturalnym i wręcz spodziewanym posunięciem. Trzeba jednak liczyć się z tym, że reakcja może nadejść.

Jednym z kierunków obranych przez Federację może być wprowadzenie dodatkowych środków bezpieczeństwa np. w aspekcie mechanicznym lub wymuszenie dostosowania skrzydeł do lepszego zachowania przy wchodzeniu w szybkie sekcje. Najbardziej radykalny scenariusz zakłada natomiast zablokowanie tej koncepcji, jeżeli będzie ona zagrażała zawodnikom.

To z kolei byłoby krzywdzące dla Ferrari, które stworzyło ten projekt wcześnie i dotychczas nie napotkało żadnych problemów ze swoją wersją. Z drugiej strony Włosi mają o tyle lepszą sytuację, że ich Macarena działa zupełnie inaczej, jest po prostu innym skrzydłem, choć również o obrotowym działaniu.

Rywale poprawiają skrzydła

Ta dyskusja zbiega się w czasie z działaniami McLarena, który w fabryce stworzył swoją Macarenę i przetestował ją na Red Bull Ringu, ale wkrótce zdecydował się odłożyć w czasie debiut swojego nowego skrzydła. Do Belgii ekipa przywiozła pewne poprawki, lecz innego typu.

Usprawnionej Macareny prawdopodobnie nie będzie mieć też Ferrari, choć została ona przygotowywana w Maranello. Jak informuje Autoracer, decyzja o jeździe może co prawda zapaść w ostatniej chwili, aczkolwiek wszystko zależy od możliwości produkcyjnych. 

Scuderia dzięki lepszej wydajności aerodynamicznej ma zyskać na nowym skrzydle około 3 km/h.