Po słabych kwalifikacjach do GP Monako 2026 George Russell spróbował wytłumaczyć swoje problemy i spadek formy za kierownicą Mercedesa W17. Jego teoria zakłada, że styl jazdy Kimiego Antonellego lepiej odpowiada tegorocznym bolidom F1, choć nie pasuje do niej to, że na początku sezonu wszystko było w porządku.

Mercedesy nie były faworytami sobotniej rywalizacji na ulicach Monako i szóste miejsce jednego z kierowców dałoby się przyjąć w ciemno jako ograniczenie strat. Nikt natomiast nie zakładał, że gdy George Russell będzie poza top 5, to Kimi Antonelli wygra czasówkę.

Brytyjczyk znajduje się w coraz trudniejszym położeniu. Awaria w Kanadzie zwiększyła jego stratę do rywala aż do 43 punktów, a gdyby kierowcy dojechali tak, jak wystartują, Włoch miałby już bufor o wartości aż 60 oczek.

Dla muszącego niwelować dystans 28-latka najgorsze jest jednak to, jak czuje się w kokpicie, gdzie kompletnie zatracił zeszłoroczną przewagę czy nawet formę z Melbourne i Szanghaju.

- Szczerze mówiąc, nie wiem, co się dzieje. To na pewno coś związanego z tym, jak prowadzę. Ta rzecz nie pomaga naszemu bolidowi, tylko to coś istniało już na początku sezonu, a wtedy każde okrążenie... Patrząc na Australię i na Chiny, przynajmniej do momentu wystąpienia problemów, byłem na P1 w każdej sesji. Każde okrążenie było dobre. A ostatnie trzy wyścigi? Jestem nigdzie. Nawet w Kanadzie byłem nigdzie aż do ostatniego przejazdu w Q3 w obu sesjach. Nie mam na to odpowiedzi - mówił Russell.

- Dziś wyjechałem na trzeci trening i miałem przewagę na pierwszym kółku. Nagle wszystko wydawało się wracać do normy, ale od tamtego momentu już nic takie nie było. Jak mówiłem, nie mam odpowiedzi. Dopóki nie dostosuję się do tego lub nie wprowadzę jakichś poprawek, tak to będzie wyglądać. 

Zdaniem Russella poszlaki mogą kryć się w stylu jazdy, aczkolwiek przeszkodą w zrozumieniu obecnej sytuacji jest właśnie to, o czym wspomniał na początku, czyli jego dyspozycja z marca.

- Na pewno nasze style jazdy mocno się różnią, lecz tak było też w zeszłym roku. Wtedy działało to na moją korzyść, a teraz pomaga to jemu. Ja zaś nie mam odpowiedzi na to, dlaczego na starcie sezonu było tak dobrze, a teraz jest tak źle. Musimy się temu przyjrzeć. 

- Widać to w danych. Różnice w stylu jazdy mają przełożenie na opony. On po prostu wprowadza je w lepsze okno pracy, ma lepszy balans na przestrzeni okrążenia i łatwiej łapie tempo. Nie wiem, czemu tak jest.

Zapytany o wdrożone w Kanadzie zmiany, wspomniał krótko o wygraniu kwalifikacji, po czym dalej opowiadał o różnicach w stylu jazdy.

- W Kanadzie wprowadziliśmy poprawki i zdobyłem pole position. Mam pewne pomysły co do tego, dlaczego tak jest. Jeżdżę w ten sposób przez całą karierę i z jakiegoś powodu w tym bolidzie to nie funkcjonuje. W zeszłym roku Kimi próbował jeździć po mojemu i też to nie wychodziło. To nie wymówka, zwyczajnie tak już jest. Muszę popracować z zespołem i albo dostosować styl jazdy, aby pasował do nowych opon i tych bolidów, albo znaleźć inne ustawienia. W tej chwili to nie klika.