George Russell nie poniósł surowych konsekwencji swojego niebezpiecznego zachowania, którego dopuścił się po odpadnięciu z GP Kanady. Sędziowie wczorajszego wyścigu F1 ogólnie mieli trochę pracy i podjęli jedną zaskakującą decyzję.

Rywalizacja w Montrealu zakończyła się bardzo frustrująco dla Brytyjczyka, który przy świetnej passie swojego rywala jak tlenu potrzebował bardzo dobrego wyniku, a nawet zwycięstwa. Twarda walka o triumf została jednak przerwana awarią, a dodatkowo poniesieniem dużych strat w klasyfikacji.

Russell naturalnie był bardzo sfrustrowany swoim pechem, ale jeszcze przed opuszczeniem kokpitu złamał zasady. Zawodnik w nerwach wyrzucił z auta zagłówek, który wylądował na asfalcie. To nie mogło spodobać się sędziom i wiązało się z koniecznością złożenia wyjaśnień, lecz 28-latek uderzył się w pierś i dostał tylko grzywnę w wysokości 5 tysięcy euro, która i tak jest zawieszona na 12 miesięcy.

- Kierowca wytłumaczył, że był ekstremalnie sfrustrowany nieukończeniem wyścigu i wyraził swoje zawstydzenie tym, co zrobił następnie. Russell przeprosił sędziów za swoje zachowanie i przyznał, że nie dał tu dobrego przykładu. Ponadto zaoferował złożenie publicznych przeprosin. Sędziowie przyjęli jego skruchę - czytamy w komunikacie.

Piastri i Hadjar bez punktów karnych

W nocy czasu polskiego poznaliśmy też uzasadnienia innych werdyktów. Okazało się, że Oscar Piastri nie dostał żadnych punktów karnych za stuknięcie Alexa Albona.

Ma to związek z dużo łagodniejszym podejściem, jakie arbitrzy obrali na ten sezon. Obecnie przyznaje się je za znacznie poważniejsze występki, w tym niebezpieczną lub nierozważną jazdę. Standardowa kara to tylko 10 sekund, bez punktów karnych.

Większym zaskoczeniem jest to, że również Isack Hadjar uniknął dopisania czegoś do swojej licencji, choć zignorował podwójne żółte flagi i otrzymał karę 10 sekund stop-and-go. W przypadku tak surowej sankcji i naruszenia na gruncie bezpieczeństwa komisja potrafi nie żałować punktów, a taryfikator przewiduje 3 oczka, aczkolwiek sędziowie mają tu większą swobodę decyzji.

Zamieszanie na starcie

Nietypowy początek wyścigu i dwa dodatkowe okrążenia rozgrzewkowe również znalazły się pod lupą. Sprawa dotyczyła Nico Hulkenberga i Liama Lawsona, którzy pokonali trzecie kółko przygotowawcze w złej kolejności.

Nie wywołało to żadnych komplikacji w trakcie ustawiania się na polach i właściwego startu, ale było naruszeniem, za które normalnie należy się kara stop-and-go. Przepisy nakazują odzyskać pozycję przed pierwszą linią samochodu bezpieczeństwa, czyli de facto ostatnią szykaną. Kierowca Audi przyznał jednak, że nie znalazł odpowiedniego miejsca, aby bezpiecznie przeskoczyć Lawsona.

Sędziowie wzięli pod uwagę, że stop-and-go w tym przypadku byłoby ekstremalnie surowe i nieproporcjonalne za wykroczenie, które ich zdaniem miało marginalny wpływ. To dlatego sięgnęli po nietypowe rozwiązanie jak na taką karę, czyli zawieszenie jej do końca sezonu. Poza tym obaj uczestnicy dostali jeszcze po reprymendzie.