Max Verstappen odniósł się do swojej czwartkowej reakcji i wyrzucenia dziennikarza F1 ze spotkania przed GP Japonii 2026. Obie strony złożyły już swoje wyjaśnienia, a Red Bull ma nalegać na oczyszczenie atmosfery przed GP Miami.
Konferencja, od której zaczął się cały konflikt, miała miejsce po zeszłorocznym GP Abu Zabi. Max kolejny raz otrzymał pytanie o incydent z Hiszpanii, gdzie z nerwów wjechał w George'a Russella. Wtedy wyraźnie nie miał ochoty na nie odpowiadać i zamiast tego wytknął dziennikarzowi zapominanie o dobrych momentach.
Sytuacja niespodziewanie eskalowała w czwartek, kiedy to kierowca zmusił Richardsa do opuszczenia otwartej sesji Red Bulla. Holender w sobotę na Suzuce chwycił mikrofon Viaplay i podał szersze powody wyproszenia przedstawiciela mediów.
- Na to konkretne pytanie odpowiedziałem już ze 20 razy innym osobom. Nie chodzi o pytanie. Zawsze bardzo dokładnie wyjaśniałem proces myślowy i to, co się stało. Gdy jednak po ostatnim wyścigu zadajesz takie pytanie i zaczynasz mi się śmiać w twarz podczas zadawania tego pytania, to z pewnością masz złe intencje. To tylko pokazuje ogromny przejaw braku szacunku.
- Uważam, że gdy nie respektujesz mnie, to ja nie będę respektował ciebie. Tak to działa w życiu, jest to bardzo proste i jasne. Dlatego zrobiłem to, co zrobiłem w czwartek.
- Sam mam do wszystkich wiele szacunku. Dostaję ogromnie dużo pytań, wiele głupich pytań, ale odpowiadam na nie. To nie tak, że zawsze są świetne, lecz to także część Formuły 1. Natomiast w tym przypadku ewidentnie miało to złe intencje.
- Wtedy w Abu Zabi widzieliście tylko, jak kamera wskazywała na mnie. Nie widzieliście, co się dzieje za kamerą i jak ludzie zadają pytania. Dla mnie jest jasne, że zrobił to w sposób pozbawiony szacunku.
Druga wersja wydarzeń
Na nagraniu z konferencji w Abu Zabi nie słychać niczego nadzwyczajnego w tonie pytania dziennikarza, choć jak podkreśla Verstappen, nie obejmuje ono mimiki Brytyjczyka. Nagranie udowadnia za to, że zawodnik zwrócił uwagę na uśmiech dopiero po usłyszeniu pytania, udzieleniu pierwszej części swojej wypowiedzi i momencie bardzo niezręcznej ciszy.
Pytanie: Max, przegrałeś z Lando o zaledwie dwa punkty. Co myślisz teraz o incydencie z Georgem Russellem w Hiszpanii? Żałujesz tego, patrząc wstecz?
Verstappen: Zapominasz o wszystkim innym, co stało się w trakcie tego sezonu. Przypominasz tylko Barcelonę. Wiedziałem, że tak się stanie.
Następnie kierowca zatrzymał się na chwilę i patrzył na dziennikarza w milczeniu oraz gęstej atmosferze. Po paru sekundach przemówił ponownie.
Verstappen: Teraz się jeszcze durnowato uśmiechasz. Nie wiem, to po prostu część ścigania. Mistrzostwo zdobywa się na przestrzeni 24 rund. Ja także dostałem wiele przedwczesnych prezentów świątecznych w drugiej połowie sezonu. Możesz podważać również to.
Wersja wydarzeń samego dziennikarza wyraźnie łączy ze sobą te dwie rzeczy, mocny początek i przerwę. Richards zaznacza, że uśmieszek miał wynikać właśnie z pierwszej części odpowiedzi Maxa.
- Po finale sezonu w Abu Zabi zapytałem go, jak czuje się z tym incydentem i czy czegoś żałuje. To pytanie musiało zostać zadane. Verstappen poczuł się urażony - napisał przedstawiciel The Guardian w czwartek, przypominając następnie słowa Verstappena, w tym te o uśmiechu.
- Nie jestem pewny, czy miałem głupi uśmieszek. Z pewnością byłem zbity z tropu porywczością tej odpowiedzi. To mogło wywołać nerwowy uśmieszek, ale nie uważam, że było to śmieszne. Nie czerpałem też przyjemności jego kosztem.
Red Bull reaguje
Jak podał dziś Motorsport, Red Bull nie zgadza się z decyzją Verstappena o wyrzuceniu dziennikarza ze spotkania i chce wyjaśnić sprawy przed GP Miami. Max w rozmowie z Viaplay powiedział natomiast, że nie zamierza jeszcze teraz spotykać się z Richardsem, aby oczyścić atmosferę.
W piątek Bild pisał zaś, że Max musiał nawet stawić się na rozmowie z Laurentem Mekiesem. Podczas niej miał usłyszeć, że Red Bull nie jest zespołem, który wyrzuca dziennikarzy z pomieszczeń gościnnych. Niemcy twierdzą, że dla samego Francuza była to trudna sytuacja, bo wątek dotyczy najlepszego kierowcy i najważniejszego członka ekipy, którego nie chciano zdenerwować.

