Max Verstappen po nieudanych kwalifikacjach F1 do Grand Prix Japonii 2026 nie krył swojego niezadowolenia i jednocześnie wytłumaczył, z czym musi borykać się Red Bull Racing podczas prób ratowania sytuacji. Samochód RB22 ma obecnie spore trudności z odpowiednim reagowaniem na zmiany w ustawieniach.
Holender ma za sobą kolejną nieudaną sesję w nowym sezonie F1. Na Suzuce jego bolid nie prowadził się dobrze i nie udało mu się wejść do finałowego segmentu jazd. Jutro ustawi się na jedenastym polu startowym, a na domiar złego przed nim będzie nie tylko zespołowy kolega, ale i Arvid Lindblad z Racing Bulls.
Podczas spotkania z mediami sam zainteresowany wytłumaczył, skąd bierze się tak słaba forma Red Bulla. Problemem ekipy nie jest na ten moment wyłącznie stworzony od podstaw silnik, ale w dużej mierze również samo auto. Najistotniejsze wydaje się to, że konstrukcja ma wadliwe części, przez co albo nie reaguje dobrze na korekty ustawień, albo wpada w błędne koło i generuje nowe bóle głowy.
- Przez cały weekend wprowadzaliśmy zmiany w bolidzie, ale niestety nie przyniosło to pozytywnego skutku - przyznał Verstappen. - Uważam, że podczas kwalifikacji miałem jeszcze gorsze odczucia niż podczas trzeciego treningu. Gdy tylko chciałem przycisnąć nieco w czasówce, to wszystko było po prostu nie tak, jak powinno.
- Naprawdę nie czułem się dziś dobrze za kierownicą, a co za tym idzie, nie miałem pewności siebie przy pokonywaniu zakrętów. Mam wrażenie, że utknąłem dziś w miejscu i nie mogłem pojechać szybciej.
- Silnik nie jest naszym największym zmartwieniem. W tej chwili dużym problemem jest nasz samochód. Nie jest to bolid, który pozwala na równą jazdę. Wiemy, co jest nie tak i próbujemy to naprawić, ale zmiany sprawiają, że z sesji na sesję te problemy się zmieniają.
- W kwalifikacjach zrobiło się jeszcze gorzej. Posiadamy takie części, które nie działają tak, jak powinny. To ogranicza nasz potencjał zmian w ustawieniach, bo maszyna nie reaguje.
- Melbourne wyszło nam lepiej, a potem coś stało się z naszym samochodem, choć nawet go nie dotykaliśmy. Takie sytuacje to zawsze duża przeszkoda w tym świecie.
Verstappen jest już więcej niż sfrustrowany
W trakcie rozmów nie mogło zabraknąć również wątku obecnych regulacji silnikowych, których Max od samego początku stał się głównym przeciwnikiem.
Gdy został zapytany, jak czuje się, prowadząc trudny bolid generacji, która tak strasznie mu się nie podoba, odparł: - Jak mam być szczery, to już nawet nie jest frustracja. To poszło wręcz dalej, ale nie znam odpowiedniego słowa, by to dobrze opisać.
- W języku ojczystym też nie znam. W sumie nie wiem, co o tym myśleć. Ten temat już mnie nie denerwuje. Nie jestem już rozczarowany ani sfrustrowany tym, co się dzieje.
- Obecnie skupiamy się na naprawianiu naszych słabych stron i mam nadzieję, że nasza sytuacja ulegnie poprawie w nadchodzących tygodniach oraz miesiącach.
Warto odnotować, że Red Bull na GP Japonii przywiózł dość widoczny pakiet poprawek, który objął m.in. mocno przeprojektowane sekcje boczne z charakterystycznym spadkiem w obszarze tylnej osi. Według serwisu RacingNews365 w Miami mają pojawić się kolejne nowe części, a ich celem będzie odchudzenie projektu RB22, którego nadwaga szacowana jest na około 10 kilogramów.

