Max Verstappen wytłumaczył, co dokładnie doprowadziło do jego poważnego wypadku na początku dzisiejszego wyścigu F1 w Holandii. Zajście wyglądało bardzo poważnie, ale na szczęście bohater miejscowej publiczności nie doznał żadnych obrażeń, w przeciwieństwie do jego bolidu.
Kierowca Red Bulla zapewne nie tak wyobrażał sobie start w swoim ostatnim domowym wyścigu na Zandvoort, który zakończył się dla niego już na pierwszym okrążeniu. Czterokrotny mistrz świata stracił panowanie nad swoim autem na wyjściu z ostatniego łuku, co poskutkowało bardzo mocnym dzwonem.
- Po prostu dałem się zaskoczyć - tłumaczył Max w rozmowie z dziennikarzami. - W tym zakręcie było jeszcze dość mokro, a gdy tylko zobaczyłem zbliżający się suchy fragment toru, to pomyślałem, że mogę już teraz przyśpieszyć, ale w praktyce wyszło inaczej. Prawdopodobnie zrobiłem to zbyt wcześnie.
Choć w obrazkach telewizyjnych uderzenie wydawało się mieć bardzo dużą siłę, to czujniki FIA nie przekroczyły 15 g, w wyniku czego kierowca nie został zabrany do centrum medycznego na obowiązkową kontrolę.
- To było mocne uderzenie, ale w swojej karierze przeżyłem już o wiele silniejsze. Gdy opuściłem bolid, to zapytałem, czy nie muszę jechać do centrum, a w odpowiedzi usłyszałem, że nie, gdyż siła była poniżej progu.
Gdy zapytano go o ogólną ocenę tej rundy, odparł: - Uważam, że pod względem tempa był to dla nas bardzo rozczarowujący weekend. Po prostu nie byliśmy w stanie nawiązać walki z kierowcami z przodu, a to jest bardzo frustrujące. Żałuję, że nie udało nam się osiągnąć nieco więcej podczas wyścigu, ale biorąc pod uwagę tempo, jakie tu mieliśmy, to nie sądzę, żebyśmy ugrali coś więcej.
- Chciałbym móc zrobić więcej, lecz musimy być realistami. W tym sezonie mamy czwarty najszybszy bolid. To nie tak, że przyjedziemy na Zandvoort i zrobimy coś magicznego. Inni przywieźli poprawki, a my nie. Gdy zaczynasz z tyłu, to w takiej sytuacji tracisz jeszcze więcej. Zero zaskoczenia, taka jest rzeczywistość.
- Choć wiedziałem, co mnie dziś czeka względem tempa, to i tak bardzo chciałem wystartować w wyścigu i wykonać dobrą robotę. Mam nadzieję, że na Monzy będziemy bardziej konkurencyjni. Poza tym nie czułem się zbyt dobrze w ten weekend. Nie mogę się doczekać teraz tygodniowej przerwy, podczas której będę mógł się zregenerować, bo był to dla mnie bardzo trudny czas.
Na początku zmagań, jeszcze przed kraksą, Verstappen ostro walczył z Liamem Lawsonem, który tym razem jechał w Red Bullu. Starcie było twarde, ale Holender nie miał pretensji.
- Było blisko w pierwszych zakrętach, a on ostro walczył, ale przecież wszyscy lubimy się pościgać. To normalne.

