Piątek w środowisku F1 przyniósł nam potwierdzenie bardzo dużej informacji. Williams nie weźmie udziału w testowych jazdach w Barcelonie, które zaplanowane są na przyszły tydzień. Powodem są opóźnienia przy pracach nad bolidem FW48.

Tuż po wydarzeniach zorganizowanych przez Ferrari oraz Alpine na świeczniku znalazła się ekipa z Grove. Najpierw duży serwis RN365 podał, że Williams nie będzie obecny na pięciodniowych testach w Montmelo. Te przygotowania ruszają już w poniedziałkowy poranek.

O możliwości takiego trzęsienia ziemi spekulowano od paru tygodni, a w ostatnich dniach coraz mocniej. Wspominano, że drużyna zarządzana przez Jamesa Vowlesa miała znajdować się w tarapatach, a projekt FW48, który zobaczymy dopiero 3 lutego, w dość znaczącym stopniu oblał testy zderzeniowe.

Ciągle brakowało natomiast oficjalnego potwierdzenia, a niedawno zespół pochwalił się odpaleniem silnika, co wyglądało na próbę ugaszenia pożaru. Wkrótce jednak, po publikacji dużego serwisu, zespół zakończył falę plotek swoim komunikatem, przekazując niedobrą nowinę.

- Podjęliśmy decyzję o niebraniu udziału w przyszłotygodniowym shakedownie w Barcelonie ze względu na opóźnienia przy modelu FW48. Kontynuujemy teraz naciskanie, aby wycisnąć z bolidu maksimum osiągów.

- Zespół zamiast testów skupi się na przeprowadzeniu wirtualnego programu z bolidem 2026, aby lepiej przygotować się do oficjalnych jazd w Bahrajnie i pierwszego wyścigu w Melbourne. Z niecierpliwością czekamy na wyjazd na tor i dziękujemy naszym fanom za ciągłe wsparcie. Wspólnie mamy na co czekać w 2026 roku.

Taka informacja jest o tyle zaskakująca, iż Williams bardzo szybko - w kwietniu - porzucił rozwój swojej poprzedniej maszyny i w pełni skupił się na wielopłaszczyznowych przygotowaniach do nowych regulacji. To duży ból głowy, przez który brytyjski zespół straci cenne trzy dni, kluczowe pod kątem sprawdzenia wszystkich systemów i przede wszystkim niezawodności nowych jednostek napędowych. W praktyce oznacza to, iż Williams do Australii poleci mając na koncie zaledwie 6 dni testowych, zakładając oczywiście, że w Bahrajnie wszystko pójdzie zgodnie z planem. 

Nie jest to pierwsza tego typu wpadka tego składu. Podobna sytuacja miała miejsce w 2019 roku, gdy niechlubny projekt FW42 wyjechał na tor dopiero trzeciego dnia przygotowań do nowego sezonu. Różnicę stanowiło to, że wtedy Williams osuwał się na dno, a w ostatnim czasie wyglądało na to, że wstał już z kolan.

Co istotne, w poniedziałek na torze nie zobaczymy także McLarena, lecz w tym przypadku nie ma to nic wspólnego z jakimiś problemami czy opóźnieniami w zakresie budowy bolidu. To po prostu wybór urzędujących mistrzów. Wszystkie zespoły mają do dyspozycji dowolne trzy z pięciu dni w Hiszpanii.