Ferrari zakończyło testy F1 ze zdecydowanie najlepszym czasem i narobiło swoim fanom trochę nadziei przed sezonem 2026. Było to główne wydarzenie dnia, zaraz obok dramatycznej postawy Astona Martina, który ze względu na problemy z częściami zapasowymi Hondy nie jeździł prawie wcale. 

Charles Leclerc zdecydowanie najszybciej pokonał tor, jako jedyny schodząc poniżej granicy 1:32 podczas obu tygodni w Bahrajnie. Monakijczyk miał dużą przewagę nad Lando Norrisem i Maxem Verstappenem, odpowiednio 0.879 sekundy i 1.117 sekundy, ale jechał na mieszance C4, co powinno zapewnić mu przynajmniej pół sekundy zapasu. 

Na tym etapie jasne jest zresztą, że stawka wyraźnie ukrywa swoje tempo. Na faworyta ciągle typowany jest Mercedes, oskarżany o wożenie największych worków z piaskiem, nawet pomimo swojej dzisiejszej awarii. W17 zepsuł się przed obiadem, gdy za sterami zasiadał Kimi Antonelli. W porównaniu do Ferrari Mercedes ma po prostu gorszą niezawodność, a do tego dużo słabiej wypada na startach. 

Podczas próbnej procedury auta zasilane przez włoski produkt były znów lepsze, choć na sam koniec George Russell zdołał „obronić” pole position przed startującym z P5 Leclerciem. Różnica nie była tak wielka jak wczoraj, gdy Lewis Hamilton objechał pół stawki, aczkolwiek jasne jest, że Ferrari posiada tu niemałą przewagę. 

To te dwa zespoły są uznawane za ścisłą czołówkę, tuż przed McLarenem i Red Bullem. Urzędujący mistrzowie to największa niewiadoma, szczególnie że zachwycano się nimi zdecydowanie najrzadziej. Norris i Piastri mieli swoje momenty, ale nie trafili na nagłówki z takich powodów jak Red Bull, który doskonale radzi sobie np. z energią elektryczną.

Przewidywany układ stawki to w tej chwili wielka czwórka, Haas i Alpine, grupa pościgowa w postaci Williamsa, Racing Bulls i Audi, a najmniejsze szanse daje się Cadillacowi oraz Astonowi Martinowi. Pozycje ostatniej dwójki nie są oczywistością, co chyba mówi samo za siebie o tym, jak fatalnie zaczyna się współpraca Astona, Neweya i Hondy.

To właśnie stajnia z Silverstone była dziś czerwoną latarnią. Wczorajsza głośna awaria, gdy bolid Alonso dosłownie zawył z bólu, miała poważne konsekwencje. Hondzie skończyły się części zapasowe i ekipę stać było tylko na króciutkie wyjazdy. Ich liczba niestety także nie powalała na kolana. AMR26 pokonał zaledwie sześć kółek i zakończył dzień, pieczętując wybitnie nieudany okres przedsezonowy.

Najbardziej pracowity był tym razem Haas (170 okrążeń), ale równie imponujący dystans pokonał Arvid Lindblad w Racing Bulls (165 kółek). Znakomicie wyglądał przebieg niemalże całej stawki, a poniżej 100 kółek był Cadillac (99) i wspominany Aston.

Sam piątek nie przyniósł wielu poważnych przygód, ale zawodnicy ewidentnie jeździli szybciej i eksplorowali limity trasy. Zdarzyło się kilka mocniejszych kontr, nawet w czołówce, w tym Ferrari Leclerca, który raz był blisko obrotu w zakręcie nr 11. Większość tego typu problemów udawało się za to błyskawicznie opanować, co jest ważną cechą nowej generacji. Obecne samochody dysponują potężną mocą i obciętym dociskiem, przez co znacznie częściej są na granicy przyczepności, aczkolwiek łatwiej dają się złapać, gdy próbują wymknąć się spod kontroli.

Okrążenia z trzeciego dnia:

Haas - 170
Racing Bulls - 165
Williams - 141
Audi - 135
Ferrari - 132
Mercedes - 131
Red Bull - 124
Alpine - 118
McLaren - 113
Cadillac - 99
Aston Martin - 6

Okrążenia z trzeciej tury:

Mercedes - 432
Racing Bulls - 407
Haas - 404
McLaren - 395
Williams - 368
Alpine - 359
Audi - 357
Red Bull - 329
Ferrari - 324
Cadillac - 266
Aston Martin - 128

Okrążenia z całych testów F1:

Mercedes - 1214
Haas - 1185
Ferrari - 1181
McLaren - 1105
Racing Bulls - 1051
Alpine - 1024
Red Bull - 975
Audi - 953
Williams - 790
Cadillac - 750
Aston Martin - 400

Okrążenia producentów z całych testów F1:

Mercedes - 4133
Ferrari - 3116
Red Bull Ford - 2026
Audi - 953
Honda - 400

Wyniki z ostatniego dnia:

Ferrari najszybsze na koniec testów F1, straszny dzień Astona