Na kilka dni przed kolejnym weekendem F1 pojawiły się doniesienia o zmianach, które mają obowiązywać podczas GP Monako 2026. Jedna z korekt będzie dotyczyć aktywnej aerodynamiki, a druga modyfikacja obejmie obszar silnika elektrycznego. Wszystko jest podyktowane względami bezpieczeństwa.
Zmagania na krętych i ciasnych ulicach Monako od zawsze rządzą się swoimi prawami i nie inaczej sytuacja będzie wyglądać w tym roku, przy bardzo specyficznych i kłopotliwych samochodach nowej generacji. Już kilka miesięcy temu sugerowano, że opisywane wydarzenie doczeka się znaczących zmian zasad, w tym ingerencji w ruchome skrzydła oraz wykorzystanie pełnego potencjału bardzo mocnych jednostek napędowych.
Wraz z opublikowaniem oficjalnej mapy toru przez Formułę 1 jasne stało się, że w ten weekend dojdzie do ograniczenia aktywnej aerodynamiki, która po prostu nie będzie używana na krótkich prostych ulicznego obiektu. Circuit de Monaco ma dużo stref hamowania i bez tego pozwoli kierowcom łatwo odzyskiwać energię, a redukcja oporu nie służy już przecież wyprzedzaniu, tylko ograniczaniu wydatków z nowych jednostek.
Poza tym, zdaniem The Race, w grę weszły tu specyficzne kryteria FIA. Narzucają one minimalną długość strefy jazdy z otwartymi skrzydłami (3 sekundy) oraz zwracają uwagę na to, aby skrzydła nie otwierały się tam, gdzie ważniejsze może być zapewnienie pełnej stabilności auta. Na krętej i wyboistej trasie jest to istotny czynnik.
Mniej mocy w nowych bolidach F1
Według tego samego serwisu modyfikacji ulegnie też moc obecnych bolidów. Ma ona zostać zmniejszona poprzez ograniczenie wydawanej energii elektrycznej. Taki mechanizm jest stosowany na każdym obiekcie i jednocześnie stanowi istotną część trybu do wyprzedzania, ale spadek normalnie pojawia się od 290 km/h.
Teraz będzie inaczej. Podczas tej rundy moc elektryczna zacznie opadać już po przekroczeniu bariery 200 km/h, a przy 300 km/h MGU-K skończy dostarczać energię. Naturalnie więc użycie Overtake Mode będzie również trochę odświeżone. Od 200 do 300 km/h moc ERS zacznie spadać stopniowo z 350 kW do 150 kW, a przy 310 km/h bateria przestanie już pomagać silnikowi atakującego samochodu.
Taki kierunek ma być argumentowany względami bezpieczeństwa, gdyż zbyt duża moc w połączeniu z bliskością barier mogłaby doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Obecna generacja bolidów F1 daje zawodnikom bardzo duży potencjał pod prawą stopą, co przy regularnie naładowanej baterii i stosunkowo małym jej wykorzystaniu mogłoby się skończyć wieloma uślizgami i wypadkami.
Eksperyment do kosza
W przeciwieństwie do zeszłego roku teraz kierowcy nie będą mieć już narzuconej dwukrotnej wizyty w alei serwisowej. Po ostatnich gierkach postanowiono odpuścić ten zapis regulaminu, który miał mieć pozytywny wpływ na jakość widowiska w Monako. W rzeczywistości przyniósł jednak odwrotny skutek i doprowadził do fali krytyki oraz paru nieładnych zagrywek.

