Kimi Antonelli zakończył piątek przed GP Austrii 2026 z najlepszym czasem drugiego treningu F1. Mercedes miał przewagę na jednym okrążeniu, a na drugą siłę wyrósł McLaren. Ferrari nie było za to szczególnie widoczne.
FP2 w pigułce:
- problemy z fotelem Verstappena,
- kolejna awaria Pereza,
- Bottas wyczuł dym w kokpicie,
- spięcie Verstappena z Russellem,
- Russell stracił trochę czasu,
- Antonelli najszybszy.
Drugi trening ponownie pokazał, że w Austrii niezawodność może być niezwykle istotna, choć nie doszło do tego w takiej skali jak kilka godzin wcześniej. Znów zaczęło się od problemów Red Bulla, ale tym razem Max Verstappen denerwował się na ułożenie fotela. Konieczne było zjechanie do alei i poprawienie ułożenia.
Czerwone Byki nie były już w tak złej sytuacji jak rano, natomiast nadal nie obeszło się bez narzekania. Tym razem przycisk od radia napastował Isack Hadjar, wściekając się na niewystarczającą moc.
Kłopoty techniczne spotkały też Alexa Albona, którego Williams na chwilę stracił moc, lecz prawdziwym pechowcem okazał się Perez. Jego Cadillac zepsuł się na koniec FP1 i rozpoczął FP2 od... awarii. Meksykanin szybko opuścił kokpit i miał już fajrant, a zawodnicy stracili kilka dobrych minut, gdy usuwano jego maszynę.
Na domiar złego później Valtteri Bottas zgłaszał wyczucie dymu w kokpicie, aczkolwiek kamery pokazały, że po prostu tarł elementami o asfalt. Nowy zespół F1 w dzisiejsze popołudnie nabił tylko osiem okrążeń.
Ogólnie kierowcy uniknęli większych przygód w drugiej sesji. Zdarzyły się jakieś szerokie wyjazdy, a nawet spin przy wierzchołku trzeciego zakrętu, wykręcony przez Lando Norrisa, ale nie były to żadne groźne sytuacje. Nawet gdy Max Verstappen stracił jakiś element na tarce zakrętu nr 10, to spokojnie mógł kontynuować. Co ciekawe, Holender wdał się dziś w małe spięcie z Georgem Russellem i serdecznie pozdrowił go środkowym palcem.
Sprawdzian tempa kwalifikacyjnego najlepiej zdał Kimi Antonelli, uciekając rywalom na ponad dwie dziesiąte. Jak na długość Red Bull Ringu, był to pokaźny zapas, choć pewną wyrwę tworzył brak Russella, który stracił aż sześć dziesiątych (oraz trochę czasu na początku). Miejsca nr 2 i 3 przypadły McLarenowi, a strata Verstappena była już większa. Ferrari, zarówno po oddaniu poprzedniej sesji juniorowi, jak i teraz, wydawało się trudne do rozczytania i okupowało ciut niższe lokaty.
Końcówka sesji, gdy sprawdzano tempo na dłuższych przejazdach, przyniosła tylko parę drobnych wizyt poza torem, m.in. w Ferrari czy Red Bullu. Co prawda Norris (a po chwili też Lawson) zgłaszał jeszcze, że hamulce cierpią tak, jakby się paliły, lecz przynajmniej udało się uniknąć usterki i anulowania próbnych startów.
Ładowanie danych
