Mercedes przyspieszył, a George Russell był najszybszy w drugim treningu F1 przed GP Włoch 2026. Ferrari tym razem zajęło miejsca 2-4, a spore problemy miał Max Verstappen, który regularnie narzekał na swój bolid.

FP2 w pigułce:

- Mercedes poprawił tempo,
- Verstappen narzekał na bolid,
- Stroll przyblokował Norrisa,
- obrót Leclerca,
- Russell najszybszy.

Druga sesja na Monzy odbyła się w równie gorących warunkach co pierwsza. Była za to ciekawsza, bo na torze po prostu wydarzyło się więcej, nawet jeśli liczba przygód znów nie powalała.

Tę najpoważniejszą zaliczył Franco Colapinto, który na moment stracił panowanie w końcówce sekcji Ascari i musiał ratować się poboczem. Skończyło się jednak na wzbiciu w powietrze ogromnej ilości pyłu.

Błąd popełnił też Charles Leclerc, wykonując niepełny obrót na wyjściu z szykany Roggia pod koniec przygotowań. Nie była to groźna sytuacja, w przeciwieństwie do wcześniejszego incydentu z udziałem Lando Norrisa i Lance'a Strolla. 

Urzędujący mistrz został mocno zablokowany na końcu głównej prostej i musiał nawet delikatnie zahaczyć o trawę. Mimo spokojnej reakcji radiowej oraz uniknięcia zagrożenia sędziowie nie mogli puścić tego płazem i zaprosili Kanadyjczyka na dywanik. 

Najgłośniej w treningu dało się usłyszeć Maxa Verstappena, nie licząc jednego zdarzenia z udziałem Kimiego Antonellego, który nazwał Gabriela Bortoleto idiotą. Verstappen wściekał się nie na rywali, lecz na swój bolid. Tym razem wysłuchiwał go nie Gianpiero Lambiase, ale Tom Hart, który wkrótce zostanie jego pełnoprawnym inżynierem wyścigowym.

Holender miał pretensje o zachowanie swojej maszyny, która wydawała się jeździć jak po lodzie, nie miała docisku, nie hamowała zbyt dobrze, a nawet podskakiwała. Komunikaty pojawiały się w różnych momentach sesji, a ukończenie na P9 pokazuje, że Red Bull ma sporo pracy do wykonania. Liam Lawson był jeszcze niżej, na P12.

W czołówce podskoczył Mercedes, który w rękach George'a Russella uplasował się na szczycie. Brytyjczyk, w przeciwieństwie do kolegi, będzie walczył o pole position, bo nie przyjmuje w ten weekend kary, więc to naturalne, że na nim skupiają się wysiłki w poprawieniu pojedynczych okrążeń.

Ferrari nie błyszczało tak jak rano. Poza półobrotem Leclerca nie wyglądało to fatalnie, zresztą Monakijczyk stracił tylko +0,120 sekundy, aczkolwiek Lewis Hamilton był już wyraźnie wolniejszy i przedzielił oba McLareny.

Trochę wigoru odzyskał Oliver Bearman w poprawionym Haasie, wskakując na 8. pozycję i podgryzając Arvida Lindblada w bardzo konkurencyjnym w tym roku bolidzie Racing Bulls. 

Ładowanie danych