• Home
  • F1
  • GP Emilii-Romaniii: Szalona końcówka wszystko rekompensuje!
GP Emilii-Romaniii: Szalona końcówka wszystko rekompensuje!

(fot. Renault)

GP Emilii-Romaniii: Szalona końcówka wszystko rekompensuje!

Lewis Hamilton w świetnej formie i dodatkiem szczęścia. Valtteri Bottas "dostał" drugie miejsce, a Daniel Ricciardo z drugim podium w tym sezonie!

Świetnym startem popisali się Bottas z Verstappenem, chociaż można mieć wątpliwości czy Holender stał w prawidłowy sposób na polu startowym. Słabo ruszył Hamilton, a to skrzętnie wykorzystał Max. Blisko wyprzedzenia Brytyjczyka był także Daniel Ricciardo, który poradził sobie szybko z Gaslym. Jemu akurat miejsca nie zostawił Lewis.

Lance Stroll popisał się dobrym startem, ale uderzył w tylne koło Estebana Ocona i urwał przednie skrzydło spadając na koniec stawki. Magnussen się obrócił się po kolizji z Sebem Vettelem i dołączył do Strolla na końcu stawki.

Kanadyjczyk oczywiście zjechał do boksu na początku 2 okrażenia. Wyglądało to na kolejny zmarnowany wyścig kierowcy Racing Point.

Lewis Hamilton starał się gonić Maxa Verstappena, ale dość szybko meldował przez radio, że trudno jechać tutaj za innym samochodem. W środku stawki miejscami zamienili się kierowcy McLarena. Norris puścił Sainza, który miał w tamtym momencie lepsze tempo.

Alex Albon zaczął wyścig zdecydowanie lepiej niż w Portugalii i walczył o 6 pozycję z Leclerciem. Oczywiście przez specyfikę toru ciężko było się spodziewać spektakularnych manewrów wyprzedzania. Natomiast w międzyczasie do walczącej dwójki dobił Kvyat, któremu było bliżej do Taja niż kierowcy Red Bulla do Monakijczyka.

Po 7 okrążeniach: BOT, VER, HAM, RIC, GAS, LEC, ALB, KVY, SAI, NOR.

Niestety na 8 okrążeniu usłyszeliśmy przez radio Pierre’a Gasly’ego, że ten musi zjechać do boksu i jest to dla niego koniec wyścigu. Zapowiadało się na kolejny świetny wynik, ale usterka w aucie pokrzyżowała mu plany. Szkoda.

To była oczywiście woda na młyn Ferrari. Awans Leclerca na 5 miejsce oraz wypadnięcie Francuza z wysokich punktów sprawiało, że ekipa z Maranello mogła być spokojna utrzymania 6 miejsca w generalce.

Szybko w boksie pojawili się Grosjean oraz Giovinazzi zmieniając swoje miękkie opony. Bottas dostawał informacje, że pitstop będzie trzeba przyśpieszyć o 6 okrążeń. To pokazywało, że brak informacji przez tylko jeden trening sprawiał problemy w ustaleniu pracy opon.

Cała seria pitstopów

Na 14 okrążeniu do boksu zjechał Charles Leclerc i założył twarde opony. Jasne było, że Ferrari mimo wczesnego pitstopu chce zostać przy strategii na jedną zmianę opon.

Okrążenie później zjechała trójka Ricciardo, Albon, Kvyat. W alei serwisowej nikt nie zyskał i nikt nie stracił. Panowie wyjechali na początku drugiej dziesiątki, ale bez realnych zmian w miejscach.

Kvyat ciągle nękał Albona, a ten przy próbie ataku Rosjanina bardzo chamsko zajechał mu tor jazdy. Chwilę później w boksie był Max Verstappen, który zjechał jako pierwszy z czołówki. To wywołało boks u Bottasa, a Lewis Hamilton zaczął frunąć po torze.

Pięć okrążeń z rzędu Lewis Hamilton wykręcał najszybsze okrążenie w wyścigu i bardzo mocno zyskiwał nad Bottasem i Verstappenem. Wyglądało na to, że pozwoli to na wyprzedzenie obu panów w boksach.

Bono zapytał przez radio czy Lewis jest w stanie przejechać na tych oponach jeszcze 10 okrążeń. Hamilton odparł, że jest w stanie nawet dłużej. Wyglądało na to, że znowu umiejętność dbania o opony może Lewisowi wygrać wyścig.

Kevin Magnussen zaplątał się w walce o 4 miejsce. Daniel Ricciardo szybko go wyprzedził, ale Leclerc musiał już powalczyć dużo mocniej z Duńczykiem. Następny w kolejce był Alex Albon, a ten dość mocno stracił przy pierwszej próbie wyprzedzania.

Na szczęście Albona Magnussen zjechał do boksu, a chwilę później awarii uległo auto Estebana Ocona. Francuz zatrzymał się na trawie i cała stawka czekała czy będziemy mieć neutralizację.

Michael Masi zadecydował o wirtualnej neutralizacji. To oznaczało szybki pitstop Lewisa Hamiltona i utrzymanie prowadzenia przez Brytyjczyka. Okno, które zyskał nad Bottasem i bez VSC pozwalało mu zachować prowadzenie, ale to oczywiście był perfekcyjny timing.

Cichociemny Perez

W międzyczasie po fantastycznym pierwszym stincie przed Daniela Ricciardo mimo pitstopu dostał się Sergio Perez. Realnie oznaczało to, że Meksykanin był 4.

Słabe tempo Bottasa wynikało z uszkodzeń, które na aucie Fina pojawiły się już w trakcie drugiego okrążenia. Prawdopodobnie były to części jedno z bolidów, mocno prawdopodobne, że Lance’a Strolla. To pozwalało także na dochodzenie go przez Verstappena.  

Sebastian Vettel jechał spokojnie po punkt, ale Ferrari musiało pokazać klase w boksie. Seb spędził na stanowisku 13,1 sekundy, bo praktycznie żadne koło nie chciało się dokręcić. To sprawiło, że realna szansa na punkt George’a Russella wisiała w powietrzu, który to jechał rewelacyjny wyścig.

Na 43 okrążeniu kolejny błąd w swoim uszkodzonym aucie popełnił Valtteri Bottas, co pozwoliło Maxowi Verstappenowi wyprzedzić Fina.

Niesamowicie długim stintem popisywał się Kimi Raikkonen, który przejechał 45 okrążeń na oponach pośrednich.

Na 47 okrażeniu Kevin Magnussen narzekał na ból głowy spowodowany zmianami biegów. Kółko później dostał teleporadę, ale uznał, że jest w stanie kontynuować ściganie, bo to w końcu jego praca. Jednak finalnie na 49 okrażeniu Kevin zrezygnował z dalszej jazdy. Ciężko się dziwić kiedy jechał na 19 pozycji absolutnie o nic.

Na tym samym kółku do boksu zjechał Kimi Raikkonen po fenomenalnym stincie na mediumach. To sprawiło, że Russell był na 11 pozycji i pozostało mu czekać na błąd kogoś z przodu.

Na 51 okrążeniu doszło do eksplozji prawej tylnej opony w bolidzie Maxa Verstappena, co wyeliminowało go z wyścigu. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, tym razem w złym timingu dla Hamiltona. Lewis był jednak w stanie zjechać do boksu, tak samo jak praktycznie cała czołówka. Wszyscy na miękkich i nowych kompletach.

Jadący na 10 miejscu George Russell postanowił, że punkty nie są dla niego. W trakcie jazdy za samochodem bezpieczeństwa Brytyjczyk dodał zbyt dużo gazu i uderzył w ścianę rozbijając swój bolid. Bez komentarza.

Lance Stroll postanowił przedłużyć passe z zeszłego tygodnia i wjechał w jednego ze swoich mechaników.

Na restarcie fatalnie zachował się Alexander Albon, który stracił pozycję w walce z Kwiatem, a potem próbując się bronić przed Perezem zaliczył obrót. To był dokładnie moment, w którym skończyła się kariera Taja w F1.

Daniił poszedł za ciosem i wyprzedził Charlesa Leclerca, a na całym tym zamieszaniu spokój zyskał sobie Daniel Ricciardo.

GP Emilii-Romanii - wyniki:

PozycjaKierowcaZespółCzas
1.Lewis HamiltonMercedes1:28:32.430
2.Valtteri BottasMercedes+5.783
3.Daniel RicciardoRenault+14.320
4.Daniił KwiatAlphaTauri+15.141
5.Charles LeclercFerrari+19.111
6.Sergio PerezRacing Point+19.652
7.Carlos SainzMcLaren+20.230
8.Lando NorrisMcLaren+21.131
9.Kimi RaikkonenAlfa Romeo+22.224
10.Antonio GiovinazziAlfa Romeo+26.398
11.Nicholas LatifiWilliams+27.135
12.Sebastian VettelFerrari+28.453
13.Lance StrollRacing Point+29.163
14.Romain GrosjeanHaas+32.935
15.Alexander AlbonRed Bull+57.284
16.George RussellWilliamsDNF
17.Max VerstappenRed BullDNF
18.Kevin MagnussenHaasDNF
19.Esteban OconRenaultDNF
20.Pierre GaslyAlphaTauriDNF

 

Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany aby dodawać komentarze.
Załóż konto lub Zaloguj się