Lando Norris pechowo przegrał pierwszy wyścig F1 na Madringu po bardzo niefortunnym timingu wypuszczenia VSC. Zmagania fartownie wygrał Kimi Antonelli, przed Maxem Verstappenem i urzędującym mistrzem. GP Hiszpanii 2026, które zapowiadało się chaotycznie i nawet lekko niebezpiecznie, mogło być mailem lub dobrą okazją do weekendowej drzemki.
Oceny kierowców są już OTWARTE.
To była dziwna niedziela w Madrycie, a najwięcej wydarzyło się na starcie i... chyba w kontroli wyścigu. Zawody dobrze rozpoczął Norris, naprawdę ładnie broniąc się przed Antonellim w zakrętach nr 1 i 5. Młody Włoch próbował atakować, ale specyfika toru sprawiała, że musiał jedynie ratować się szerokim wyjazdami.
Na starcie bliski narobienia dużego zamieszania był Hamilton, mający chrapkę na nurkowanie ciasno po wewnętrznej. Siedmiokrotny mistrz wycofał się z tej akcji w ostatniej chwili, lecz przez to szeroko w jedynce udał się Verstappen. Był to istotny moment. Verstappen następnie jechał już jako drugi, za Norrisem, ale na poboczu zyskał trochę za dużo, a ekipa postanowiła, aby oddał Max pozycję Lewisowi. To zrzuciło go właśnie za Kimiego i miało równie duży wpływ na wyniki końcowe.
Norris podróżował po pewne zwycięstwo, aż po parunastu kółkach zepsuł się Stroll. Kanadyjczyk stanął blisko otwarcia w barierach, aczkolwiek do uprzątnięcia bolidu potrzebny był wirtualny samochód bezpieczeństwa. Ten pojawił się zaraz po tym, jak McLaren z numerem 1 minął wjazd do alei, co dało rywalom darmowy pit stop.
Na domiar złego neutralizacja zakończyła się, gdy Lando pokonał już większość kolejnego okrążenia i był kawałek od alei. Zjechał więc pod zieloną flagą, co samo w sobie było ryzykowną decyzją McLarena, a wtedy pech zamienił się w koszmar. Pit stop potrwał 7 sekund i przyniósł spadek aż na P5.
Wyścig długo prowadził Leclerc, jako że akurat on nie zmienił twardej mieszanki pod VSC i czekał na pomoc w postaci czerwonej flagi lub SC. Gdy nic mu się nie udało i wreszcie odwiedził mechaników, to wypuścił Antonellego, Verstappena i odrabiającego straty Norrisa. Top 3 przez ostatnie pętle trzymało się w odstępie około dwóch sekund, a Lando próbował nawet podgryzać Maxa, natomiast wyniki już się nie zmieniły. Lider mistrzostw dostał dziś wygraną na tacy i wystarczyło, że uniknął błędów. Verstappen mógł zaś pluć sobie w brodę przez sytuację na starcie, a Norris był pechowcem dnia.
Leclerc finiszował na P4, przed wykonującym strategię dwóch pit stopów Russellem. Dość wysoko, na P6, uplasował się Lawson, a mocno zaskoczył Colapinto na P7. Ósmy Piastri jechał z uszkodzonym przednim skrzydłem, a w top 10 zmieścili się jeszcze Lindblad i Hulkenberg.
Choć Gasly był na P12, a P11 przypadło Oconowi, to właśnie zdobywca pole position z Monzy mocno obszedł się smakiem. Pierre długo trzymał się w top 10 i maksymalnie opóźniał pit stop, ale przy tej specyfice toru, pracy opon i timingu VSC start na twardej mieszance zwyczajnie związał mu ręce, zresztą nie tylko jemu.
Wyścigu nie ukończyło czterech zawodników. Hamilton po paru zakrętach napotkał problemy z hamulcami i wycofał się po siedmiu okrążeniach. Stroll był autorem neutralizacji, Perez zepsuł się na 33. kółku, a Sainz ponownie dał popis. Hiszpan zanotował kolizje z Tsunodą i Alonso, a za kontakt z rodakiem był dodatkowo ukarany.
Ładowanie danych
