Honda po cichu wykorzystała drugą możliwość rozwoju jednostki napędowej F1, która przysługuje jej w ramach systemu ADUO. Tym razem inżynierowie skupili się na turbosprężarce, której zmodyfikowana wersja ma przede wszystkim ograniczyć opóźnienie w dostarczaniu mocy. 

Poprawka nie jest zupełnie nowa. Lance Stroll korzystał z niej już podczas Grand Prix Hiszpanii, a później trafiła ona również do samochodu Fernando Alonso. Podczas weekendu w Malezji Honda wyjaśniła jednak, co dokładnie zmieniono i jaki efekt chciano w ten sposób osiągnąć.

Tegoroczne przepisy dają producentom odstającym od konkurencji przestrzeń do nadrabiania strat. Honda oraz Ferrari znalazły się w grupie mogącej skorzystać z dwóch takich możliwości, ponieważ ich strata do wyznaczającego poziom Red Bulla przekraczała wymagane 4%.

Japończycy przy okazji GP Holandii sięgnęli po ulepszenia, ale dopiero przed wizytą w Malezji przyznali, że wykorzystali już cały dostępny limit. Jednostka „spec 2”, która pojawiła się na Zandvoort, a kolejnym krokiem była modernizacja turbosprężarki. 

- Zandvoort było pierwszym weekendem, podczas którego zastosowaliśmy silnik w specyfikacji nr 2. Uznaliśmy za to, że nadal mamy możliwość poprawienia osiągów poprzez zmiany w kalibracji, dlatego kontynuowaliśmy prace w tym obszarze - wyjawił Shintaro Orihara, główny inżynier Hondy odpowiedzialny za działania producenta na torze.

- Wykorzystaliśmy obie poprawki ADUO. Lepiej byłoby zrobić to jednocześnie, ale ważne było dla nas wprowadzenie drugiej specyfikacji w Holandii. Jednocześnie pracowaliśmy nad poprawą w obszarze opóźnienia turbo, a ten element wszedł do użycia w Hiszpanii. W ten sposób rozdzieliliśmy zmiany na dwa etapy - dodał Koji Watanabe, prezes HRC, w rozmowie z Autosportem.

Ulepszając turbo, Honda chciała przede wszystkim usprawnić reakcję układu doładowania i opóźnienie występujące w momencie, gdy kierowca ponownie zaczyna mocno korzystać z gazu.

- W Madrycie, a później również w Baku, wprowadziliśmy zmodernizowaną turbosprężarkę, wykorzystując ADUO 2. Dostrzegliśmy możliwość poprawienia reakcji doładowania, co ma przede wszystkim wpływ na sposób oddawania mocy i prowadzenie samochodu - kontynuował Orihara.

- Jeżeli przy wyjściu z zakrętu pojawia się opóźnienie doładowania, może wystąpić również opóźnienie w dostarczeniu momentu obrotowego silnika. Wtedy musimy wykorzystać MGU-K, aby je zrekompensować, a tym samym zużywamy część energii, którą chcielibyśmy wykorzystać w innym momencie.

- Nie są to duże wartości. Zysk pozostaje niewielki, ale będziemy dalej pracować nad znajdowaniem właśnie takich drobnych usprawnień.