FIA potwierdziła dobranie kolejnych elementów silnikowych na ten weekend. Okazało się, że dwóch kierowców F1, czyli Isack Hadjar i Lance Stroll, dostaną kary przesunięcia na starcie GP Belgii 2026. Dołączą w ten sposób do Lando Norrisa.
Już wczoraj McLaren poinformował kibiców o skorzystaniu z czwartej elektroniki sterującej, co wiązało się z przekroczeniem puli przez urzędującego mistrza świata. Brytyjczyk pierwszy raz dobrał nadprogramowy komponent, za co czeka go cofnięcie o 10 miejsc na starcie niedzielnej rywalizacji.
Dziś dowiedzieliśmy się, że na podobne posunięcia zdecydowano się w Red Bullu i Astonie Martinie, a konkretnie u Isacka Hadjara oraz Lance'a Strolla.
Czerwone Byki postanowiły sięgnąć po nowy silnik spalinowy, turbosprężarkę oraz wydech. To również pierwsze przekroczenia limitu, wobec czego kara cofnięcia łącznie o 30 miejsc (więcej niż 15) zamieni się na karę startu z końca stawki.
Oczywiście przy takich liczbach Francuz i tak znalazłby się z tyłu, lecz jest to kwestia stricte regulaminowa. Pozwala ona wprowadzić porządek przy ustalaniu kolejności, szczególnie gdy ukaranych jest kilku zawodników, w tym ci z najsłabszych zespołów.
Właśnie w takiej sytuacji jest Stroll. Kanadyjczyk dostał nowe MGU-K na ten weekend, za co też czeka go kara +10 pozycji, aczkolwiek niezależnie od tego, gdzie zakwalifikuje się Hadjar, Stroll i tak ustawi się na starcie przed nim.

