Oscar Piastri przypomniał o sobie w walce o mistrzostwo świata F1, wygrywając kwalifikacje do sprintu przed GP Kataru 2025. Lando Norris popełnił błędy i był dopiero na P3, a Max Verstappen niezwykle narzekał na swój samochód i skończył na P6, dając się pokonać Yukiemu Tsunodzie. Na pierwszym etapie rywalizacji ponownie odpadł Lewis Hamilton.

SQ1

Piątkowa czasówka, jak to w Katarze bywa, odbyła się w bardzo dobrych, ciepłych warunkach, a pogoda nie stanowiła większego problemu. 

Zmagania bardzo dobrze otworzył Verstappen, który szybko zameldował się na czele, natomiast przy nadchodzącej ewolucji toru mogło to nie mieć większego znaczenia. Wkrótce pobili go Hadjar i Albon, a czas Norrisa był już o 0,6 sekundy lepszy od wyniku Maxa. Ten dwie minuty później przebił jednak Lando.

Ponieważ dzisiejsza sesja jest krótka, stawka dynamicznie nabijała kółka i sprawiała, że klasyfikacja mocno się mieszała. McLareny poprawiły się i uciekły Verstappenowi na dwie dziesiąte - a raczej zrobił to Piastri, bo Norris tracił do niego jedną dziesiątą.

Wysoko wbiły się oba Saubery, gorsze od McLarenów o cztery dziesiąte z hakiem. Nieźle, jak na swój sezon, jechał także Tsunoda, który na 3 minuty przed końcem SQ1 był na P7.

Gorąco zrobiło się w Mercedesie, który późno wypuścił swoich reprezentantów i zagwarantował im nieco emocji w postaci wychodzenia spod topora. Początkowo udało się to tylko Russellowi, a Antonelli musiał wykorzystać ostatnią szansę.

Drżeć musiał również Hamilton, wykręcając 15. wynik, a z dalszej walki mógł go wyrzucić m.in. Antonelli, który pojechał szybciej i zakończył dzisiejsze obowiązki siedmiokrotnego mistrza. Ze strefy zagrożenia wydostały się jeszcze Haasy, Albon i Hadjar.

Pomiędzy segmentami okazało się, że pod lupą arbitrów na moment znaleźli się Norris, Piastri i Verstappen, którzy zgłaszali się niemalże za to, że ktoś źle na kogoś spojrzał. Oczywiście chodziło o miękkie blokowanie, bycie z przodu i przeszkadzanie z powodu nie do końca czystego powietrza, ale komisja postanowiła nie mieszać się w to.

Awansu nie uzyskali: Lawson, Albon, Hamilton, Gasly i Colapinto.

SQ2

Drugą część walki o pole position do sprintu ponownie mocno zaczęły McLareny, a najbliżej nich był Russell, minimalnie szybszy od Verstappena.

Ponownie ból głowy dopadł Antonellego, bowiem po pierwszej próbie nie miał on normalnego czasu i musiał znów skorzystać z ostatniej szansy. Cała stawka, może poza top 3, była w zasadzie jako tako zagrożona i nie mogła obijać się.

Verstappen poprawił rezultat i na 80 tysięcznych zbliżył się do pomarańczowych bolidów. Jedną dziesiątą gorzej od niego pojechał Tsunoda, potwierdzając, że w okolicach Dohy czuje się całkiem nieźle.

Dobrze poszło także Sainzowi i Albonowi, którzy wprowadzili Williamsa do SQ3. Błąd popełnił za to Hulkenberg, któremu usunięto dobry czas. To samo spotkało Hadjara, przez co dalej mógł przejść Antonelli. Kimi osiągnął 11. wynik i wydawało się, że odpadł, lecz pomogła mu interwencja sędziów.

Pod koniec pomyłkę zaliczył jeszcze Norris, wypadając z jednego zakrętu i wzbijając wiele żwirowych kamieni w powietrze. Konieczne było sprawdzenie podłogi, co mogło utrudnić Lando życie w kolejnej części zmagań.

Awansu nie uzyskali: Hadjar, Bearman, Bortoleto, Hulkenberg i Ocon.

SQ3

Na ostatnie minuty zawodnicy tradycyjnie założyli softy. Jako pierwsze na metę wpadły Mercedesy, lecz najważniejsze było to, że Verstappen odpuścił przejazd i wydarł się przez radio. Max narzekał na to, że RB21 skakał jak idiota, co chyba mówi samo za siebie. Powtórki pokazały, że Holender już w pierwszym sektorze miał szeroki wyjazd i został dość mocno wzbity na żwirze.

Russell postawił poprzeczkę na tyle wysoko, aby początkowo wygrać z prawie wszystkimi - prawie, bo z wyjątkiem McLarenów. Norris i Piastri walczyli zaciekle, a jechali przy tym najszybciej. Po pierwszych próbach dzieliły ich 44 tysięczne, a wyżej był Australijczyk. Lando mógł zaś zapisać sobie kolejny błąd, bo w ostatnim zakręcie wyjechał zbyt szeroko.

Drugie kółko Verstappena nie wyglądało dobrze, a czasy sektorów pokazywały, że szybszy od niego mógł okazać się Tsunoda. Max wskoczył na P4, a Japończyk ostatecznie przebił go o 19 tysięcznych! Pomiędzy nimi był jeszcze Russell, a wszystkich zaskoczył Alonso, wbijając się na P3.

Pozycja Fernando zamieniła się jednak na P4, gdyż prowadzenie Piastriemu odebrał lider Mercedesa. Oscar ciągle miał natomiast karty w ręce i mógł odpowiedzieć. Zrobił to skutecznie, wygrywając w Katarze i wreszcie pokazując, że w tym roku walczy o tytuł.

Ładowanie danych