Lando Norris wygrał walkę o pole position, a w zasadzie walkę, w której praktycznie nie brał udziału. Urzędujący mistrz wydawał się nie mieć tempa, a nagle to on pogodził Kimiego Antonellego, Maxa Verstappena i kierowców Ferrari. Kwalifikacje F1 do GP Hiszpanii 2026 na Madringu przebiegły za to o dziwo spokojnie.

Q1

Jeszcze przed startem dowiedzieliśmy się, że po wypadku Bearmana jego bolid nie został odbudowany na czas, a Hamilton nie trafi przed oblicze sędziów za swoje dziwne zachowanie w trzeciego treningu.

Czasówka w Hiszpanii rozpoczęła się bez szaleństw. Początkowo prowadziły Red Bulle, a na samym szczycie był Lawson. Verstappen, podobnie jak dwa Ferrari, jechał za to na mediumach. 

Trochę więcej czasu na torze musiał spędzić Russell, który na 5 minut przed końcem był na P10. Jechał ciągle na tych samych oponach, lecz jednocześnie zahaczył tyłem o ścianę przed przedostatnim zakrętem i miał nieco szczęścia, bo wcale nie był to taki delikatny kontakt.

Gdy uwaga przerzuciła się na dół tabeli, było jasne, że mimo dużych różnic w zasadzie połowa stawki musi mieć się na baczności. W tym gronie znajdowały się zwykle bardzo mocne bolidy Racing Bulls.

O Q2 spróbował powalczyć Alonso, ale awansował tylko na P15, mając za sobą m.in. Tsunodę i Lindblada. Ten duet łatwo wydostał się ze strefy zagrożenia, kosztem nie jednego, a dwóch Hiszpanów. Z pięcioma tysięcznymi zapasu nad kolegą dalej przeszedł Albon, a rzutem na taśmę na czele zameldował się Russell, choć trzeci Lawson tracił do niego tylko 99 tysięcznych.

Żadnego czasu z powodu spadku ciśnienia wody nie zanotował drugi z Astonów.

Awansu nie uzyskali: Sainz, Alonso, Perez, Bottas, Bearman i Stroll.

Q2

Drugi segment najlepiej otworzyły dwa Mercedesy, a Ferrari traciły do nich średnio pół sekundy, zaś Norris troszkę mniej. Tempo Red Bulla następnie potwierdził Verstappen, urywając Antonellemu niecałe 50 tysięcznych.

Stajnia z Maranello zbliżyła się wkrótce na niecałe dwie dziesiąte. Formę niezbyt łatwo łapały McLareny i przed decydującymi próbami Piastri musiał wykorzystać kolejny komplet opon, wyjeżdżając ponownie na tor. Na trasie i tak było jednak wielu zawodników, jako że trudny obiekt wymagał trochę innego budowania prędkości. 

Wiele wskazywało na to, że o awans powalczą przede wszystkim reprezentanci Audi ze stajnią z Faenzy, ale do gry mogło wejść też Alpine, które do tej pory nie miało żadnych czasów.

Lepsze wyniki zanotowali Colapinto i Bortoleto, natomiast tylko Argentyńczyk, którym na początku Q2 mocno rzuciło w pochylonej sekcji, wbił się do top 10 i wyraźnie pokonał Gasly'ego. Hulkenberga z Q3 wyrzucił Lindblad, jako że Tsunody nie było stać na tak dobry przejazd. 

Z przodu małą poprawę na używanym komplecie zanotował Antonelli, aczkolwiek to Verstappen pozostał na P1.

Awansu nie uzyskali: Hulkenberg, Bortoleto, Ocon, Gasly, Tsunoda i Albon.

Q3

Ostatni segment świetnie zaczął Antonelli, malując dwa sektory na fioletowo i obejmując prowadzenie z konkurencyjnym wynikiem. W środkowej partii błyszczał Leclerc, ale nie wystarczyło to na żadnego Mercedesa. Co innego mógł powiedzieć Hamilton, który niespodziewanie wskoczył na samą górę, również z rekordami i z zapasem 61 tysięcznych nad Antonellim. 

Ciągle czekaliśmy jeszcze na Verstappena, także bardzo mocnego w środku, lecz tu skończyło się na sporym rozczarowaniu i stracie 0,254 do Brytyjczyka. Było to zaskoczenie po tym, co stało się w Q2.

Drugie próby znów otwierały Mercedesy, woląc czysty tor i mniejsze ryzyko napotkania żółtej flagi. Młody Włoch pędził od pierwszych zakrętów, ale mimo wyraźnych uślizgów urwał Hamiltonowi niecałe ćwierć sekundy. Russell był dużo wolniejszy i pozostał na P3. 

Siedmiokrotny mistrz nie wyglądał tak potężnie jak kilka minut wcześniej i zdołał tylko minimalnie wyprzedzić Leclerca. Norris o dziwo nagle znalazł trochę tempa i wykręcił rekord pierwszego sektora, a potem objął prowadzenie o 11 tysięcznych.

Pobić mistrza mógł tylko inny mistrz, Verstappen, z fioletowym drugim sektorem, ale Red Bull okazał się 0,14 sekundy gorszy, choć pokonał przynajmniej dwa Ferrari.

Negatywną niespodziankę sprawili Russell i Piastri, zajmując miejsca 6-7. Najgorszy z pierwszych czterech ekip był Lawson, a walkę o P9 z Lindbladem wygrał Colapinto.

Ładowanie danych