Andrea Kimi Antonelli ponownie wygrał kwalifikacje F1. Włoch na Suzuce był lepszy od George'a Russella przez całą sesję i to on rozpocznie GP Japonii 2026 z pole position. Top 3 uzupełnił Oscar Piastri, potwierdzając ciut lepszą dyspozycję McLarena. W Q3 zabrakło Maxa Verstappena, którego rzutem na taśmę wyrzucił Arvid Lindblad.

Q1

Pierwszy segment czasówki rozkręcał się powoli, ale gdy wszyscy pokonali swoje kółka, to na czele zameldował się Antonelli z małą przewagą nad Leclerciem. Patrząc na treningi, 43 tysięczne zapasu sugerowały, że Mercedes nie pokazał pełnego potencjału.

Przede wszystkim nie zrobił tego Russell, który po paru minutach rywalizacji był dopiero siódmy, z niespełna sześcioma dziesiątymi straty, a wkrótce zaczął zgłaszać dziwne zachowanie bolidu po stronie aerodynamiki i dużą nadsterowność.

Znakomitą formę na Suzuce potwierdzało Audi, które od początku Q1 plasowało się wysoko. Hulkenberg był nawet na P5, przegrywając tylko z Mercedesem, Ferrari i dwoma McLarenami. Red Bulle, które miały dziś przede wszystkim powalczyć o wejście do Q3, były na miejscach 8-9, przed Bortoleto.

Na pięć minut przed końcem prowadzenie objął Leclerc, schodząc poniżej 1:30, a po paru chwilach swoje tempo podniósł Russell i zbliżył się do Monakijczyka. Uwaga następnie skupiła się na dole stawki, gdzie pod kreską mieliśmy Albona, Sainza, Bottasa, Pereza, Strolla i Alonso. Postarać się bardziej musieli też Colapinto czy duety Haasa oraz Racing Bulls.

Poprawę zanotowały przede wszystkim Williamsy, a słabo poszło Bearmanowi, który pozostał w strefie zagrożenia. Colapinto wypchnął jednak Albona z bezpiecznej pozycji. Walkę o utrzymanie serii wygranych ze Strollem prowadził także Alonso i zakończył ją skutecznie, choć na przedostatnim miejscu.

Awansu nie uzyskali: Albon, Bearman, Perez, Bottas, Alonso i Stroll.

Q2

Drugi segment mógł narobić naiwnej nadziei na niespodziankę i rzucenie wyzwania Mercedesom. Russell ponownie zaczął słabo i był szósty z dużą stratą, a Antonelli pojechał niewiele lepiej od Leclerca, o 11 tysięcznych. Czołówkę i tak pogodził Piastri, urywając ponad trzy dziesiąte. Srebrne Strzały jechały natomiast na używanym ogumieniu, co mogło tłumaczyć stan klasyfikacji.

Ponownie doskonale spisywało się Audi, tym razem w rękach Bortoleto, który wskoczył aż na 5. pozycję, wyprzedzając nie tylko Russella, ale i Hamiltona. Gasly przeskoczył za to Red Bulle. Obecność Hulkenberga w strefie zagrożenia nie pozwalała spać spokojnie Czerwonym Bykom.

Niżej głównym kandydatem do odpadnięcia był Sainz, a poza nim również Colapinto, Ocon i duet Racing Bulls. Mimo tego czołówka nie zrobiła sobie drzemki, a Leclerc wyciągnął fioletową farbę w pierwszym sektorze i pobił Piastriego.

Ostatecznie sprawa awansu rozegrała się między Verstappenem a Hulkenbergiem, co przy dyspozycji niemieckiej maszyny postawiło Holendra pod ogromną presją. Nico nie wykorzystał jednak swojej szansy i przegrał jeszcze z Oconem, lecz nie był to koniec.

Nagle asa z rękawa wyciągnął Lindblad i to on przeskoczył czterokrotnego mistrza po świetnym kółku. Do Q3 awansował więc tylko Hadjar, a Max wygłosił radiową przemowę i skrytykował samochód z góry na dół.

Awansu nie uzyskali: Verstappen, Ocon, Hulkenberg, Lawson, Colapinto i Sainz.

Q3

Ostatnia odsłona sobotniej rywalizacji miała podobny początek jak poprzednie, szczególnie w Mercedesie. Russell ponownie przegrał z Antonellim, teraz o trzy dziesiąte. Norris był już gorszy o 0,6 sekundy, a Piastri próbował podgryzać lidera.

Tempa nie pokazało za to Ferrari, które pierwsze próby zakończyło za McLarenami. Leclerc był przed Hamiltonem, ale do szczytu tabeli brakowało aż 0,6-0,8 sekundy. 

Niżej Hadjar prowadził w batalii z Gaslym, Bortoleto i Lindbladem, któremu to skreślono czas za naruszenie limitów toru. 

Drugie okrążenia nie przyniosły zmiany w Mercedesie. Antonelli nie uciekł szczególnie mocno, a Russell nie dał rady podciągnąć się po raczej słabej sesji, jeśli chodzi o tempo. McLareny także nie miały odpowiedzi na srebrne maszyny i wyglądało na to, że tylko Leclerc może sprawić niespodziankę.

Zawodnik Ferrari miał rekord pierwszego sektora, aczkolwiek z łyżeczki wyszedł bokiem i ledwo opanował samochód. Ostatecznie przypadła mu 4. pozycja, za Piastrim, a przed Norrisem i Hamiltonem. 

Walkę środka stawki na swoją korzyść rozstrzygnął Gasly przed Hadjarem, Bortoleto i Lindbladem.

Ładowanie danych