Liam Lawson został zdyskwalifikowany z wyników wczorajszej czasówki F1 w Meksyku. Przewinienie miało naturę techniczną, a dotyczyło zachowania jednostki napędowej i zbyt szybkiego zmniejszenia mocy przez MGU-K.

Nowozelandczyk w sobotnich zmaganiach wykręcił 8. czas, ale ze względu na kontakt z Maxem Verstappenem z drugiego treningu miał zostać przesunięty o jedno miejsce. Tak się jednak nie stanie. Kierowcę Racing Bulls czeka start z samego końca, gdyż jego bolid na pewnym etapie kwalifikacji nie spełnił wymogów regulaminu technicznego.

Lawson został przyłapany na nieodpowiednim zmniejszeniu mocy przez MGU-K podczas drugiego segmentu, już po szybkiej próbie. Przepisy przewidują, że spadek mocy przy rozładowywaniu baterii ma zachodzić stopniowo, a ponieważ sam zawodnik nie zdjął nogi z gazu w odpowiednim momencie, to jednostka zachowała się inaczej i gwałtownie zmniejszyła moc z 350 kW do 0. Taka sytuacja jest nieregulaminowa.

Regulacje techniczne są tu bardzo restrykcyjne. Bolid ma być zgodny z nimi przez cały czas trwania zawodów, więc w teorii prozaiczna sytuacja po zakończeniu pomiarowego kółka również może być podstawą do wyciągnięcia tak surowych konsekwencji.

- Sędziowie zauważyli, że to zespół sam przyznał się do wykroczenia, aczkolwiek mnogość precedensów wymaga od nas, aby pomimo okoliczności łagodzących nałożyć karę dyskwalifikacji, jeżeli samochód nie spełnia wymogów regulaminu technicznego - czytamy w uzasadnieniu.

Ta sprawa w detalach jest naturalnie dużo bardziej skomplikowana, a wszystko jak zwykle bierze się z tego, jak dziwne są obecne jednostki napędowe. Przypadek Lawsona jest szczególnie ciekawy, bo zahacza o regulacje związane z trikiem, który na pewnym etapie stosował przede wszystkim Mercedes, ale też Red Bull.

Sztuczka opiera się o to, jak wygaszana jest moc przy wyczerpywaniu się baterii. Zespoły są zmuszone, aby działo się to stopniowo, ale w ściśle określonych warunkach i na niektórych torach można skorzystać z wyjątku, dzięki któremu system nie musi zmniejszać mocy stopniowo, a kierowca ma jej więcej przez dłuższy czas.

W ogromnym uproszczeniu polega to na zdjęciu nogi z gazu tuż przed rozładowaniem baterii, zwykle niewiele przed linią pomiaru. Jeśli manewr zostanie wykonany prawidłowo i we właściwym momencie, stopniowy wymóg nie obowiązuje, a zawodnik może dłużej korzystać z wyższej mocy MGU-K i legalnie zyskać kilka setnych sekundy. Istnieje tu jednak pewien haczyk, na który można się złapać nawet bez stosowania triku.

Zbyt późne odpuszczenie gazu, gdy bateria jest już rozładowana, nie pozwala skorzystać z wyjątku. W takim wypadku parametry MGU-K mogą zostać ograniczone szybciej, niż pozwala regulamin. Właśnie to przydarzyło się Lawsonowi, który trzymał gaz do końca. Gdy wreszcie go odpuścił, to było już za późno, aby kluczowe założenie mogło zostać spełnione, przez co system zredukował moc zbyt gwałtownie. To oznaczało naruszenie przepisów technicznych i skończyło się dyskwalifikacją.