Charles Leclerc dostał dodatkowe 20 sekund po zakończeniu wyścigu F1 w Miami i stracił 6. pozycję. Dzięki temu w górę przesunęli się Lewis Hamilton i Franco Colapinto. Karę otrzymał też Max Verstappen, ale nie ma ona większego znaczenia, a Liam Lawson uniknął konsekwencji stuknięcia Pierre'a Gasly'ego.
Monakijczyk zaliczył dziś sporą wpadkę na ostatnim okrążeniu wyścigu, popełniając błąd, do którego zdołał się już przyznać. Po obrocie, który równie dobrze mógł się skończyć mocnym rozbiciem bolidu, kierowca Ferrari wolnym tempem spróbował ukończyć wyścig, lecz jednocześnie parokrotnie złamał limity toru.
Właśnie to zostało zauważone przez sędziów, którzy po zakończeniu rywalizacji pochylili się m.in. nad tym incydentem. Leclerc był podejrzewany o zyskanie przewagi w nieuprawniony sposób.
Okazało się, że po kontakcie ze ścianą model SF-26 był w miarę cały, ale miał problemy z pokonywaniem prawych zakrętów. To dlatego Leclerc ścinał szykany, próbując doczłapać się do mety.
Zdaniem arbitrów doszło tu do zyskania poza torem, a po policzeniu wszystkich nieuprawnionych wyjazdów komisja postanowiła nałożyć karę przejazdu przez aleję. Po wyścigu zamieniono ją na +20 sekund, co zrzuciło Leclerca z P6 na P8, promując Lewisa Hamiltona i Franco Colapinto.
- Uznaliśmy, że poprzez opuszczanie toru Leclerc zyskał przewagę. Fakt posiadania swego rodzaju mechanicznego problemu nie stanowi uzasadnionego powodu opuszczania toru - napisali sędziowie.
Druga część tego incydentu, czyli jazda potencjalnie niesprawną maszyną, została już rozpatrzona na korzyść zawodnika. Nie dopatrzono się żadnego dowodu na istnienie wyraźnego mechanicznego problemu.
Verstappen również ukarany
Mniejszą sankcję za najechanie na linię na wyjeździe z alei otrzymał Max Verstappen. Było to tylko +5 sekund, które w obliczu dużej kary Leclerca sprawiło, że Holender pozostał na 5. pozycji.
Sędziowie przełożyli analizę tej sytuacji na później z powodu ograniczonego dostępu do nagrań, które pokazałyby zajście klarownie. Po wyścigu wszystko stało się jasne.
Lekki kontakt Verstappena i George'a Russella, podobnie jak dotknięcie Brytyjczyka i Leclerca, zostały natomiast uznane za małe incydenty wyścigowe. Tutaj obyło się bez kar.
Lawson uniknął konsekwencji
Interesująco oceniono za to groźnie wyglądający wypadek z udziałem Liama Lawsona oraz Pierre'a Gasly'ego. Nowozelandczyk uderzy Francuza w tak niefortunny sposób, że maszyna została podbita. Wyglądało to na oczywisty błąd kierowcy Racing Bulls, ale już w trakcie wyścigu zaczęto wspominać, że Lawson mógł mieć usterkę.
Sędziowie zweryfikowali tę wersję wydarzeń i postanowili odstąpić od karania, nie widząc tu błędu samego kierowcy.
- Lawson wyjaśnił, że jego skrzynia biegów zepsuła się tuż przed kolizją, podczas hamowania. Po analizie danych udało nam się potwierdzić, że doszło do wyraźnej awarii tuż przed tym zajściem. Komunikacja radiowa była tu spójna. Przyjęliśmy więc tłumaczenie zawodnika, który mówił, że w obliczu takiej usterki nie mógł uniknąć kontaktu. Ustaliliśmy także, że Lawson nie był w stanie przewidzieć wystąpienia takiego problemu.
Ładowanie danych
