Charles Leclerc przyznał, że mógł odważniej zaatakować Maxa Verstappena na początku wczorajszego wyścigu F1 w Singapurze. Reprezentant Ferrari nie miał jednak na myśli walki w pierwszym zakręcie tuż po starcie.
Weekend na Marina Bay został zdominowany przez Maxa Verstappena, choć Holender miał ostatnio spore problemy ze startami. Podczas sobotniego sprintu stracił pozycję na rzecz George'a Russella, przez co po wywalczeniu pole position do wyścigu głównego to tu można było upatrywać szansy dla Charlesa Leclerca.
Ta faktycznie istniała, lecz tym razem Max spróbował bardzo sprytnej obrony swojej pozycji i przyblokował Monakijczyka ekstremalnie po wewnętrznej, na brudnej stronie, utrudniając mu hamowanie.
Na pierwszych okrążeniach Leclerc prezentował imponujące tempo i podążał za rywalem niczym cień, ale nie zdołał przeprowadzić skutecznego ataku. Później wyjawił, że w pierwszej fazie mógł zachować się lepiej, choć nie odnosił się do samego startu, a do zarządzania energią. Problemy Verstappena w tym obszarze stwarzały okazje, których kierowca Ferrari nie odczytał w porę.
- W takich momentach nie ma zbyt wiele czasu na myślenie - mówił o starcie Leclerc. - Zobaczyłem po prostu, że Max miał nieco problematyczny start, podczas gdy ja ruszyłem całkiem dobrze, więc znalazłem się obok niego. Później zaczęło mi brakować miejsca, ale pewnie sam postąpiłbym tak samo.
- Ta sytuacja była dość skomplikowana. Znajdowałem się po lewej stronie, nieco za nim, i nie widziałem tablic po prawej stronie toru. Wtedy tracisz część punktów odniesienia, ponieważ zazwyczaj to właśnie po prawej stronie znajdują się znaczniki strefy hamowania. Starałem się ocenić swoje położenie najlepiej, jak tylko potrafiłem, ale Max zdołał utrzymać prowadzenie.
- Później, podczas pierwszych trzech okrążeń, pojawiło się jeszcze kilka okazji, gdy Max miał problemy z wykorzystaniem energii. Za każdym razem zakładałem natomiast, że to jednorazowe, dlatego nie korzystałem zbyt intensywnie z własnej baterii. Być może był to błąd.
- Kiedy orientowałem się, że pod koniec prostej brakuje mu mocy, nie mogłem już nic zrobić. Było za późno, żebym wykorzystał dodatkową energię. Nie wiem, czy zmieniłoby to wiele. Być może pomogłoby mi podczas pierwszego stintu, ale ostatecznie wydaje mi się, że oni dysponowali po prostu znacznie lepszym tempem od nas.
Na temat rywalizacji z pierwszych kółek wypowiedział się również Verstappen. Czterokrotny mistrz został zapytany, czy rozważał bezpieczniejsze rozwiązanie, gdy zobaczył, że Leclerc lepiej wystartował.
- Nie. Przyjechałem tutaj wyłącznie po zwycięstwo, więc musiałem zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby maksymalnie utrudnić Charlesowi głębokie wejście w zakręt. Wydaje mi się, że był to jedyny sposób, żeby powstrzymać go przed objęciem prowadzenia.
- Na szczęście Charles jest bardzo doświadczonym kierowcą i obaj rozegraliśmy to czysto. Myślę, że była to naprawdę fajna walka. Oczywiście w takich starciach zawsze bardzo trudno ocenić właściwy moment rozpoczęcia hamowania, ale tym razem wszystko się udało.

