Po słabym początku sezonu F1 2026 ostatnie dwie rundy okazały się niezwykle udane dla Charlesa Leclerca. Po zwycięstwie na Silverstone Monakijczyk zaprezentował również bardzo dobre tempo w Belgii. Niewiele brakowało, aby dzięki trafnej zmianie ogumienia podczas neutralizacji ponownie stanął na najwyższym stopniu podium. Jego przełom w nowej generacji powoli więc staje się faktem, choć sam zawodnik nie popada w przesadny samozachwyt.
Ważniejsze od samych wyników jest to, że Leclerc zaczął wyglądać naprawdę pewnie za kierownicą. W pierwszych rundach mistrzostw podobną swobodę za sterami SF-26 prezentował jedynie Lewis Hamilton, a młodszy z kierowców Ferrari cierpiał i odstawał.
Dopiero po weekendzie w Wielkiej Brytanii Charles przyznał, że znalazł w samochodzie coś, co pozwoliło mu wydobyć z niego więcej niż dotychczas. Dwa tygodnie temu 28-latek nie chciał jednak deklarować, że jego znalezisko pozwoli mu wrócić do formy na każdym torze, lecz wyścig na Spa-Francorchamps ponownie dał mu powody do optymizmu.
Leclerc potwierdził, że faktycznie wykonał krok naprzód, jednocześnie zaznaczając, że nadal widzi takie obszary, nad którymi musi popracować.
- Mogę z przekonaniem powiedzieć, że zrobiłem krok naprzód. Czy jestem już na poziomie, na którym chciałbym się znajdować? Jeszcze nie. Ciągle są pewne cechy samochodu, do których muszę dostosowywać swój styl jazdy. Nie mogę prowadzić całkowicie naturalnie i w niektórych momentach wyścigu to mnie spowalnia.
- Wciąż są więc elementy, nad którymi muszę pracować, aby spisywać się lepiej, ale z pewnością był to krok naprzód i z tego jestem zadowolony. Nadal będę skupiał się na każdym kolejnym wyścigu, ponieważ w przypadku tych samochodów bardzo trudno zakładać, że skoro jeden weekend przebiegł dobrze, to kolejny będzie wyglądał podobnie. Wszystko zależy od bardzo drobnych szczegółów.
- Duże znaczenie ma także to, co robisz za kierownicą. Nigdy nie masz pewności, że na dwóch kolejnych okrążeniach uzyskasz taki sam sposób wykorzystania energii. To prawdopodobnie jedna z najbardziej frustrujących cech tych samochodów.
Monakijczyk został też zapytany o nadchodzące GP Węgier. Charakterystyka toru stawia Ferrari w gronie faworytów do zwycięstwa, przynajmniej na papierze.
- Możemy być mocni, ale równie dobrze może być inaczej. Nie dowiemy się tego, dopóki tam nie pojedziemy. Bardzo trudno przewidzieć poziom osiągów każdego zespołu.
- Dobrze pamiętam nastroje panujące przed Monako. Przyjechaliśmy tam i spisywaliśmy się gorzej, niż wszyscy się spodziewali. Dlatego uważam, że musimy zachować ostrożność. Powinniśmy po prostu wykonać swoją pracę tak dobrze, jak robimy to przed każdym wyścigiem na innym torze.
- W ostatnich dwóch weekendach szczególnie wychodziło nam maksymalne wykorzystywanie możliwości naszego pakietu. Właśnie takie podejście powinniśmy zachować przed Budapesztem, nie skupiając się przy tym na oczekiwaniach.

