Powrót F1 do Malezji przyniósł zabawną wpadkę. Jeszcze przed wyjechaniem bolidów na tor dostrzeżono, że miejsce dla zdobywcy pole position zostało umieszczone po niewłaściwej stronie. Pomyłkę udało się już poprawić, choć nie bez kolejnych komplikacji.
Problem wyszedł na jaw podczas przygotowań do weekendu. Zgodnie z pierwotnie naniesionymi oznaczeniami zwycięzca kwalifikacji miał rozpoczynać wyścig z lewej strony prostej startowej. Było to nietypowe dla Sepang, gdzie podczas wcześniejszych rund Formuły 1 pierwsze pole znajdowało się po prawej. Od tego czasu minęło jednak 9 lat.
Różnicę zauważyli przedstawiciele zespołów podczas środowych obchodów. Tego samego dnia obiekt został również sprawdzony przez FIA. Następnie potwierdzono, że układ pól wymagał korekty.
Nie był to natomiast błąd osób odpowiedzialnych za samo malowanie oznaczeń. Jak podaje The Race, organizatorzy postępowali zgodnie z otrzymaną dokumentacją, która wskazywała lewą stronę jako właściwą dla pole position. Pomyłka miała nastąpić wcześniej, na etapie przygotowywania instrukcji dotyczących ustawienia pól startowych.
Po wykryciu nieprawidłowości FIA zdecydowała o przywróceniu rozwiązania znanego z wcześniejszych wyścigów na Sepang. W czwartek przeprowadzono niezbędne prace, dzięki którym zdobywca pole position ponownie będzie ustawiał swój samochód po prawej stronie prostej.
Sama zmiana nie wymagała tak dużej ingerencji w układ, jak mogłoby się wydawać, gdyż nie trzeba było poprawiać linii na całym gridzie. Większość pól była zlokalizowana prawidłowo, a jedynie to pierwsze zostało dorysowane z przodu, po lewej stronie, już przed linią startową. To naturalnie mogło spowodować kolejny ból głowy w kwestii pomiaru czasu.
Po wyjaśnieniu pomyłki należało usunąć dodatkowe pole i zmienić numery na prostej startowej, ale w międzyczasie okazało się, że dystans „oryginalnego pole position” do linii startowej też był nieprawidłowy. Konieczne stało się więc odsunięcie jej o kilkadziesiąt centymetrów.
Ostatecznie poradzono sobie i z tą wpadką, przez co miejsce, które miało być błędnie przeznaczone dla kierowcy na P2, zajmie zwycięzca czasówki.

