Mercedes ogłosił dziś pewną zmianę w swojej strukturze. Na pozycję zastępcy szefa zespołu F1 awansował Bradley Lord, znany z bycia dyrektorem komunikacji. Nie ma to wpływu na obowiązki Toto Wolffa.

Nie tylko Audi i Aston Martin miały dziś coś do powiedzenia światu. Stajnia z Brackley zaskoczyła fanów swoim ogłoszeniem, informując o mianowaniu Bradleya Lorda na stanowisko zastępcy szefa.

To całkiem znana postać, której awans nie jest rzeczą niewyobrażalną czy totalnie zaskakującą. Lord od lat jest uznawany za prawą rękę Toto Wolffa i ma po prostu dużo większy wpływ na ekipę niż typowy dyrektor działu prasowego. Od pewnego czasu otwarcie przejmował zresztą niektóre obowiązki Austriaka w trakcie tych weekendów, które opuszczał Wolff.

Nowy zastępca jest mimo wszystko najbardziej znany z odpowiadania za strategię komunikacyjną Mercedesa. W Brackley pracuje od 2011 roku i przez długi czas to on zarządzał właśnie tym obszarem. Udało mu się wynieść go na bardzo wysoki poziom, aczkolwiek od paru sezonów jego rola ulegała zauważalnej zmianie. W 2024 roku był już reprezentantem zespołu, co czysto wizerunkowo brzmiało dużo lepiej niż dyrektor ds. komunikacji i ułatwiało mu wypowiadanie się w mediach.

Teraz czeka go oficjalne wejście w buty zastępcy szefa, co sam Mercedes opisuje jako sformalizowanie obowiązków, które zwiększyły się w ostatnich latach. Zmiana ma nie wpływać na samego Toto Wolffa, aczkolwiek jasne jest, że akurat dla niego posiadanie zaufanego pomocnika i potencjalnego następcy to ważna sprawa. Wolff w przeszłości miał już takie plany m.in. co do Jamesa Vowlesa czy Jerome d'Ambrosio, lecz na przeszkodzie stanęły ich transfery do Williamsa i Ferrari.

Lord swoją karierę w F1 zaczynał w innych barwach, jako oficer prasowy Benettona w 2001 roku, a później doczekał mistrzowskich lat z Renault. Następnie trudnił się dziennikarstwem i powrócił do zespołu, gdzie zastał m.in. Roberta Kubicę. Potem przeniósł się do Mercedesa.