Audi doświadczyło dziś jednego z najdziwniejszych powodów odpadnięcia z wyścigu F1. Liam Lawson przypadkowo trafił bolid Nico Hulkenberga kamieniem w tak niefortunny sposób, że momentalnie po prostu wyłączył maszynę. Nie była to jedyna nietypowa sytuacja tego dnia.

Niemiecki kierowca odpadł dziś z wyścigu po cichu, zwyczajnie zjeżdżając do swoich mechaników po niespełna trzydziestu okrążeniach. Wyglądało na to, że napotkał jakąś awarię i naturalnie usunął się z toru, ale okazało się, że był to dużo ciekawszy incydent.

Początkowo nawet samo Audi nie wiedziało, co się wydarzyło, bo Hulkenberg zjawił się w pit lane bez zapowiedzi, z wyłączonym bolidem.

- Samochód Nico napotkał problem na wjeździe do alei. Zespół nie był w stanie ponownie odpalić auta i został zmuszony do wycofania go z wyścigu. Będziemy analizować problem po wyścigu i przekażemy aktualizację tak szybko, jak to możliwe.

Dopiero godzinę później ekipa podała, z czym tak naprawdę miała do czynienia.

- Odpadnięcie Nico zostało spowodowane przez żwir, który został rozrzucony przez szeroki wyjazd Lawsona. Niestety jeden z kamieni trafił w gaśnicę oraz przycisk twardego wyłączenia systemu ERS, który ma za zadanie zgasić bolid w nagłych wypadkach. 

Sam kierowca był tym zszokowany i opisał, że po zobaczeniu fruwających kamieni jego pojazd po prostu odmówił posłuszeństwa.

- Na wyjściu z zakrętu nr 12 Lawson zahaczył kołem o żwir. Było go sporo i w jakiś sposób kamień zdołał wcisnąć awaryjny przycisk po lewej stronie górnego wlotu. To wyłączyło samochód. W tym momencie bolid totalnie zgasł. To był koniec. Auto padło, a ja tylko dotoczyłem się do alei. Doszło do kompletnego wyłączenia. 

- Nigdy się z czymś takim nie spotkałem, szczerze mówiąc, przez całą karierę. Dziwny jest timing. Patrząc na to, że na koniec odpadły dwa inne bolidy i jak potoczyła się końcówka... Chyba wyścigowy światek nie chce, abyśmy zdobyli punkty - tłumaczył gorzko Hulkenberg.

Gdy Lawson dowiedział się, co się stało, to nie mógł uwierzyć, że coś takiego w ogóle mogło mieć miejsce: - Poważnie? No co wy! To bardzo niefortunne... Oczywiście nie miałem o tym pojęcia. Gdybym chciał tak kogoś trafić, to byłoby całkiem imponujące. Ale nie wiedziałem, że z tego powodu odpadł. 

Nie był to koniec dziwnych zajść w Barcelonie. Alex Albon napotkał nietypową awarię kamery pokładowej, która jest umieszczona na górnym wlocie powietrza. 

- Alex zjechał do alei z luźną kamerą. Zespół wykonał naprawy w jego aucie, a zawodnik wróci do wyścigu w ramach testu, aby zebrać więcej danych - informował Williams.