Obiecujemy, że doceniliśmy nie tylko Fernando. Naprawdę.

Mercedes

Hamilton - 10

Jeśli jeden z walczących o tytuł kierowców nie stanowi większego zagrożenia, bo jest dalej lub jego samochód trochę odstaje, kończy się to totalną dominacją tego drugiego. Tak było w Katarze. Lewis fruwał w kwalifikacjach, a w wyścigu czekał tylko na pokrycie pit stopów Red Bulla. Zero błędów, żadnych wpadek, znakomity występ. Nie ma się czego czepiać. Zabrakło jedynie oczka za najszybsze kółko, choć trudno wskazać scenariusz, w którym by je zdobył.

Bottas - 6,33

Ostatecznie został pechowcem, ale nie usprawiedliwia to jego średniego weekendu. Miał auto przynajmniej na P2, a bez awarii Gasly'ego mógł być na P4. Po zamieszaniu w Q3 dostał karę - dziwna sytuacja, ale nie zwolnił. Różnicę stanowiło to, jak się przebijał. Czyli wcale. Jasne, Valtteri miał potem problemy z przegrzewaniem i musiał uciekać w czyste powietrze na prostych, ale to tłumaczy go tylko trochę. Mercedes próbował wymyślić coś strategią, ale Pirelli wymyśliło awarię. Przez uszkodzenia nie mógł stoczyć pojedynku o FL na koniec z Maxem.

Żółte flagi, F1

Red Bull

Verstappen - 9,17

Poza kontrowersyjną sytuacją z flagami chyba trudno mu coś zarzucić. Zresztą nawet to wykroczenie było trochę inne od typowego zignorowania, ale ostatecznie to on nie zwolnił i dostał karę, tracąc znakomite P2. Znakomite, bo Mercedes potrafił być znacznie szybszy, ale Bottas wolał dać się podgryzać Gasly'emu. Max z przesunięcia nie zrobił sobie nic, błyskawicznie przebijając się za plecy Lewisa, w tym świetnie unikając szarży Alonso. Wyrwał najszybsze kółko i stracił tylko 6 pkt.

Perez - 7,33

Sobota znowu do zapomnienia, chociaż tym razem miał przyzwoite wymówki w postaci złego momentu wypuszczenia i innego przygotowania opon. Wszystko okej, ale to nadal tylko Q2 topowym autem. Na szczęście w wyścigu było dużo lepiej i Checo frunął po kolejne podium aż do momentu, gdy Red Bull uznał, że lepiej wziąć pewne duże punkty niż ryzykować DNFem. Ładnie gonił, szybko uciekł przed lwiątkiem, ale przeszkodził mu VSC. W Arabii i w Abu Zabi nie może jednak zostawiać Maxa samego, szczególnie że wśród konstruktorów jest tylko 5 pkt różnicy.

McLaren

Norris - 8,33

Wydawało się, że McLaren nie miał tempa na walkę o okolice 5. miejsca, ale Lando przejechał super kwalifikacje (P6) i super wyścig. Może żałować przebicia opony, bo spokojnie mógł dojechać właśnie na P5. Usterka oczywiście nie wpływa na ocenę, bo to nie była jego wina, a do tego bardzo szybko zauważył problem i skierował się do alei, minimalizując straty. Może nie widać tego po finiszu na P9, ale Norris kolejny raz przypomniał, jak dobry jest w tym sezonie.

Ricciardo - 4,33

Pretensje do niego można mieć głównie za kwalifikacje. P14, gdy Lando robi P6, to po prostu coś, co zaczyna się na "w", a kończy na "dol". Za wolno, ale nawet taką postawą nie zasłużył sobie na tak trudny wyścig. Australijczyk musiał dramatycznie oszczędzać paliwo, na czym oczywiście ogromnie cierpiało tempo, by potem dowiedzieć się, że jednak można było cisnąć, bo to błąd w systemie. Wtedy było już za późno. Szkoda, są okoliczności łagodzące, ale problemy nie wybronią słabej soboty.

Sebastian Vettel, Aston Martin

Aston Martin

Stroll - 8,33

W kwalifikacjach nie udało się dostać do Q3 i finalnie Lance zakończył swój udział w sobotniej rywalizacji na 12. pozycji. Pomimo tego dobrze dobrana mieszanka na start, optymalna strategia i udało się dowieźć do mety bardzo wysokie 6. miejsce, kończąc przed kierowcami Ferrari i McLarena. Forrest Gump GP Kataru!

Vettel - 7

Po udanych kwalifikacjach, zakończonych awansem do Q3, start wyścigu nie był już taki pomyślny. Sebastian wyjechał zbyt szeroko w pierwszym zakręcie, zebrał bardzo dużo syfu na opony i przez dłuższą chwilę walczył z przyczepnością, spadając nawet na 17. pozycję. Dobre tempo wyścigowe i strategia sprawiły, że Vettel ostatecznie awansował na 10. pozycję i dowiózł do mety jeden punkt. Minimalizowanie strat po kolejnej niezłej sobocie.

Alpine

Lew Ocon - 8,5

Alpine bez wątpienia jest jednym z najszerzej uśmiechających się zespołów po GP Kataru. Esteban również dorzucił tutaj swoje 3 grosze. W sobotę w Q3 było ponad 0,3 s straty do Alonso, ale i tak pozwoliło to uplasować się na 9. pozycji. Kapitalny start i bardzo szybkie zyskanie kilku miejsc, dobra strategia i przede wszystkim dbanie o opony - Francuz dowiózł do mety 5. miejsce, stanowczo dorzucając się do solidnego dorobku punktowego z tego weekendu. Brawo!

Bóg Alonso - 10

Kapitalne kwalifikacje, w których 0,03 s dzieliło Hiszpana od startu z pierwszego rzędu. Świetny początek wyścigu i podążanie trochę na ziemi niczyjej, oddzielając się dobrym tempem od grupy pościgowej z Lando Norrisem na czele. Długi i szybki stint na miękkiej mieszance, a potem idealny balans między tempem i zużyciem opon, a do tego garść szczęścia. Fernando powraca na podium po 7 latach, co w jego przypadku przekłada się na 104 wyścigi. Kawał dobrej roboty całej ekipy Alpine.

Ferrari

Leclerc - 6,5

W kwalifikacjach miał niezrozumiałe problemy z balansem, totalnie stracił tempo i w związku z tym odpadł już na etapie Q2. Okazało się, że winę ponosiło naruszone chassis, które skutecznie ograniczyło jego możliwości. Po wymianie wszystko wróciło do normy i Charles mógł odrabiać straty. Dobra jazda w wyścigu i skuteczna strategia sprawiły, że w GP Kataru Leclerc dojechał do mety tuż za plecami kolegi. Tym razem Ferrari nie zamieniało ich kolejnością - przyzwoity wyścig i finalnie P8.

Sainz - 7,5

W sobotę jako jedyny z kierowców Ferrari oraz McLarena zapewnił sobie awans do Q3 na mediumach i to już po pierwszym przejeździe. Niezłe kwalifikacje ostatecznie przegrane na softach z Norrisem i spokojny wyścig po starcie na wolniejszych, pośrednich oponach. Stosunkowo szybko Leclercowi udało się zbliżyć do Carlosa i kolejny raz Ferrari jechało parą, w końcówce łapiąc kontakt ze Strollem i Oconem. P7 i udany występ, chociaż nadal ukończony za plecami Astona Martina oraz dwoma bolidami Alpine.

AlphaTauri

Gasly - 6,33

Absolutnie doskonałe kwalifikacje, które w konsekwencji kar dla Bottasa i Verstappena udało się zwieńczyć startem z pierwszego rzędu. Świetne tempo w sobotę i mocne zużycie opon w niedzielę. Treningi zapowiadały dokładnie coś takiego, więc trudno winić kierowców. AlphaTauri zaliczy ten weekend do kompletnie nieudanych. Alpine wywalczyło P3 i P5, przegrywając w kwalifikacjach z Gaslym i Tsunodą. Pierre robił wszystko, co mógł, ale starczyło tylko na P11, za które punktów nie przyznają.

Tsunoda - 5,33

Podobnie jak w przypadku zespołowego kolegi, Yuki również miał całkiem niezłe tempo w sobotę. Japończyk wywalczył 8. pole startowe, będąc szybszym od Estebana Ocona oraz Sebastiana Vettela. W niedzielę słaba strategia, prędkość na torze kosztem mocnej degradacji ogumienia i niestety skończyło się dopiero na 13. pozycji. Mimo tego Tsunoda jako kierowca nie powinien mieć ogromnych wyrzutów sumienia - wykorzystał auto tego dnia, którego było mocne.

Giovinazzi, Alfa Romeo

Alfa Romeo

Raikkonen - 5,83

Krótko, zwięźle i na temat - kolejny raz Kimi był szybszy od Antonio. Tym razem w kwalifikacjach przedzielił ich jeszcze Nicholas Latifi. Przytomny start i niezłe pierwsze okrążenie sprawiły, że Finowi udało się awansować o kilka miejsc i ukończyć wyścig na 14. pozycji. Do końca kariery jeszcze dwie rundy, a Kimi nadal pokazuje, że po gorszym okresie może powalczyć z młodym Włochem.

Giovinazzi - 4,33

Niestety znowu Antonio był tym wolniejszym z pary Alf Romeo. W kwalifikacjach nie dość, że za Kimim, to jeszcze za Nicholasem. W wyścigu po całkiem udanym pierwszym stincie Giovinazzi dojechał do mety za plecami swojego zespołowego kolegi. Bez rewelacji, zostały jeszcze dwie rundy i dwie ostatnie szanse na pokazanie się w tym sezonie - w generalce nadal nie wygląda to dobrze.

Haas

Schumacher - 5,33

Gdyby nie niebezpieczny powrót na tor tuż przed bolid Fernando Alonso w samej końcówce wyścigu, Mick Schumacher miałby za sobą kolejny weekend bez historii. W kwalifikacjach znacznie szybszy od Nikity, w wyścigu poprawny (niewiele działo się z tyłu), a dodatkowo udało się dojechać do mety przed Russellem po kłopotach Williamsów z oponami. P16 i bardzo ryzykowny powrót na tor.

Mazepin - 3,83

Powinien stanąć i powiedzieć "no tak, ch...". Wiecie, o którego mema chodzi. Tylko on oddaje, jakiego pecha miał w ten weekend Nikita. Dwa stracone treningi na torze, na którym w końcu mógł mieć minimalną przewagę, bo kiedyś po nim jeździł. Po niewymiernym FP1 od razu wskoczył na kwalifikacje w innych warunkach. Musiał dostać baty, ale raz jeszcze dołożył mu bolid, a konkretnie skrzydło. O wyścigu też trudno coś powiedzieć, bo po prostu jechał. Patrząc na okoliczności, nie można mieć wielkich pretensji. Ogromnej tragedii też nie było i po prostu szkoda, że nie mógł niczego pokazać.

George Russell, Williams

Williams

Russell - 5,83

Kolejny już awans do Q2 i wyścig przejechany w drugiej dziesiątce stawki. Gdyby nie eksplozja opony w końcówce, byłby to po prostu przyzwoity weekend w wykonaniu George'a. Tak jednak ukończył on rywalizację za Mickiem Schumacherem, co zupełnie wypacza jego formę w Katarze. Brytyjczykowi zostały już tylko dwie rundy za kierownicą bolidu Williamsa.

Latifi - 4,67

Na tle swojego zespołowego kolegi Nicholas nie pokazał niczego wyjątkowego. W kwalifikacjach P17, przedzielając kierowców Alfy Romeo. W wyścigu Nicholas był jedną z ofiar wydłużonych stintów i niewielkiej wytrzymałości opon Pirelli. Temu Williamsowi nie udało się dotoczyć do boksów i zdecydowanie nie był to ten weekend, w którym Kanadyjczyk miałby wyjątkowego kaca po niedojechaniu do mety.

Wszystkie oceny redakcji

KierowcaOcena - BudnikOcena - JazienickiOcena - Pokrzywiński
Lewis Hamilton101010
Valtteri Bottas766
Max Verstappen9,599
Sergio Perez7,57,57
Lando Norris88,58,5
Daniel Ricciardo44,54,5
 Lance Stroll 988
Sebastian Vettel777
Esteban Ocon98,58
Fernando Alonso101010
Charles Leclerc76,56
Carlos Sainz 87,57
Pierre Gasly 66,56,5
Yuki Tsunoda55,55,5
Kimi Raikkonen665,5
Antonio Giovinazzi44,54,5
Mick Schumacher565
Nikita Mazepin34,54
George Russell665,5
Nicholas Latifi54,54,5