Oscar Piastri pokonał oba Mercedesy w drugim treningu F1 przed GP Japonii 2026. Kłopoty techniczne spotkały Arvida Lindlada i Lando Norrisa, a Lewis Hamilton narzekał na brak pewności w swoim Ferrari.

FP2 w pigułce:

- wyciek w McLarenie,
- niestabilne Ferrari i brak pewności Hamiltona,
- Colapinto u sędziów,
- Piastri najszybszy.

Drugi trening F1 przed GP Japonii 2026 odbył się w podobnych warunkach co pierwszy. Pogoda do jazdy była bardzo dobra, aczkolwiek sesja nie przebiegła bez żadnych przygód.

Ponownie obserwowaliśmy sporo wyjazdów i niestabilności w zakręcie Spoon, gdzie dało się dostrzec inną pracę nowych bolidów. Martwić mógł za to sposób pokonywania 130R oraz dojazdu do szykany, gdzie maszyny walczyły o zebranie dodatkowej energii. 

Początek przyniósł przede wszystkim problemy. Arvid Lindblad napotkał usterkę, która ograniczyła go do wykonania jedynie jednego kółka wyjazdowego. W bolidzie Racing Bulls zawiodła najprawdopodobniej skrzynia biegów.

Ponowne kłopoty spotkały też Alexa Albona, który po kolizji w FP1 zatrzymał się na moment na torze. Udało mu się jednak ruszyć i kontynuować jazdy.

Trochę czasu w garażu spędził też Lando Norris, pokonując mniej kółek niż rywale. W McLarenie doszło do wycieku z hydrauliki, który odebrał kierowcy około 20 minut. Pomarańczowy bolid był natomiast dość szybki.

To właśnie samochód tego zespołu, choć prowadzony przez Oscara Piastriego, wykręcił najlepszy czas drugiego treningu. Mercedesy okazały się od niego wolniejsze o 0,1 i 0,2 sekundy, a wśród nich lepiej pojechał Antonelli.

Urzędujący mistrz stracił już pół sekundy do lidera, choć przy ograniczonym występie można uznać to za zrozumiałe. Brytyjczyk miał inną sekwencję przejazdów i zdołał przynajmniej przeskoczyć duet Ferrari.

Włoska ekipa znajdowała się na czele w pierwszej fazie, ale spuściła z tonu, gdy przyszło do symulacji kwalifikacji, to była już wolniejsza o około 0,8 sekundy. Najbardziej martwić mógł szczególnie komunikat Lewisa Hamiltona, który w końcówce zgłosił, że jest tak wolny, bo dosłownie nie ma pewności w bolidzie. Leclerc wcześniej złapał potężny uślizg na miękkich oponach w eskach, po którym tętno mogło wyraźnie skoczyć.

Jeszcze słabiej wypadł za to Red Bull, który miał 10. i 15. wynik. Max Verstappen dał się ograć Nico Hulkenbergowi, Alexowi Albonowi i Oliverowi Bearmanowi, a szokująca wydawała się przede wszystkim strata na poziomie 1,3 sekundy.

W tarapaty w trakcie treningu wpadł Franco Colapinto, który zachował się niebezpiecznie przed Verstappenem w zakręcie 130R i przyblokował Holendra.

Ładowanie danych