GP Austrii 2026 przyniosło kilka bardzo interesujących plotek, które rozgrzewają światek F1 podobnie jak obecne temperatury. Pierwsza z nich mówi o możliwym odejściu kolejnej legendy Red Bulla, Paula Monaghana. Druga nakreśla potencjalnie nowy kierunek dla Maxa Verstappena, który mógłby zastąpić Oscara Piastriego w McLarenie.

Piątek przed rywalizacją w Spielbergu przyniósł falę ciekawych doniesień na temat zmian w Red Bullu. O ile dyskutowanie o przyszłości czterokrotnego mistrza świata jest już niemalże codziennością, o tyle zaskakujące są pogłoski o możliwej zmianie barw Paula Monaghana.

Brytyjski inżynier to jedna z ostatnich osób, które zbudowały potęgę Czerwonych Byków w Formule 1 od podstaw, a jednocześnie ciągle pracują w tym zespole. Jako szef ds. inżynierii bolidu Monaghan jest jednym z kluczowych ogniw szeroko pojętej operacji wyścigowej i często koordynuje mnóstwo działań na torze. Obok Gianpiero Lambiase to praktycznie najważniejsza osoba w dziale inżynierii podczas weekendów Grand Prix. Dodatkowo sam jest byłym inżynierem wyścigowym, jeszcze z czasów Renault, gdzie pracował m.in. z Fernando Alonso.

Informacje o możliwym odejściu 58-latka zaczęły krążyć kilka dni temu, a w tak otwartej formie jako pierwszy podał je świetny dziennikarz RacingNews365, Sandor Meszaros. Według Węgra nowym pracodawcą Monaghana miałby być Cadillac, aczkolwiek na kuszenie zdecydował się także Aston Martin.

Później ten wątek pojawił się też w innych mediach, powołujących się na swoje źródła. Wersje wydarzeń nie są stuprocentowo spójne, a np. PlanetF1 przedstawia to jako dużo mniej pewne rozstrzygnięcie i deklaruje, że żadna nowa umowa nie została podpisana. Nie zmienia to jednak tego, że w piątek Austria huczała od plotek, a odejście inżyniera jest obecnie uznawane za możliwe.

Znak zapytania widnieje przy terminie rozstania. Spekuluje się, że mogłoby do tego dojść najwcześniej po sezonie 2026, ponieważ na przeszkodzie stoi ważny kontrakt, obowiązujący prawdopodobnie do 2028 roku. Monaghan mógłby więc popracować w Red Bullu jeszcze trochę i rozpocząć tzw. urlop ogrodowy, który potrwałby mniej więcej do lata lub jesieni 2027 roku. Zwykle w F1 udaje się wrócić do obowiązków po około 12 miesiącach od podpisania wypowiedzenia.

Na wczorajszej konferencji dla szefów zespołów Laurent Mekies był parokrotnie pytany o tę sytuację, ale nie powiedział niczego konkretnego. 

- Nie sądzę, że byłoby to odpowiednie, abym komentował każdą plotkę. Patrząc na nazwiska, które ostatnio wymieniano, większość z nich nadal jest w naszym garażu. Niektórzy nigdy nie chcieli odchodzić, a inni zmienili zdanie.

- Jestem ekstremalnie przekonany [że utrzymamy głębię składu]. Najbardziej uderzającą rzeczą podczas pierwszych dwunastu miesięcy mojej pracy tutaj było to, jaka siła tkwi w głębi naszego zespołu. Mamy niesamowite talenty na wielu poziomach i nie będziemy tworzyć wymówek, bo brakuje nam tego czy tamtego, aby wrócić na szczyt. Mamy wszystko. Jeżeli będziemy potrzebowali kogoś do uzupełnienia układanki, zrobimy to, lecz teraz nie ogranicza nas to, ile talentów posiadamy - mówił Francuz.

Verstappen, Piastri i McLaren

Inne ciekawe doniesienia na temat Red Bulla przekazał Erik van Haren. Holenderski dziennikarz napisał wprost, że na tym etapie pozostanie Maxa Verstappena w F1 jest pewną sprawą. Niejasne jest za to, w jakim zespole może jeździć, a wybór niekoniecznie musi zawężać się do najbardziej oczywistych opcji. W czwartek George Russell publicznie zadeklarował zresztą, że nigdzie się nie wybiera.

Tekst w De Telegraaf ujawnił, że klauzula wyjścia zacznie obowiązywać mistrza, jeżeli ten nie będzie w top 2 klasyfikacji kierowców podczas przerwy wakacyjnej. Co więcej, zawodnik może zaczekać z jej aktywowaniem. Nic więc dziwnego, że duży pakiet poprawek na GP Austrii plus obecność ważnych osobistości Red Bulla uznawano za bardzo ważny moment i w tym sezonie, i ogólnie. W obecnej sytuacji Maxa trzeba będzie po prostu przekonać np. wizją rozwoju, jako że zapisy w umowie znajdą się po jego stronie.

Artykuł w De Telegraaf w dużej mierze cytuje menedżera Verstappena, Raymonda Vermeulena, który opowiadał o chęci pozostania w Milton Keynes, ale jednocześnie zwracał uwagę na osiągi. Te, mimo zrobienia pewnych rzeczy dobrze przez Czerwone Byki, nie są optymalne, co ostatecznie może doprowadzić do transferu.

- Naszym celem jest ukończenie tej przygody w Red Bullu. Duch Red Bulla i podejście Maxa pasują do siebie. Musimy jednak mieć pakiet, który pozwoli nam na walkę z przodu. To zawsze była podstawa. W Red Bullu czujemy się jak w domu, lecz chcemy być konkurencyjni. Ostatecznie Max nie urodził się po to, aby jeździć w środku stawki - mówił menedżer.

W tekście pojawiają się ciekawe doniesienia o nowym kierunku, którym może okazać się McLaren. Stajnia z Woking, a konkretnie Zak Brown, ma być oczarowana Maxem, a do tego może mieć wolne miejsce po Oscarze Piastrim. Van Haren zastanawia się, czy Australijczyk jest w pełni zadowolony ze swojego zespołu, a ponadto twierdzi, że otwartym sekretem padoku jest konflikt menedżera zawodnika, Marka Webbera, z szefostwem ekipy.

W przypadku Verstappena udanie się do Zaka Browna, a nie Toto Wolffa, wiązałoby się z jedną zaletą, ważną także na gruncie osobistym. Od 2028 roku w pomarańczowej koszulce chodzić będzie jego obecny inżynier wyścigowy, Gianpiero Lambiase. Panowie mogliby więc połączyć siły w innym miejscu, choć popularny GP ma być tam w jeszcze ważniejszej roli.