Roman Biliński ponownie stanął na podium w Monako, ale tym razem zrobił to na wyższym poziomie, w sprincie Formuły 2. Polak wykorzystał szansę, jaką dało mu odwrócenie stawki po kwalifikacjach. W Formule 3 zapunktował za to Maciej Gładysz.
W zeszłym roku polscy kibice mogli cieszyć się z drugiego miejsca Bilińskiego w głównym wyścigu F3. Po awansie do lepszej kategorii Roman powtórzył ten sukces, tym razem w sobotę, w krótszej rywalizacji.
Kierowca DAMS zajął wczoraj 4. miejsce w swojej grupie kwalifikacyjnej, co po nałożeniu wyników miało dać mu P3 na starcie dzisiejszych zmagań. Interwencja sędziów pomogła mu jednak awansować na P2, a na takim torze jak w Monako jest to czerwony dywan do stanięcia na podium.
Oczywiście Polak musiał jeszcze wykonać swoją pracę w kokpicie i niczego nie zepsuć. Na starcie nie zdołał zaatakować Noela Leona i nawet delikatnie przyblokował koła, lecz obyło się bez dramatów. Później trzymał się blisko reprezentanta Camposa, natomiast musiał liczyć na dużą pomyłkę, aby w ogóle myśleć o objęciu prowadzenia. Okazja nie nadeszła i finalnie Biliński musiał zadowolić się drugim stopniem podium.
W niezłym humorze może być też Maciej Gładysz, który zapisał sobie dwa dodatkowe oczka do klasyfikacji F3. Kierowca ART był wczoraj o włos od wykorzystania odwróconej stawki i wskoczenia na szczyt, ale dziś w chaotycznym i przerywanym sprincie zyskał na problemach konkurencji, przebijając się z P13 na P9.
Jutro przed biało-czerwonymi kolejne szanse na punkty, choć w obu przypadkach trudno będzie o tak dobry wynik. Biliński ustawi swój bolid na P7, a Gładysz ponownie na P13. Wyścigi odbędą się rano.

